Robię złe pierwsze wrażenie

- Przed meczem obawialiśmy się Niedzielana. Uważaliśmy na niego tak, jak Korona na Darvydasa Szernasa. Przez cały mecz Andrzej był więc pilnowany, miał przy sobie jednego rywala. Gdybyśmy dali mu więcej miejsca, mogłoby się to źle dla nas skończyć - mówi serwisowi zpierwszejpilki.pl Ugo Ukah, obrońca Widzewa Łódź.
W sobotnim meczu przeciwko Koronie Kielce w końcu dostałem szansę gry. Tak naprawdę, to zagrałem trochę przypadkowo. Na środku obrony trener Czesław Michniewicz wystawia Sebastiana Maderę i Wojtka Szymanka, a podkreśla, że będzie konsekwentnie stawiał na ten duet. Z powodu czterech żółtych kartek pauzować musiał Souheil Ben Radhia, więc ja dostałem szansę.
Myślę, że zagrałem naprawdę niezłe spotkanie, nie popełniłem większych błędów. Co więcej, w końcu zdobyłem swoje pierwszego gola w Ekstraklasie. Niezła niespodzianka, co? (śmiech) Wydawało się, że to już nigdy się nie wydarzy... Cieszę się niezmiernie, bo długo czekał na to premierowe trafienie. Nika Dżalamidze świetnie dośrodkował w pole karne, ja wyskoczyłem najwyżej i wbiłem piłkę do bramki.
Zatrzymajmy się na chwilę przy Gruzinie, bo to on dał nam zwycięstwo nad kielczanami. Moim zdaniem, to naprawdę dobry piłkarz. Jest świetnie wyszkolony technicznie, z łatwością mija rywali, co pokazał w sobotę. Pierwszy gol w jego wykonaniu - palce lizać. Wszyscy cieszymy się w klubie, że mamy kolejnego dobrego napastnika.
Jestem przekonany, że z Dżalamidze będziemy mieli jeszcze sporo pożytku. Trener na pewno postawi na niego w kolejnym meczu... Ciekawe, czy na mnie też? Przyjechałem do Polski po to, żeby regularnie grać. Dotychczas mi się to udawało, ale zawsze jak przychodził do klubu nowy trener, to sadzał mnie na ławce (śmiech). Nie rozumiem tego. Może robię złe pierwsze wrażenie? U Michniewicza w sobotę zagrałem przecież po raz pierwszy. I to dlatego, że nie mógł wystąpić mój kolega. Wierzę jednak, że mój dobry występ przeciwko Koronie da trenerowi sporo do myślenia.
W meczu z kielczanami byliśmy zdecydowanie lepszym zespołem, pokazaliśmy się z naprawdę dobrej strony. Wyglądało to o wiele lepiej, niż przed tygodniem z Lechem. Ale warto przypomnieć, że wówczas graliśmy w Poznaniu, a teraz przed własną publicznością. Poza tym, „Kolejorz” jest mistrzem Polski i ma silniejszą drużynę od Korony. Chociaż kielczanie też są nieźli, zwłaszcza w ataku. Mają tam Andrzeja Niedzielana, lidera klasyfikacji strzelców, i Dawida Janczyka, byłego reprezentanta kraju. Wiedzieliśmy, że aby wygrać, musimy wykorzystać właściwie wszystkie okazje, jakie sobie stworzymy. Mieliśmy sześć, siedem sytuacji, a strzeliliśmy trzy bramki. Wyszło nieźle.
Nie ukrywam, że przed meczem bardzo obawialiśmy się Niedzielana. Doskonale zdawaliśmy sobie sprawę z tego, jak groźny jest to piłkarz. Uważaliśmy na niego tak, jak kielczanie na Darvydasa Szernasa. Przez cały mecz Niedzielan był pilnowany, miał przy sobie jednego rywala. Gdybyśmy dali mu więcej miejsca, mogłoby się to źle dla nas skończyć.
Po zwycięstwie nad Koroną, która ma przecież walczyć o najwyższe cele, jestem optymistą przed kolejnymi spotkaniami. Teraz czekają nas akurat dwa bardzo ciężkie wyjazdy - na Wisłę do Krakowa i na Polonię do Warszawy. Zarówno jedni, jak i drudzy są bardzo silni i ciężko będzie ich zatrzymać. Mimo to, postaramy się o dwa zwycięstwa. Myślę, że przy odrobinie szczęścia jest to możliwe do zrobienia.
Na początek mamy Wisłę, którą oglądałem w meczu z Ruchem. Muszę przyznać, że „Biała Gwiazda” zagrała znakomicie i pokazała, że nie przez przypadek jest liderem Ekstraklasy. W Krakowie mają przede wszystkim silną drugą linię, kreatywnych pomocników. Niespecjalnie się tym jednak przejmuję, bo trener Michniewicz na pewno znajdzie sposób, jak ich zatrzymać. To świetny taktyk, ma ogromną wiedzę.
Wiele osób mówi, że po zimowej przerwie jesteśmy gorszym zespołem. Odeszli od nas przecież Tomasz Lisowski i przede wszystkim Marcin Robak. Ja z takim podejściem się nie zgadzam. Do klubu przyszli Riku Riski i Nika Dżalamidze, których kibice jeszcze nie znają. Ale takimi występami, jak z Koroną, będą zyskiwać sympatię publiczności. Do zdrowia powraca natomiast Jurijs Żigajevs, który również powinien być wzmocnieniem. Nowi z zagranicy będą błyszczeć!
WYSŁUCHAŁ: PIOTR TOMASIK
- Komentarz może zostac usunięty, jeżeli zostanie stwierdzone
naruszenie przez niego Regulaminu.
- Komentarze nie mogą m.in.:
- zawierać informacji sprzecznych z prawem
- zawierać danych osobowych lub teleadresowych
- zawierać szkodliwej zawartości mogącej wpływać na
stabilność działania Serwisu
- Odpowiedzialność za swoje Komentarze ponosi każdy Użytkownik
Wybrany wątek nie został jeszcze skomentowany.
Reklama










