Wróbel: Nie owijam w bawełnę

- Po prostu mówię to co myślę, wiele osób zarówno z drużyny, jak i wśród moich przyjaciół doskonale zdaje sobie z tego sprawę – opowiada w wywiadzie dla zpierwszejpilki.pl Tomasz Wróbel, pomocnik GKS-u Bełchatów, który wywalczył sobie miejsce w pamięci kibiców zarówno niespotykaną szybkością na piłkarskiej murawie, jak i nieposkromioną szczerością w mix-zone’ach. O fenomenie klubu z małego miasta, trenerze Lenczyku oraz legendarnej już wypowiedzi po meczu z Cracovią opowiedział chętnie i barwnie.

Przyszedłeś do GKS-u, gdy Brunatni byli beniaminkiem ligi, rozgrywając dopiero czwarty sezon w Ekstraklasie w całej swojej nieszczególnie długiej historii. Co się zmieniło od tego czasu?
Przychodziłem do Bełchatowa, gdy trenerem był Orest Lenczyk, który w tym okresie kompletnie przemeblował skład, wystawiając bodajże jedenastu graczy na listę transferową. Nas zresztą też przyszło wtedy około jedenastu. Od tego czasu zmieniło się może nie wszystko, ale na pewno bardzo, bardzo dużo. GKS z beniaminka stał się drużyną, która liczyła się w walce o wyższe cele, niż tylko spokojne utrzymanie. Miejmy nadzieję, że w tym sezonie też jeszcze wrócimy na te właściwe tory sprzed kilku sezonów. Nie zmieniają się za to zbyt mocno treningi, wizja prowadzenia, bowiem to co robi trener Kiereś i trener Złomańczuk to w pewien sposób kontynuacja tego, co rozpoczęli jego poprzednicy.
Przez kilka ostatnich lat z Ekstraklasy spadały takie firmy jak Górnik Zabrze, Ruch Chorzów, ŁKS i Widzew, Arka Gdynia i jeszcze wielu innych, za to GKS cały czas trzyma się na najwyższym szczeblu rozgrywkowym…
To jest zasługa zarówno sposobu treningu, jak i konsekwentnego kroczenia raz obraną drogą. Każdy kolejny trener kontynuował pewną myśl, a GKS nieprzerwanie od sześciu lat walczy o te wyższe lokaty. Spadek nam raczej nie groził, jedynie w tym sezonie mieliśmy kiepski początek, ale jestem przekonany, że będzie tylko lepiej. Wypada jedynie cieszyć się z tego, że mimo wielkości miasta, 60-tysięcznego Bełchatowa, razem z prezesami, kibicami, wszystkimi zawodnikami udało nam się stworzyć drużynę, która zapisuje się w historii piłki nożnej.
Mało brakło, by zapisać jeden rozdział złotymi literami – na ostatniej prostej wyprzedził Was jednak 70-tysięczny Lubin.
Potentaci naszej ligi zdecydowanie nie mieli wtedy najlepszego sezonu, ale my nigdy nie patrzyliśmy na te drużyny, które miały coś zdobywać – trofea rozdaje się na końcu, a nie na początku rozgrywek. Stworzyliśmy wtedy naprawdę zgrany kolektyw, mieliśmy znakomitego trenera, był także Świętej Pamięci doktor Wielkoszyński, który fantastycznie przygotował nas do sezonu. Ostatecznie zabrakło tego jednego punktu. Ja ten sezon wspominam wyjątkowo, fajnie jest wracać do tych chwil, ale nie ma już teraz sensu o tym myśleć. Pamiętajmy, że wtedy nie wygraliśmy wicemistrzostwa Polski, ale przegraliśmy mistrzostwo… Na pewno chcielibyśmy jak najszybciej powrócić do takiej dyspozycji. W tym sezonie będzie trudno, nie ma co się czarować, w tym momencie bronimy się przed spadkiem i mistrzostwo nam nie grozi, ale jednocześnie mamy ciekawą drużynę, która jest w stanie sprawiać niespodzianki. Nie tracimy wobec tego nadziei, że jeszcze nadejdą lata świetności dla GKS-u Bełchatów.
