mapa serwisu
kontakt - z pierwszej piłki



sonda
Czy kibicom uda się zebrać 100 tysięcy podpisów pod projektem obywatelskiej ustawy?

Tak
Nie

« Przejdź do działu 'Wywiady'


Data dodania: 2011-01-30 18:58:31

Tomasz Cywka: Nie wkurzam się na Smudę


Tomasz Cywka

Od dłuższego czasu media domagają się powołania dla Tomasza Cywki. Tymczasem selekcjoner naszej reprezentacji, Franciszek Smuda, 22-latka nie widział nawet w akcji. - Raz przyleciał tylko jego asystent, Jacek Zieliński. To było na przełomie listopada i grudnia - mówi piłkarz angielskiego Derby County.

Piotr Tomasik: Po 27 spotkaniach zajmujecie 15 miejsce w tabeli. To chyba niezbyt dobry wynik?

Tomasz Cywka: Na pewno nie najlepszy. Zwłaszcza, że pewny okres mieliśmy niezwykle udany - wygrywaliśmy mecz za meczem i przez miesiąc byliśmy na czwartej pozycji. Wyglądało to wówczas naprawdę nieźle. Ostatnio przyszła zniżka formy, przegraliśmy kilka spotkań i polecieliśmy w dół. Mimo to, wciąż mamy wysokie aspiracje. Chcemy szybko wrócić do górnej części tabeli i wskoczyć co najmniej do pierwszej „szóstki”.

Skąd więc ta gorsza dyspozycja w ostatnim czasie?

- Sami się nad tym zastanawiamy. Nie gramy bowiem tak, jakbyśmy sobie tego wszyscy w klubie życzyli. Ale jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie chyba nie ma. Sądzę jednak, że nie gramy równie konsekwentnie i agresywnie, co we wcześniejszych meczach. Jeszcze kilka tygodni temu połowa ligi się nas bała, nie chcieli się z nami mierzyć, bo prezentowaliśmy wysoki pressing. W ostatnich meczach tego brakowało, trochę odpuszczaliśmy, co zaowocowało porażkami.

Jaki jest w ogóle poziom angielskiej Championship? Da się porównać te rozgrywki z polską Ekstraklasą?

- Nie wiem, bo w Ekstraklasie nie grałem. Poziomem, który tutaj zastałem, jestem bardzo mile zaskoczony. Myślałem, że będzie to liga siłowa, dość prosta, pełna „rzucania” dalekich piłek. Tak nie jest, bo połowa drużyn prezentuje techniczną, kombinacyjną piłkę.

Radosław Majewski, piłkarz Nottingham Forest, twierdzi, że dominuje tu głównie siła.

- Mnie też to mówił, bo rozmawialiśmy po meczu naszych zespołów. Połowa ekip prezentuje techniczny futbol, pozostali nastawiają się na siłę. Mają wielkich, potężnych chłopów u siebie i to ich główna siła. Zawodnicy niżsi, drobniejszej budowy mogą mieć z nimi spore problemy.

A pana Derby County do której grupy się zalicza?

- My mamy więcej piłkarzy technicznych. W naszym zespole dominują zawodnicy kreatywni, ale znajdą się też i tacy, którzy opierają się na swojej sile i mocnej budowie. Trener oczekuje jednak od nas, abyśmy utrzymywali się przy piłce, grali nią po ziemi, wymieniali sporo podań.

Panu chyba to odpowiada. Słynie pan przecież z nieprzeciętnej techniki.

- Jak byłem w zeszłym sezonie tutaj na wypożyczeniu, szybko zrozumiałem, o co chodzi trenerowi. Cieszę się, że nie wymaga od nas długich podań, ciągłej walki w powietrzu. Mamy grać po ziemi, od nogi do nogi. W takim sposobie gry najlepiej się odnajduję.

Przez ostatni rok sporo mówiło się, że może pan wrócić do Polski. Domyślam się, że nie żałuje pan, iż pozostał na Wyspach Brytyjskich?

