Sotirović: Lenczykowi życzę samych sukcesów!
- Jeśli ktoś uważa, że ja psuję atmosferę w szatni, powinien przejść się do psychiatry - przekonuje Vuk Sotirović w rozmowie z serwisem zpierwszejpilki.pl. Doświadczony napastnik z Serbii opowiada o ostrych zakrętach swojej kariery i obecnej sytuacji.
Co prawda nie przebywa Pan jeszcze zbyt długo w Szczecinie, ale jakieś zdanie o samym mieście już chyba Pan ma. Patrząc całkowicie pozasportowo czuje się Pan tutaj dobrze?
- Jeszcze nie zdążyłem poznać dokładnie miasta, mam na to czas. W końcu nie przyjechałem tutaj na zwiedzanie, tylko po to, by wywalczyć awans do Ekstraklasy. To jest dla mnie najważniejsze. Teraz zajmuję się szukaniem dla siebie mieszkania, myślę, że po tym wszystko będzie już w porządku.
Pogoń z siedmioma punktami prowadzi w ligowej tabeli. Początek w Waszym wykonaniu więc wyśmienity.
- Wyśmienicie byłoby, gdybyśmy mieli tych punktów dziewięć, ale oczywiście nie jest źle. Wygraliśmy dwa spotkania u siebie, zanotowaliśmy remis na wyjeździe. Teraz czekają na nas trudne mecze, z drużynami, które liczą się w walce o awans. Dopiero po nich będzie wiadomo na jakim etapie jesteśmy. Moim zdaniem nie mamy się jednak czego obawiać. Mamy dobry zespół, który stać na zwycięstwa i myślę, że tak właśnie skończą się te spotkania.
W ostatnim meczu z Wartą (2-1 dla Pogoni-red.) mieliście sporo sytuacji, a jednak o trzy punkty łatwo nie było.
- To prawda, sytuacji było dużo. W końcówce jednak to my mogliśmy stracić bramkę. Czasami tak jest, że mimo wielu okazji, wygrywa się minimalnie. Z meczu na mecz będzie jednak coraz lepiej. Jestem pewien, że już niedługo któryś z zespołów, a nawet nie tylko jeden, dostanie od nas „piątkę”. Wiadomo, że drużyny, które przyjadą do Szczecina będą głównie się broniły, wtedy będziemy musieli być mocno skoncentrowani i szybko tę pierwszą bramkę strzelić. Na razie nie ma co oceniać naszej gry i wyników. Powiemy sobie, że jest dobrze jak będziemy na pierwszym miejscu w czerwcu. Do tego więc daleko, choć można powiedzieć, że jesteśmy na dobrej drodze - falstartu nie było.
Jak Pan oceni swój debiut? Bramki nie było, ale trafienia z czasem pewnie przyjdą. Można powiedzieć, że czas biegnie na Pana korzyść, bo w końcu przyszedł Pan do Szczecina stosunkowo późno.
- W sumie trochę do tego zwycięstwa się przyczyniłem i mógłbym się z tego cieszyć, ale… tak nie jest. Nie jestem minimalistą. Niektóre rzeczy w mojej grze mi się jeszcze nie podobają. Cieszę się wyłącznie z tego, że zdobyliśmy trzy punkty, to jest najważniejsze. Myślę, że bramki, tak jak pan powiedział z czasem przyjdą, tak więc nie ma się co martwić.
Samo przejście do Szczecina łatwą decyzją raczej nie było?
- Nie było, długo się nad tym zastanawiałem.
Podobno w pewnym momencie dopadły Pana wątpliwości. O co chodziło? Były obawy, że Pogoń to nie jest dobry wybór?
- Uważałem i wciąż uważam, że powinienem grać w Ekstraklasie, a nie w I lidze. Przez te moje „turbulencje” wylądowałem jednak tutaj. Zbyt zadowolony tym, że będę grać w I lidze nie byłem, ale już się z tym pogodziłem. To co było, nie jest już dla mnie ważne, liczy się tylko Pogoń. Co prawda mam jeszcze spory sentyment do Śląska Wrocław. Jak już wyjadę z Polski, będę na pewno kibicował Śląskowi.
Miał Pan oferty z Interu Baku oraz Atromitosu Ateny. Poważne, czy raczej w charakterze luźnego zapytania?
- W pewnym momencie byłem naprawdę blisko Interu. Wcześniej dałem jednak słowo działaczom ze Szczecina. Czy zrobiłem dobrze czy źle - czas to pokaże. Jak na razie cieszę się że tutaj jestem, Warunki treningowe są bardzo dobre. Mamy świetnego trenera. Patrząc na zespoły z Ekstraklasy, nie mielibyśmy się tam czego wstydzić. Szczerze mówiąc, grając w Szczecinie, nie da się poczuć, że to zaledwie I liga. Dopiero gdy się gdzieś pojedzie, do Ząbek na przykład, to już jest trochę gorzej. To jest jednak nieważne. Trzeba jeździć i wracać do Szczecina z kompletem punktów. Jestem tutaj i nie ma co gdybać. Myślę, że jest dobrze.
Jak się Panu współpracuje z trenerem Sasalem?
- Trenuję w Szczecinie dopiero kilkanaście dni, więc na razie trudno coś powiedzieć. Mam z trenerem dobry kontakt i mam nadzieję, że tak zostanie. Popełniłem kiedyś trochę błędów i wyciągnąłem z nich wnioski. Ja jestem po to by trenować, a trener by te zajęcia organizować. Nie wiem co będzie za rok, może zostanę, może odejdę. Jeśli to pierwsze, to liczę na to, że atmosfera, będzie tak dobra jak teraz, jeśli drugie, to mam nadzieję, że będę trenera dobrze wspominać.