Pozostając jeszcze przy sezonie 2006/07 – Waszym ówczesnym trenerem był Orest Lenczyk. Niektórzy twierdzą, że to człowiek, który nawet z plasteliny zmontuje skład na górną połowę tabeli, tymczasem tamten GKS Bełchatów to jego autorska wizja.
Orest Lenczyk stworzył w Bełchatowie coś wyjątkowego, nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Przed jego przyjściem GKS był zespołem walczącym o utrzymanie, a dzięki jego pracy stał się wicemistrzem Polski. Trener przyniósł ze sobą nowe sposoby prowadzenia zajęć, nowe trendy, wprowadził swoje zasady - większość zawodników to podłapała, dzięki czemu stworzyliśmy tutaj naprawdę mocną grupę. Zabrakło takiej kropki nad i, jakiegoś transferu, który stworzyłby nam możliwości, by osiągnąć jeszcze więcej. Jednakże na pewno ten wyjątkowy sezon i to co tutaj jest aktualnie, czyli klub od sześciu lat nieprzerwanie występujący w najwyższej klasie rozgrywkowej, jest zasługą nie tylko trenera Lenczyka, ale i wszystkich pozostałych trenerów do tej pory. Od tamtych czasów było tu kilku szkoleniowców z nazwiskami, z umiejętnościami i to na pewno nie jest przypadek, że GKS co sezon tworzy całkiem solidną markę.
Trener Lenczyk oprócz znakomitego warsztatu, wieloletniego doświadczenia i ogromnej charyzmy ma także wyjątkowy kontakt z piłkarzami. Z mojej perspektywy przypomina to nieco Mourinho i Chelsea, która po jego odejściu zaliczyła spory dołek, właśnie ze względu na przywiązanie zawodników do szkoleniowca. Jednocześnie wielu krytykuje trenera Lenczyka za „trudny charakter”…
Na pewno techniki i sposoby prowadzenia zajęć trenera Lenczyka są unikalne i wyjątkowe, ale przynoszą również niesamowite efekty. Widać to po drużynach, które prowadzi – gdzie by się nie pojawił, tam tworzy coś… Można powiedzieć „coś z niczego”, bo przecież dobre efekty osiągał nie tylko z GKS-em, ale i z Cracovią, Lubinem, czy teraz ze Śląskiem, z którym udało mu się zdobyć wicemistrzostwo. Stworzył naprawdę bardzo mocną drużynę i nie wiadomo jak się skończy ten sezon. Ja trzymam za trenera mocno kciuki i życzę mu powodzenia.
Jednakże w bezpośrednim starciu ligowym nie było żadnych sentymentów. Wasz aktualny szkoleniowiec, Kamil Kiereś, odesłał swojego mentora z bagażem trzech straconych goli.
To co trzeba koniecznie podkreślić to fakt, że trener Kiereś jest bardzo ambitnym trenerem. Wykonuje tu w klubie multum bardzo dobrej pracy, nie tylko w tym sezonie, ale już od paru ładnych lat. Gdy mówiłem o tej ciągłości wśród kolejnych trenerów miałem na myśli właśnie pracę trenera Kieresia, który znakomicie wywiązywał się ze swojej roli jako asystent i dzięki temu otrzymał ofertę prowadzenia pierwszej drużyny. Miał teraz okazję popracować z nami przez parę tygodni i pierwsze efekty są już chyba widoczne, przestaliśmy tracić głupie bramki, zaczęliśmy je wreszcie zdobywać, no i oczywiście punktować w tabeli. Co zaś tyczy się rywalizacji między Kieresiem a Lenczykiem, myślę że tu też nie chodziło o żadne ucieranie nosa, tym bardziej że obaj mieli okazję współpracować tu w Bełchatowie.
