Ryszard Czarnecki: Tusk kreuje się na szeryfa
- Tusk, wiedząc, że w innych dziedzinach wypada słabo, pomyślał, że teraz zaprezentuje się jako szeryf. Władza działa pod publikę, na wywiad, a sport przez polityków rządzącej koalicji traktowany jest instrumentalnie. Obserwujemy więc akcję, prowadzoną na „łapu-capu”, która ma tylko i wyłącznie charakter propagandowy - mówi eurodeputowany z listy PiS Ryszard Czarnecki, który w przeszłości kandydował na prezesa PZPN.
Piotr Tomasik: Jak pan komentuje ostatnie wydarzenia związane z burdami na stadionie w Bydgoszczy i późniejszym zamknięciem obiektów w Warszawie i Poznaniu?
Ryszard Czarnecki: Szkoda, że premier wylewa dziecko z kąpielą... Z całą pewnością należy eliminować ze sportu bandytyzm, ale zamykanie stadionów jest najgorszą metodą z możliwych. Do jednego worka pod tytułem „zadymiarze” wrzuca się Bogu ducha winnych kibiców. Ba, każdy socjotechnik powie, właśnie ten sposób radykalizuje się spokojnych kibiców. Pan premier wiedząc, że w wielu sprawach innych dziedzin wypada słabo, pomyślał, że teraz zaprezentuje się jako szeryf.
Odbywa się tu gra wyborcza?
- Tak, w tej sytuacji widzimy bowiem jak władza działa pod publikę, na wiwat. Widać jak na dłoni, że sport przez polityków rządzącej koalicji traktowany jest instrumentalnie. Nie kibice i nie rozwój polskiej piłki są tutaj numerem jeden, a po prostu zbicie kilku kolejnych punktów wyborczych przed jesiennymi wyborami. Od Tuska, byłego fana Lechii Gdańsk, oczekiwałbym w tym temacie znacznie więcej. Zwłaszcza, że przez wiele miesięcy nic w tym temacie się nie działo. Po meczu Polski w Kownie nic przecież nie zrobiono. Teraz obserwujemy natomiast akcję, prowadzoną na „łapu-capu”, która ma tylko i wyłącznie charakter propagandowy.
Jak więc powinien postępować premier?
- Powinniśmy mieć bardziej precyzyjne, a przede wszystkim egzekwowalne prawo. Nie chcę oglądać akcji policji na wywiad. Przed dwoma laty aresztowano kibiców Legii, ale po dwóch latach sądy odrzuciły oskarżenia prokuratury. Toż to kompromitacja! Nie można ciągle działać propagandowo, pora przedsięwziąć bardziej pożyteczne środki. Myślę, że należy przeszczepić wzorce niemieckie, gdzie kluby bardzo ściśle współpracują z kibicami w temacie odpowiedzialności. Pozwoliłbym na odpalanie rac, ale - tu kłania się system duński - z bardzo wysokimi kaucjami, jeżeli te race trafią do innych części stadionów. Kaucja przepada, a w dodatku nakładane są wysokie kary indywidualne.
A jak karać za wydarzenia, które miały miejsce podczas meczu finału Pucharu Polski w Bydgoszczy?
- Zacznijmy od tego, że w tej sytuacji nie jest winny tylko rząd, ale przede wszystkim PZPN. Związek chce karania klubów, ale generalnie umywa od tego ręce. Winne są jednak też policja, która interweniowała, i ochrona, której w praktyce nie było wcale. Kary będą na pewno, ale nie można jedynie kibiców karać, trzeba też z nimi współpracować. To, na dłuższą metę, wyjdzie nam na dobre. Wszystkim tym, którym leży na sercu dobro polskiej piłki, zależało na poprawianiu infrastruktury i budowy nowych stadionów. Ale walcząc z kibicami, tych stadionów nie zapełnimy. A moim zdaniem, jest to podstawa dalszego rozwoju naszego futbolu. Tusk i wielu polityków patrzy na temat pod kątem wyborczych sondaży, zdobycia poparcia, ja kieruję się dobrem piłki.
Nie brakowało wcześniej dialogu pomiędzy PZPN a rządem? Dopiero teraz słyszymy, że premier Tusk spotkał się z szefami klubów Ekstraklasy.
- Dotychczas mieliśmy do czynienia głównie z sytuacjami propagandowymi, typu wprowadzenie kuratora do PZPN, co miało na celu odwrócenie uwagi od spraw czysto politycznych. Na co dzień jednak rząd, a zwłaszcza resort sportu, po prostu milczy. Powinien nie tylko rozmawiać ze związkiem piłkarskim, ale również od niego wymagać. Tymczasem zachowuje się jak strażak, który gasząc pożar, pokazuje, jaką piękną ma sikawkę. Tak naprawdę nie robi nic, aby tym pożarom zapobiegać. Zamiast działania na wiwat, powinniśmy działać w jednakowym tonie.
Euro 2012 raczej nam już nie zabiorą, ale tak kompromitujące incydenty na najważniejszym, na rok przed turniejem, meczu w Polsce znacznie pogarszają wizerunek naszego kraju.
- No tak, ale jeszcze gorsze incydenty były kilka dni wcześniej na finale Pucharu Grecji. Zbigniew Boniek poucza nas z Włoch, ale przecież tamtejsi kibice są jeszcze gorsi. Polscy kibole na tle Włochów są aniołkami. Najgorsze okazało się jednak zamknięcie stadionów. Takie działania powinny dotyczyć obiektów, na których coś złego się dzieje. Ani na obiekcie Lecha, ani Legii nic się przecież nie działo, ale zamknięto stadiony w dwóch miastach, w których odbędą się mistrzostwa Europy. Powiedzmy sobie szczerze - wygląda to żenująco.
ROZMAWIAŁ PIOTR TOMASIK
Fot. www.ryszardczarnecki.pl
- Komentarz może zostac usunięty, jeżeli zostanie stwierdzone
naruszenie przez niego Regulaminu.
- Komentarze nie mogą m.in.:
- zawierać informacji sprzecznych z prawem
- zawierać danych osobowych lub teleadresowych
- zawierać szkodliwej zawartości mogącej wpływać na
stabilność działania Serwisu
- Odpowiedzialność za swoje Komentarze ponosi każdy Użytkownik
k.k, 2011-05-12 14:28:10
"Winne są jednak też policja, która interweniowała, i ochrona, której w praktyce nie było wcale."widać ogarnięty w temacie. Kolejny wielki uzdrowiciel...
- Komentarz może zostac usunięty, jeżeli zostanie stwierdzone
naruszenie przez niego Regulaminu.
- Komentarze nie mogą m.in.:
- zawierać informacji sprzecznych z prawem
- zawierać danych osobowych lub teleadresowych
- zawierać szkodliwej zawartości mogącej wpływać na
stabilność działania Serwisu
- Odpowiedzialność za swoje Komentarze ponosi każdy Użytkownik
Reklama