Wspomniał Pan o błędach. Zdaje Pan sobie sprawę, że jeśli popełni Pan jakiś mały błąd i mam tu na myśli m.in. kontakty z trenerem, może oznaczać to dla Pana koniec w polskiej piłce, a przynajmniej tej poważnej. Opinia niestety robi swoje, a Pan niestety ma jaką ma.
- Powiem szczerze, że ja mam gdzieś tę opinię. W ostatnim czasie trafiłem na kogo trafiłem, szczęścia co do szkoleniowców nie miałem. Jak ktoś twierdzi, że ja psuję atmosferę w szatni, to jest po prostu chory, niech idzie się leczyć do psychiatry. To jest pierwsza sprawa. A druga, to to, że trener musi potrafić dogadać się ze wszystkimi zawodnikami, musi być dobrym psychologiem. To jest w piłce bardzo ważne. Ze mną w Szczecinie problemów nie będzie i o tym się wszyscy przekonają. A takie gdybanie kiedy się skończy moja przygoda z Pogonią jest głupie. Mogę skończyć tu grać nawet jutro, odejdę i będę występować gdzieś indziej. Jestem w Polsce 6,5 roku, a wszyscy patrzą tylko na to co stało się przez ostatnich sześć miesięcy. Jestem taki jaki jestem, mam swój charakter, ale tak jak powiedziałem, czegoś się już nauczyłem.
A jak pańska pozycja w drużynie, w końcu dołączył Pan do zespołu dość późno? Trzyma się Pan z Marcinem Klattem? Grał Pan z nim w Zawiszy Bydgoszcz.
- Tak, kolegowaliśmy się tam. Niektórych kolegów znam po prostu z boiska. Gdybym przeszedł tutaj trochę wcześniej byłoby mi łatwiej. W tej chwili wygląda to tak, że większość zawodników po treningach jedzie prosto do domu, więc na razie okazji do bliższego poznania nie ma.
Śląsk gra w tej chwili w europejskich pucharach. Nie żałuje Pan, że Pana tam teraz nie ma?
- W Śląsku czułem się naprawdę dobrze. Świetni zawodnicy, fajne miasto. Na pewno trochę szkoda, że mnie tam teraz nie ma. Oglądam spotkania zespołu z Wrocławia i naprawdę czasem czuję żal.
Czyli śledzi Pan na co dzień co dzieję się w Ekstraklasie?
- Tak, śledzę.
Chce Pan powrócić do najwyższej klasy rozgrywkowej. Marzy się Panu strzelenie bramki zespołowi prowadzonemu przez trenera Oresta Lenczyka, tak nazwijmy to w „podzięce”?
- Nie myślę o tym w ten sposób. Jakieś tam nieporozumienie między nami było. Z tego co wiem na trenera narzeka teraz Christian Omar Diaz. Wciąż nie jest więc tam tak dobrze, jeśli chodzi o te sprawy. Niektóre rzeczy, o których mówiłem kiedyś, jak widać się nie zmieniły. Ktoś mnie nazywał wariatem, a ja mówiłem, że będą kolejni, którzy zaczną narzekać. Mam też jednak trochę żalu o to co się zdarzyło do samego siebie. Trenerowi Lenczykowi życzę samych sukcesów, co było, minęło.
Jest Pan w Polsce już 6,5 roku. Nie znudził się Panu jeszcze nasz kraj?
- Dlaczego miałby się znudzić. Polska życiowo i trochę kulturalnie jest podobna do Serbii. Źle mi tutaj nie jest. Jakby tak było, nie grałbym w tym miejscu tak długo. Trochę ciężko mi się z Polską rozstać.
A ma Pan jakieś swoje ulubione, turystyczne miejsca w naszym kraju?
- Raczej nie, bo jak mam jakieś wolne, to staram się jechać do swojego domu, za którym zresztą bardzo tęsknie. Gdy grałem jeszcze w Śląsku i była chwila wolnego to w planach był tylko szybki wypad do domu, do rodziny.
W najbliższą sobotę Pogoń gra na wyjeździe z Piastem Gliwice, który do tej pory uzbierał cztery „oczka”. Jakiego spotkania się Pan spodziewa? Łatwo z pewnością nie będzie.
- Łatwo nie będzie, ale myślę, że po spotkaniu z nami Piast będzie wciąż miał te cztery punkty. Jestem przekonany, że wygramy. Nie znam dobrze tego zespołu. Niedawno grali w Ekstraklasie, więc przypadkową drużyną nie są, myślą pewnie by do niej powrócić. Piast na własnym stadionie będzie pewnie atakować, myślę więc, że przed nami ciekawy mecz z dużą ilością bramek. Mam przeczucie, że z nimi wygramy.
ROZMAWIAŁ MATEUSZ MICHAŁEK
- Komentarz może zostac usunięty, jeżeli zostanie stwierdzone
naruszenie przez niego Regulaminu.
- Komentarze nie mogą m.in.:
- zawierać informacji sprzecznych z prawem
- zawierać danych osobowych lub teleadresowych
- zawierać szkodliwej zawartości mogącej wpływać na
stabilność działania Serwisu
- Odpowiedzialność za swoje Komentarze ponosi każdy Użytkownik
Wybrany wątek nie został jeszcze skomentowany.
Reklama