Trener Kiereś świetnie potrafi rozpracować każdego przeciwnika, podpowiada nam mnóstwo wskazówek na temat poszczególnych zawodników, na temat taktyki, słabości naszych rywali. Wykonuje naprawdę kupę dobrej roboty.
To chyba także oznaka tej ciągłości, każdy kolejny trener jest przede wszystkim bardzo ambitny, każdy kolejny stawia sobie wysokie cele. Nawet krytykowany przez wielu trener Bartoszek…
Dokładnie tak, zresztą trener Bartoszek zarówno swoimi metodami, jak i niekwestionowaną charyzmą wprowadził sporo kolorytu, a w Bełchatowie zostanie bardzo dobrze zapamiętany! W piłce nożnej nie ma miejsca dla nieambitnych ludzi, każdy musi wykonywać swoje zadania profesjonalnie i robić wszystko, żeby utrzymać się na szczycie. Jak już coś robić, to robić to z pasją.
Wracając już do aktualnej sytuacji – GKS poprawił grę, czy po prostu zaczęła się ta łatwiejsza część sezonu, bo trzeba przyznać, że Bełchatów nie miał łatwego terminarza…
No niestety nie miał, ale zdawaliśmy sobie z tego doskonale sprawę. Nie chcę tutaj zresztą za dużo mówić o tych dwóch ostatnich meczach, zagraliśmy je po prostu dobrze, udowadniając zresztą, że w tej drużynie tkwi potencjał, który teraz trzeba wykorzystać. Jeszcze wiele pracy przed nami, trener obrał pewien kierunek, założył sobie określony cel, więc na pewno nie zachłyśniemy się tymi ostatnimi małymi sukcesami. Tutaj trzeba stawiać krok za krokiem i piąć się w górę tabeli, bo na razie nie za bardzo mamy jak patrzeć w dół, nie ma na kogo… Ostatnie mecze pokazały po prostu, że potrafimy grać w piłkę i teraz musimy zacząć to powtarzać.
A jakie właściwie cele na ten sezon? W składzie takie nazwiska jak Kosowski, Żewłakow, czy Nowak, a pozycja w tabeli mizerna…
Uważam, że Ekstraklasa z każdym sezonem jest coraz bardziej wyrównana, sposób treningu, przygotowania taktycznego poszedł do góry. Kolejne lata zdobywania doświadczeń to także ciągły proces, gra się wobec tego coraz ciężej, ale mimo to naprawdę mamy bardzo dobry zespół. Początek w naszym wykonaniu nie był taki, jakiego wszyscy się spodziewali, my zresztą zdajemy sobie z tego sprawę, ale te ostatnie niezłe mecze pokazują, że jednak jesteśmy w stanie wygrywać, nawet z najlepszymi. To prawda, że przegraliśmy z potentatami, ale nie wiadomo jakby się to ułożyło, gdybyśmy grali z nimi trochę później w sezonie. Nie chcę, żeby ktoś mnie źle odebrał i powiedział, że bije ode mnie jakieś zarozumialstwo, ale my po prostu jesteśmy pełni wiary w swoje umiejętności. Trzeba jeszcze tylko utrzymać obrany kurs.
W środowisku pojawiają się dwie sprzeczne opinie – jedna, że to trener Janas Was zajechał, przez co brakowało świeżości w początkowych meczach sezonu, a druga, że Janas i jego legendarne już „nie wpierdalanie się”, źle zadziałało na drużynę i potrzebowaliście kogoś kto nią potrząśnie.
