mapa serwisu
kontakt - z pierwszej piłki



sonda
Czy kibicom uda się zebrać 100 tysięcy podpisów pod projektem obywatelskiej ustawy?

Tak
Nie

« Przejdź do działu 'Wywiady'


Data dodania: 2011-10-20 20:15:56

Ojrzyński to fajny facet



W piątek doznaliście pierwszej w tym sezonie porażki. Nie musicie się jednak wstydzić tego,
co zaprezentowaliście, chyba się Pan z tym zgodzi?

Pewnie, że tak. Mogliśmy się pokusić w Poznaniu choćby o ten remis. To się nie udało i trzeba się pogodzić z tą porażką. W piątek mamy kolejne spotkanie i możemy się w nim zrehabilitować.

Koronie z „Kolejorzem”nie szło nigdy, tym bardziej przy Bułgarskiej. Jednak aż takiej szansy na zwycięstwo w Poznaniu kielecka drużyna chyba jeszcze nigdy nie miała.

Na pewno tak. Rozmawialiśmy później między sobą i wiedzieliśmy, że mogliśmy w tym meczu ugrać korzystny wynik. Tak jak pan powiedział, we wcześniejszych spotkaniach Koronie nie grało się z Lechem łatwo. Często kielecki zespół znaczenie przegrywał. Tym razem było całkiem inaczej.

Tuż przed przerwą świetne sytuacje mieli Korzym oraz Lenartowski. Bramka „do szatni” mogłaby całkowicie zmienić to spotkanie.

Zgadza się, byłby to zupełnie inny mecz. W drugiej połowie Lech musiałby się wtedy bardziej odkryć. Grając z kontry, byłyby większe szanse, że strzelimy drugą bramkę. Wtedy byłoby już po meczu.

A jak Pan oceni arbitra Roberta Małka?

Dużo się mówi na ten temat. Ja jednak nie chciałbym oceniać pracy sędziów. Jednak to, co wobec nas robią jest nie fair. Wszyscy trenerzy przeciwnych drużyn „nakręcają” ich, że jesteśmy brutalami, a tak nie jest. Te faule, które popełniamy, to zwykłe przewinienia spowodowane walką o piłkę. Tak wygląda agresywny odbiór piłki, nie ma w tym żadnych złośliwości. Przecież nie chcemy nikomu zrobić krzywdy. Zdajemy sobie sprawę, że to jest nas zawód i że każdy z nas z tego żyje.

Z Lechem nie mógł zagrać Jacek Kiełb. To było dla Was duże osłabienie...

Jacek jest bardzo dobrym piłkarzem. W tych meczach, w których grał, praktycznie odnosiliśmy same zwycięstwa. Szkoda, że nie mógł wystąpić z Lechem, ale będzie miał szansę pokazać się z dobrej strony w  nadchodzącym spotkaniu z Zagłębiem.  

Przyzna Pan, że niechciany w Poznaniu Kiełb ma ogromny potencjał.

Oczywiście, że ma potencjał. Jest młody i jeszcze bardzo dużo przed nim. Na pewno jeszcze osiągnie to, co sobie założył. Na razie jest niechciany, ale jeśli wciąż będzie prezentował u nas taki poziom, to do Poznania wróci już zimą. Są już pogłoski, że trener Bakero chce Jacka z powrotem.

Myśli Pan, iż to, że nie dano mu tam szansy było spowodowane tylko względami czysto sportowymi?

Wydaje mi się, że chodziło o formę sportową. Wiemy jaka jest tam kadra, jak wielu jest silnych zawodników. Nie udało mu się przebić i dobrze zrobił, że poszedł na wypożyczenie. Zresztą, jest tam więcej takich przypadków. Jednym z nich jest Jakub Wilk, który jest równie dobrym piłkarzem. Naprawdę szkoda tego zawodnika.

Tak jak Pan wspomniał, Jacek może wrócić do Poznania już zimą. Siła ognia Korony na pewno by się wtedy znacząco zmniejszyła.

Tak, ale musielibyśmy się z tym pogodzić i radzić kolejną rundę już bez niego. Na pewno byłoby to trudne, ale nie ma ludzi niezastąpionych. Jeśli się tak stanie, to spróbujemy, by go ktoś godnie zastąpił.