- Gdy mój kontrakt z Wigan dobiegał końca, pojawiły się propozycje gry w kraju. Poważnie rozważałem tę możliwość, ale akurat trafiło się wypożyczenie do Derby. Rozegrałem kilka spotkań, spodobałem się trenerom, a sam też dobrze się czułem w tym zespole. Szybko zaoferowano mi kontrakt i nie zastanawiałem się ani chwili. Nie żałuję, bo poziom Championship naprawdę pozytywnie mnie zaskoczył.

Za powrotem do kraju przemawia inny argument - reprezentacja. Przykład pańskiego kolegi, Tomasza Kupisza, pokazuje, że z Ekstraklasy jest bliżej do kadry.

- Być może, ale ja poszedłem inną drogą. Postanowiłem, że do drzwi reprezentacji będę pukał poprzez Anglię. Ostatnio akurat rozmawiałem z Tomkiem i stwierdziliśmy, że najważniejsze jest to, iż obaj zaczęliśmy grać regularnie. W naszym wieku liczy się to, aby nie siedzieć na ławce.

Rozmawiał pan ostatnio z Franciszkiem Smudą?

- Nie. Miałem jedynie kontakt z jego asystentem, Jackiem Zielińskim.

Przyleciał ktoś w końcu pana obejrzeć? Bo Smuda - zamiast wybrać się do Anglii - wolał być pewien, że zdąży na imprezę sylwestrową.

- Ha, ha... Na przełomie listopada i grudnia przyleciał tutaj trener Zieliński. Obejrzał mnie w jednym ze spotkań, a potem porozmawialiśmy. To był jedyny mecz, na którym pojawił się ktoś z reprezentacji. Pana Smudy nigdy nie widziałem.

Nie irytuje pana ta sytuacja? To, że selekcjoner od kilku miesięcy leci do Anglii, ale dolecieć nie może?

- Nie jestem tym zdenerwowany, nie obrażam się i nie wkurzam na selekcjonera. Trener sam decyduje, którymi piłkarzami jest zainteresowany i które mecze chce oglądać. Jeśli pan Smuda będzie chciał mnie obejrzeć w akcji, to zapewne wsiądzie w samolot i przyleci.

Liczy Pan na powołanie w najbliższym czasie? Media domagają się tego już od pewnego czasu.

- Marzeniem każdego zawodnika jest gra w reprezentacji. Moim również. Chciałbym dostać szansę, sprawdzić się w kadrze. Ale to trener musi stwierdzić, że jestem już na to gotowy. Ja spokojnie czekam, nie pcham się na siłę.

A pan czuje, że do reprezentacji już dorósł?

- Nie wiem. Bardzo pomogło mi w ostatnim czasie to, że zacząłem regularnie grać. Nie jest jednak tak, że osiągnąłem szczytową formę. Jest nieźle, ale stać mnie na wiele więcej. Czy jestem gotowy do kadry? Myślę, że bym sobie poradził, ale najlepiej byłoby to sprawdzić.


ROZMAWIAŁ PIOTR TOMASIK
Fot.: www.pressing-sport.pl
Fot. flesz: futbloger.pl

 



Lista komentarzy
Dodaj komentarz
Skomentuj wątek

Nick *
Treśc komentarza *
* Pola oznaczone gwiazdką są wymagane

 
Wyciąg z regulaminu:


- Komentarz może zostac usunięty, jeżeli zostanie stwierdzone
  naruszenie przez niego Regulaminu.
- Komentarze nie mogą m.in.:

- zawierać informacji sprzecznych z prawem
- zawierać danych osobowych lub teleadresowych
- zawierać szkodliwej zawartości mogącej wpływać na
  stabilność działania Serwisu

- Odpowiedzialność za swoje Komentarze ponosi każdy Użytkownik




Wybrany wątek nie został jeszcze skomentowany.

Reklama