Nie ma chyba sensu przekonywać kogokolwiek, że Janas to dobry trener, bo bronią go jego osiągnięcia, każdy o nich doskonale wie. Na pewno nie ma mowy o graniu przeciwko trenerowi, powiedziałbym raczej, że brakowało nam nieco szczęścia. Gdybyśmy nie tracili tych bramek w doliczonym czasie gry, to nie wiadomo jak wyglądałaby tabela i nasza gra, na którą zawsze wpływ mają ostatnie wyniki. Morale to bardzo ważny aspekt futbolu, kolejne pechowe porażki mogą złamać.
Bełchatów – 60-tysięczne miasto, w dodatku podzielone między fanów GKS-u Bełchatów i Widzewa, tymczasem od wielu lat płynność finansowa i świetna jak na tej wielkości miejscowość frekwencja na stadionie. Skąd taki klimat na piłkę?
Jeśli chodzi o Polskę, która ma niemal trzydzieści osiem milionów mieszkańców – zapotrzebowanie na piłkę jest ogromne, naprawdę ogromne! Każdy zdaje sobie z tego sprawę, jak wielki potencjał drzemie w rodzimych kibicach i chyba każde miasto w tym kraju chciałoby mieć u siebie ekstraklasowy zespół. Bełchatów nie jest tu wyjątkiem, a jestem pewny, że gdyby nasze wyniki byłyby lepsze, wyższe byłyby także frekwencje. Na pewno specyfika miasta… jest taka a nie inna, ale w tym sezonie wicemistrzowskim na stadion przychodziło po pięć, sześć, czy nawet siedem tysięcy osób. Jak na Bełchatów, jak na ten kameralny stadion to jest naprawdę dobry wynik.
Sześć tysięcy to dziesięć procent wszystkich mieszkańców. W pobliskiej Łodzi by osiągnąć ten wynik na stadionie musiałoby się zjawić 70 tysięcy…
Oczywiście. Uważam jednak, że niezależnie od wielkości miasta zapotrzebowanie na piłkę jest bardzo duże. Fajnie się ogląda lekką atletykę, fajnie się ogląda Tour de France, ale piłka nożna to jest bezapelacyjnie sport numer jeden – niektórzy mogą się z tym nie zgadzać, jednakże… większość się zgodzi. (śmiech)
Czy nie ma tu w mieście obaw, że inwestorzy z Bełchatowa poczują silny wiatr w żaglach i zabiorą cały interes chociażby do Widzewa, czy ŁKS-u? Amica Wronki skończyła się praktycznie z dnia na dzień…
Na pewno za sponsorowaniem klubu idą badania strategiczne, to nie jest tak, że ktoś rzuca hasło i zmieniamy miejsce. Gdy wchodzi jakiś sponsor strategiczny, czy właściciel klubu, zazwyczaj przeprowadza szereg badań. Nie mówię tu o okazjonalnych sponsorach prywatnych, ale o tych najpoważniejszych biznesmenach. To nie jest moja działka, nie siedzę w tym, ale są przecież liczne badania rynku, działają agencje marketingowe – na pewno nie jest to rzut monetą i przypadek. W grę chodzi przecież nie tylko wykładanie własnych pieniędzy, ale w dalszej perspektywie także generowanie zysków. Uważam, że GKS Bełchatów jest w stanie przynosić zyski i miejmy nadzieję, że sponsorzy też tak to postrzegają.
Wracając jeszcze do kibiców – tutaj także sporo się zmieniło od Twojego przyjścia do Bełchatowa sześć lat temu, kiedy to w mieście najwięcej sympatyków miał Widzew…
Ja słyszałem, że teraz w Bełchatowie jest tylko Bełchatów! Nie chciałbym się więcej na ten temat wypowiadać – na trybunach wyraźnie słychać naszych kibiców, wyraźnie słychać hasła, które wykrzykują, czytamy także hasła, które wypisują na murach, więc jestem przekonany, że w Bełchatowie jest tylko GKS Bełchatów.
Czy małe kluby są w odwrocie? Odra Wodzisław, wcześniej Groclin, Amica, Łęczna. Na mapie ekstraklasy pozostały tylko dwie mniejsze miejscowości, Lubin i Bełchatów.