Widzi Pan Jacka niemal codziennie. Uważa Pan, że trener Smuda powinien dać mu szansę w reprezentacji?  

Wydaje mi się, że tak. Widuje go codziennie i mam z nim bardzo dobry kontakt. Prezentuje się bardzo dobrze, zarówno już na spotkaniach jak i na treningach. Jeśli wciąż będzie tak pracował, to ma dużą szansę wystąpienia na Euro.

Po odejściu Ediego i Niedzielana wielu spisywało Was na straty. Jak to jest być w drużynie, która jest największą rewelacją sezonu?

Na pewno jest to bardzo miłe, ale znamy zespół i przed widzieliśmy jak się prezentujemy. Już w sparingach wyglądaliśmy dobrze. Wszyscy eksperci skazywali nas na spadek. Jesteśmy daleko od strefy spadkowej i cały czas będziemy robić wszystko, by prezentować się jak najlepiej, Cieszymy się, że wcześniejsze oceny się zmieniają. Coraz większe grono widzi w nas dobrą drużynę.

Zastąpić Niedzielana próbuje Michał Zieliński, który strzelił do tej pory cztery bramki. Nie ma jednak chyba co porównywać tych dwóch napastników.

Ciężko mi o jakieś porównanie. Michał jest napastnikiem, którego chciałby mieć każdy zespół. Dostał szansę od trenera i ją wykorzystał. Nie zawsze gra od początku, ale jak wchodzi, to strzela i z tego jest rozliczany.

W czym tkwi fenomen Korony Kielce?

Fenomen Korony Kielce? My po prostu jesteśmy drużyną, to jest najważniejsze. Każdy za każdego pójdzie w ogień i widać to na boisku. Nigdy nie odpuszczamy i walczymy razem. Każdy metr kwadratowy na boisku jest w naszym zasięgu.

A jest Pan zaskoczony, że wyniki są aż tak dobre?

Nie mogę być zaskoczony, bo gram w tej drużynie. Cieszę się z tego, że mamy takie dobre wyniki i że jesteśmy „czarnym koniem” tych rozgrywek. Z meczu na mecz wciąż będziemy chcieli zaskakiwać. Teraz czeka nas bardzo trudne spotkanie na Zagłębiu, ale oczywiście będziemy chcieli je wygrać. Nie jedziemy tam, by się bronić, chcemy zdobyć pełną pulę.

Należą Wam się tym większe brawa, że macie już za sobą mecze z Wisłą, Lechem, Śląskiem oraz Jagiellonią. Z teoretycznie najmocniejszych rywali została Wam już tylko Legia.

Tak, ale rzeczywiście jest tak tylko teoretycznie. Każdy mecz jest ciężki i zupełnie inny. Zagłębie czy ŁKS, z którym gramy później są w dolnej części tabeli, ale nie będą to wcale łatwe spotkania. O komplet punktów będzie naprawdę trudno, bo każdy wie, jak się gra w takich meczach.

A który z rozegranych dotąd meczów ligowych był dla Pana najtrudniejszy? Może prócz tego ostatniego w Poznaniu.

Tak jak powiedziałem, wszystkie spotkania są trudne...

...No, ale jakby musiał Pan wybrać jedno, takie najcięższe?

No nie wiem, wydaje mi się, że ze Śląskiem Wrocław. Tak, ze Śląskiem, ponieważ przegrywaliśmy z nimi u siebie 0-1, a mimo to, udało nam się wygrać. Patrząc na całe spotkanie Śląsk prezentował się naprawdę bardzo dobrze i mógł strzelić nam choćby tę jedną bramkę więcej?

Gdyby nie kartka zdobyta w spotkaniu z Wisłą, miałby Pan teraz, po dziesięciu kolejkach na koncie rozegrane pełne 900 minut. Pamięta Pan okoliczności zdobycia tego kartonika?

