Tomasz Wisio: Polska liga jest słaba

- O Smudzie niczego złego nie powiem. Jest selekcjonerem i wybiera tych piłkarzy, którzy mu się podobają. Nie zacznę teraz nagle krzyczeć, że liga grecka jest najlepsza w Europie. Ale na pewno jest silniejsza od polskiej, są w niej gwiazdy europejskiego formatu - mówi Tomasz Wisio, piłkarz greckiego Ergotelisu.
Piotr Tomasik: Niewielu polskich kibiców kojarzy nazwisko Wisio. Czuje się pan w ojczyźnie niedoceniany?
Tomasz Wisio: Trochę na pewno. Nigdy nie grałem w polskiej lidze, a i w mediach zbyt wiele się o mnie nie mówi. Nie pcham się do gazet, nie piszą o mnie na pierwszych stronach. O to, że w kraju kibice mnie nie znają, do nikogo mieć pretensji nie mogę. Jeśli już, to tylko do siebie.
Od kilku lat wędruje pan po zagranicznych klubach, zwiedza kraje - Austria, Niemcy, Grecja. To była właściwa droga w karierze?
- Chyba tak. Na swój los nie narzekam, nie mam ku temu podstaw, choć na pewno mogłoby być lepiej. Zawsze tam, gdzie trafię, radzę sobie sam. Nie mam ani większych znajomości, ani trenerów, którzy na co dzień są moimi kumplami. Do wszystkiego doszedłem samemu, ciężką pracą.
Gdzie grało się panu najlepiej?
- Każde państwo, każdy klub były nową lekcją życia. Ale najbardziej odpowiadało mi życie w Austrii. Wiadomo, początki były ciężkie, jak to w obcym kraju. Szybko nauczyłem się jednak języka, poznałem wielu sympatycznych ludzi. Spodobało mi się na tyle, że postanowiłem tam zamieszkać. W domu są teraz żona i córka, która chodzi do przedszkola, a ja gram w Grecji.
I jak?
- Nie narzekam. Nie miałem większych problemów z aklimatyzacją. Gdy wyleczyłem kontuzję, zacząłem grać coraz częściej. Widzę, że w klubie ufają mi zarówno trenerzy, jak i koledzy z boiska. Wszystko zmierza w odpowiednim kierunku.
Podoba się panu w Ergotelisie? O greckich klubach wiadomo przecież, że mają problemy organizacyjne i finansowe.
- Rzeczywiście, często można natrafić na takie opinie. Nie ukrywam, że trochę się tego obawiałem. Zwłaszcza, że wcześniej, gdy grałem w Skodzie Xanthi, problemy organizacyjne były na porządku dziennym. Tymczasem Ergotelis jest klubem poukładanym. Wystarczy, że o coś poproszę, to następnego dnia już to mam. Jeżeli czegokolwiek potrzebuję, to mam się do kogo zwrócić. Jestem tym mile zaskoczony.
Na obczyźnie gra pan w przeciętnych klubach, takich ze środka tabeli. Nie ciągnęło pana, żeby powalczyć o najwyższe cele z polskim zespołem?
- Chęci to jedno, a możliwości - drugie. Gdyby ktoś mnie chciał i złożył dobrą propozycję, to możliwe, że bym z niej skorzystał. Nie mam w kraju specjalnych znajomości, menedżer nie wpycha mnie nigdzie na siłę. Może nie byłem wystarczająco dobry na polską ligę? Nie wiem, to już nieważne. Od kilku lat jestem za granicą i w każdym klubie zostawiałem po sobie dobre wrażenie. Tych, którzy na mnie postawili, nie zawiodłem.
Rozważa pan teraz powrót do Polski?
- Tak. Chciałbym zagrać w rodzimej lidze dla najbliższych. Dla taty, dla mamy, ale też dla siebie. Gdyby ojciec przyszedł na mecz, popatrzył na boisko, zobaczył syna i powiedział „O! Mój Tomek gra w polskiej pierwszej lidze”, byłoby to coś. Jako dzieciak marzyłem o takim dniu, marzyłem o Ekstraklasie.
Pewnie nie tylko o Ekstraklasie, ale i również o reprezentacji. To realny scenariusz?
- Ha, ha... Nie wydaje mi się. Z tego, co wiem i czytam w mediach, na razie na to się nie zapowiada. W młodzieżówkach, od U-14 do U-21, rozegrałem prawie wszystkie mecze, ale w pierwszej reprezentacji nawet nie zadebiutowałem. Może jeszcze kiedyś nadejdzie ten dzień?
Nie wkurza pana to, że Franciszek Smuda spogląda na ligę grecką z przymrużeniem oka? Nie daje szansy Tomaszowi Wisio, Mirosławowi Sznaucnerowi czy Marcinowi Baszczyńskiemu.
- To akurat opinia dziennikarzy i większości polskich kibiców.
A pana zdanie?
- O Smudzie niczego złego nie powiem. Jest selekcjonerem i wybiera tych piłkarzy, którzy mu się podobają. Nie zacznę teraz nagle krzyczeć, że liga grecka jest najlepsza w Europie. Ale na pewno jest silniejsza od polskiej, są w niej gwiazdy europejskiego formatu. Dziś mogę powiedzieć, że polska liga jest słaba, ale to tylko spojrzenie z boku, bo nigdy w niej nie grałem.
Podobno dobre recenzje w Grecji zbiera Baszczyński, który w Atromitosie Ateny występuje na środku obrony.
- Hmm, być może. Nie wiem, co o nim mówią ludzie, bo nie znam języka. W Atromitosie gra regularnie, zajmują wysoką pozycję, więc musi być nieźle. Marcina pamiętam jeszcze z Polski, to bardzo waleczny zawodnik. Z tego, co się orientuję, taką etykietę ma również w Grecji.
Polska kolonia się powiększy? Może Ergotelis ma na oku jakichś Polaków?
- Rok temu pytali mnie w klubie o Radka Sobolewskiego, czy to dobry zawodnik. Powiedziałem, żeby go brali z zamkniętymi oczami.
Nie posłuchali ?
- No, nie... Ale nie wiem, czy byli nim poważnie zainteresowani, czy pytali tylko z ciekawości.
ROZMAWIAŁ PIOTR TOMASIK
Fot.: epilka.pl
- Komentarz może zostac usunięty, jeżeli zostanie stwierdzone
naruszenie przez niego Regulaminu.
- Komentarze nie mogą m.in.:
- zawierać informacji sprzecznych z prawem
- zawierać danych osobowych lub teleadresowych
- zawierać szkodliwej zawartości mogącej wpływać na
stabilność działania Serwisu
- Odpowiedzialność za swoje Komentarze ponosi każdy Użytkownik
Wybrany wątek nie został jeszcze skomentowany.
Reklama