To jest praca wielu osób, nie tylko piłkarzy utrzymujących poziom sportowy, ale także sponsorów, kadry szkoleniowej, dochodzą do tego także działacze, którzy ściągają nowych zawodników. To wszystko są bardzo istotne sprawy, a zaniedbanie ich mogłoby poskutkować pójściem w ślady wymienionych przez Ciebie klubów.
Porozmawiajmy jeszcze o kadrze Polski. Masz ponad sto występów w Ekstraklasie, jesteś kluczową postacią GKS-u od kilku sezonów, a powołania nigdy nie otrzymałeś.
Wiadomo, że kadra to największe marzenie każdego piłkarza, ale nie ma co tego roztrząsać. Mam już swój wiek, trzon drużyny jest już zresztą wybrany i co najważniejsze, jest wybrany chyba dość dobrze. Przed Euro ktoś jeszcze może wystrzelić z formą, ale ten szkielet zespołu został już wyselekcjonowany i zbudowany. Teraz pozostaje jedynie zrobić wszystko, by ta reprezentacja zaszła na Mistrzostwach jak najdalej, może nie będę tutaj mówił o zdobyciu złotego medalu, bo ktoś mógłby się tylko litościwie uśmiechnąć, ale na pewno trzeba stawiać sobie ambitne cele.
Zapytałem o kadrę, bo chciałem nawiązać do wypowiedzi Radosława Majewskiego o tym, iż ma zbyt polskie nazwisko, by występować w reprezentacji Polski. Wy w Ekstraklasie moglibyście narzekać, że nie gracie w kadrze, bo nie jesteście z Lecha, Legii, ani Wisły.
Im więcej osób tym więcej tez, im więcej osób tym więcej analiz. Nie chcę wchodzić w kompetencje trenera Smudy, który został wybrany przez związek, ma zaufanie związku, więc i my musimy się z nim zgadzać. Te ostatnie mecze pokazały zresztą, że nie wygląda to źle. Ja nie mogę też wypowiadać się o tym kogo należałoby powołać, a kogo nie, bo nie obserwuję tych meczów, nie jeżdżę oglądać każdego zawodnika., nie jestem w stanie określić kto jest w jakiej formie.
Już zupełnie na deser – jesteś autorem najbardziej znanego cytatu piłkarskiego ostatnich lat, który na stałe wszedł do mowy potocznej.
(śmiech) Po prostu mówię to co myślę, wiele osób zarówno z drużyny, jak i wśród moich przyjaciół doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Nie owijam w bawełnę i nie obgaduję za plecami, tylko mówię wprost. Dokładnie tak właśnie wtedy się czułem i powiedziałem to co myślę. Co miałem powiedzieć? Jakąś wyuczoną formułkę, wyjść, smutno się uśmiechnąć i uciekać do autokaru? To było idealne określenie mojego samopoczucia w tamtym momencie, takich meczów, w taki sposób nie przegrywa się chyba częściej niż raz w życiu. Nie miałem ochoty gadać o tym, że nie wyszło, no nie udało się, na pewno będzie lepiej i w ogóle fajnie, dziękuję za wywiad. To by aż raziło sztucznością.
Czasami znajdą mi się takie złote myśli (śmiech). Ta może akurat była trochę wulgarna, dostałem sporo smsów i telefonów, ale już następnego dnia podkreślałem, że jeśli kogokolwiek uraziłem to oczywiście mogę przeprosić. A sytuacja po tamtym meczu… Była adekwatna do tego co powiedziałem.
ROZMAWIAŁ JAKUB OLKIEWICZ
- Komentarz może zostac usunięty, jeżeli zostanie stwierdzone
naruszenie przez niego Regulaminu.