Pamiętam. Rzeczywiście, gdyby nie to, miałbym na koncie wszystkie mecze. Tak jak mówiłem. Nie do mnie należy ocena pracy sędziów. Gdyby pan popatrzył na otrzymane przez nas kartki, to zobaczyłby pan, że większość pokazywana jest niesłusznie. Niesprawiedliwe pauzy, które są nimi spowodowane osłabiają tylko drużynę.

Sędziowie już od jakiegoś czasu patrzą na Was tylko przez pryzmat nadanej Wam „łatki”, drużyny, grającej bardzo brutalnie. Często gwiżdżą bezpodstawnie.

Zgadza się, ten mój faul z Wisłą to był śmiech na sali. Sędzia jednak tak to zinterpretował i trzeba się z tym pogodzić. Podobne kartki, już w meczu z Lechem zobaczyli Korzym oraz Jovanović. Znalazłoby się wiele takich sytuacji. My jednak jesteśmy od grania, a sędziowie od sędziowania i musimy się z tym pogodzić.

Ale przyzna Pan też, że nie jesteście drużyną grającą łagodnie.

Piłka nożna nie jest dla jakichś delikatnych chłopców. To jest męska gra. Ogląda pan na pewno mecze chociażby ligi angielskiej czy hiszpańskiej. Grają tam agresywnie, bo na tym to teraz polega. Nie jest przecież tak, że nasi rywale po spotkaniach z nami mają połamane nogi.

Czyli trener Ojrzyński od początku preferował tę bardziej brutalną, może nie brutalną, ale powiedzmy bardziej agresywną grę?

Właśnie. Na pewno nie brutalną, ale agresywną. I to jest chyba najważniejsze. Gdy podchodzimy do przeciwnika, on czuję, że ma kogoś na plecach i nie będzie mu tak łatwo.

Co pomyślał Pan sonie o trenerze Ojrzyńskim, gdy ten przychodził do zespołu? W końcu był to szkoleniowiec bez doświadczenia w ekstraklasie.

To jest tak, jak z zawodnikiem z niższej ligi, który otrzymuję szansę na grę w ekstraklasie. Każdy ma prawo ją dostać. Trener ją otrzymał i spisuje się naprawdę bardzo dobrze. Na pewno nie żałujemy takiej decyzji. Za nami dwa miesiące gry, a szkoleniowiec za każdym razem nominowany jest do nagrody Trenera Miesiąca. Oby tak dalej.

W takim razie, jak się Panu osobiście pracuje z trenerem Ojrzyńskim?

Jestem bardzo zadowolony ze współpracy. Trener rozmawia z każdym zawodnikiem, ze wszystkimi ma bardzo dobry kontakt. Umie prosto wytłumaczyć czego od nas oczekuje i my to robimy. Znaleźliśmy z nim wspólny język.

A jakim jest typem trenera? Powiedział Pan, że macie ze sobą dobry kontakt. Czyli podyskutować można?

Tak, jest bardzo otwarty, Możemy podyskutować dosłownie o wszystkim. Bardzo fajny facet (śmiech).

Wróćmy do pańskiej osoby. Jest Pan zadowolony z tego, że zimą trafił do Korony? Bo pewnie miał Pan jeszcze inne propozycje?

Myślę, że podjąłem słuszną decyzję, Razem z małżonką i dzieckiem jesteśmy naprawdę bardzo zadowoleni. Większość czasu mieszkam w Kielcach, ale jak mam tylko możliwość, to jadę do Łodzi, gdzie wciąż mam mieszkanie. W Kielcach żyję nam się jednak bardzo fajnie.

Korona i Widzew, który z tych zespołów jest lepiej poukładany organizacyjnie?

Szczerze mówiąc nie chciałbym się na ten temat wypowiadać. Przeszedłem z klubu z ekstraklasy do zespołu grającego na tym samym poziomie i wszystko jest porównywalne. Organizacja w każdym z ekstraklasowych zespołów jest podobna.

Nie mogę nie zapytać o kibiców. Którzy przypadli Panu bardziej do gustu – ci z Łodzi czy Kielc?

W Łodzi mieliśmy świetnych kibiców, ale tak samo jest w Kielcach. Mamy mocną, bardzo liczną grupę, która jeździ za nami wszędzie i nam pomaga. Oby kibiców było coraz więcej, bo są częścią tego wszystkiego.

Z Koroną podpisał Pan 3,5-letni kontrakt. Jak Pan postrzega grę w Kielcach? Jest to tylko przystanek czy raczej taki poziom już panu wystarcza?

Każdy zawodnik chce osiągnąć jak najwięcej. Marzeniem chyba każdego piłkarza jest wyjazd za granicę. Teraz jest mi dane grać w Kielcach i robię wszystko, by prezentować się jak najlepiej. Dzięki temu może zwróci na mnie uwagę ktoś właśnie zza granicy.

Ma Pan jakąś swoją wymarzoną ligę, do której chciałby Pan trafić?

Mam, ale jest jeszcze na to za wcześnie. Mam takie ciche marzenie, ale jak na razie pozostawię to dla siebie.

Może jednak uchyli Pan rąbka tajemnicy?

Nie, nie chciałbym tego robić (śmiech).

Fakt, jak na razie jest Pan w Kielcach. W Koronie mówi się otwarcie o europejskich pucharach?

Jesteśmy, można powiedzieć na pierwszym miejscu w tabeli, bo trzy zespoły mają po tyle samo punktów, ale za nami dopiero jedna trzecia ligi. Nie myślimy o tym. Naszym celem było utrzymanie i się to nie zmieniło. Jak będzie, czas pokaże.

Parokrotnie wspomniał Pan już o nadchodzącym meczu z Zagłębiem. Zespół z Lubina jest takim waszym przeciwieństwem. To oni mieli liczyć się w czołówce, a tymczasem są na dole.


To właśnie tam się głośno mówiło, że drużyna będzie walczyć o puchary. Jak na razie nie idzie im tak, jak sobie to zakładali, ale tak jak mówiłem, pozostało dwadzieścia spotkań do rozegrania. Na pewno zawodnicy z Zagłębia pokażą jeszcze na co ich stać. Mieliśmy już analizę naszego najbliższego rywala, widzieliśmy jak grali do tej pory. Po prostu nie mają szczęścia. Są w dołku, ale moim zdaniem jeszcze powalczą o wyższe cele.     

W Zagłębiu nie wiedzie się pańskiemu koledze z Widzewa, Darvydasowi Sernasowi. Litwin nie może się tam odnaleźć. Utrzymuje Pan z nim jakiś kontakt?


Nie, nie mam z nim kontaktu telefonicznego, ale jak mamy możliwość spotkania się na przykład przed meczem, to rozmawiamy. Czy ja wiem czy on jest zablokowany. Nie idzie tam całej drużynie, a jeden zawodnik meczu nie wygra.

                                                                                                                            ROZMAWIAŁ MATEUSZ MICHAŁEK

 



Lista komentarzy
Dodaj komentarz
Skomentuj wątek

Nick *
Treśc komentarza *
* Pola oznaczone gwiazdką są wymagane

 
Wyciąg z regulaminu:


- Komentarz może zostac usunięty, jeżeli zostanie stwierdzone
  naruszenie przez niego Regulaminu.
- Komentarze nie mogą m.in.:

- zawierać informacji sprzecznych z prawem
- zawierać danych osobowych lub teleadresowych
- zawierać szkodliwej zawartości mogącej wpływać na
  stabilność działania Serwisu

- Odpowiedzialność za swoje Komentarze ponosi każdy Użytkownik



WSPAZ, 2011-10-21 20:35:45

Zgrabny wywiad :) oby więcej takkich panie Mateuszu :)

Dodaj komentarz

Skomentuj wątek

Nick *
Treśc komentarza *
* Pola oznaczone gwiazdką są wymagane

 
Wyciąg z regulaminu:


- Komentarz może zostac usunięty, jeżeli zostanie stwierdzone
  naruszenie przez niego Regulaminu.
- Komentarze nie mogą m.in.:

- zawierać informacji sprzecznych z prawem
- zawierać danych osobowych lub teleadresowych
- zawierać szkodliwej zawartości mogącej wpływać na
  stabilność działania Serwisu

- Odpowiedzialność za swoje Komentarze ponosi każdy Użytkownik


Reklama