- Komentarze nie mogą m.in.:
- zawierać informacji sprzecznych z prawem
- zawierać danych osobowych lub teleadresowych
- zawierać szkodliwej zawartości mogącej wpływać na
stabilność działania Serwisu
- Odpowiedzialność za swoje Komentarze ponosi każdy Użytkownik
do che guevara, 2011-11-07 19:13:35
Tym nickiem pokazujesz swoją kumatość.A co do sytuacji w Bełchatowie to się zmieniło o 180 stopni i chyba nie trzeba nikogo przekonywać że w Bełchatowie jest tylko GKS.
No może prócz okolicznych wiosek.
TOMASZ WRÓBEL dla mnie no.1 w moim klubie.
Che Guevara, 2011-11-07 15:06:25
Nie zapomnę statystyk po tamtym meczu. C+ jak zwykle pokazywała grafike: liczbę strzałów z wyrysowanym kątek uderzenia. Po stronie przyciwnika było 6 strzałów celnych i 5 niecelnych, a po stronie GKSu nic. Zero! Nigdy nie przeżyłem takiego wstydu! Słowo ZERO jest tu kluczowe, bo najlepiej opisuje fachowość Bartoszka. Łysol jest trenerskim ZEREM!Che Guevara, 2011-11-07 14:43:52
Bartroszek tak dodał kolorytu GKSowi, że nawet jakby mi ktoś przystawił pistolet do głowy, to nie chciałbym dalej oglądac tamtego stylu gry! Bartoszek to najgorszy trener w całej historii GKS. Nigdy w życiu nie zapomnę jak GKS wtedy grał. To nie była gra, to były rzygowiny! Bartoszek był inteligentny inaczej. Pamiętam taki mecz pod jego wodzą, kiedy GKS nie tylko nie oddał w całym meczu ani jednego celnego strzału na bramkę przeciwkonia, ale w ogóle żadnego strzału. Nawet niecelnej szmaty nikt nie oddał. Ku*wa, kto tego barana wpuścił na ławkę trenerską???? Kto??? Bartoszek przede wszystkim ma układy i znajomości, ma bogatego ojca, który go wszedzie wpycha na siłę. Bartoszek zna się na fachu trenerskim, jak ja na układaniu mozajek bizantyjskich! GKS jeszcze nigdy nie grał takiego gó*na, jak za Bartoszka! Nigdy więcej takich imbecyli w GKSie! Bartoszek, nie waż sie nawet przejżdżac przez Bełchatów, bo ci samochód obrzucimy kamieniami, ty piłkarski analfabeto!!!!Trener, 2011-10-30 18:12:29
P. Leńczyk bał się oswój zadek pupę i nie dopuszczał do licencji trenerskiej być może lepszych trenerów od niego a w olsce są trenerzy z Haryzmą i talentem .Jak On dostaje dobry zespół tomoże Go poprowadzić Gospodarz Klubu .A pan Leńczyk iSpółka nie dopuszczała ludzi mądrych do Licencji trenerskiej taka jest rzeczywistośc naszej piłki .Pozdrowienia .bartoszek, 2011-10-26 16:05:03
ksywa "balonik" dodał przede wszystkim zarozumialstwa, a nie kolorytu :Dhate-fan, 2011-10-25 11:22:28
Olkowski co ty robisz?!wrobel, 2011-10-25 03:16:17
wrobel ma ulozone w bani, chociaz czasem jak pusci grepsa to klekajcie narody...olkoski, 2011-10-25 02:21:43
za długie, nie czytam
- Komentarz może zostac usunięty, jeżeli zostanie stwierdzone
naruszenie przez niego Regulaminu.
- Komentarze nie mogą m.in.:
- zawierać informacji sprzecznych z prawem
- zawierać danych osobowych lub teleadresowych
- zawierać szkodliwej zawartości mogącej wpływać na
stabilność działania Serwisu
- Odpowiedzialność za swoje Komentarze ponosi każdy Użytkownik
Reklama










