mapa serwisu
kontakt - z pierwszej piłki



sonda
Czy kibicom uda się zebrać 100 tysięcy podpisów pod projektem obywatelskiej ustawy?

Tak
Nie

« Przejdź do działu 'Wywiady'


Data dodania: 2011-04-02 10:34:20

Rafał Janas: Plan musi w końcu wypalić


Janas Rafał- Naszym nadrzędnym celem jest prawdziwa gra w piłkę, co udaje się nielicznym. Takie zespoły, jak Legia czy Lech, które starają się zrobić „coś więcej”, narażone są na kontrataki. Tak właśnie było w naszych meczach w Bełchatowie z GKS-em i w Warszawie ze Śląskiem. To my próbowaliśmy przeprowadzić ładne akcje, skonstruować ciekawe ataki, a rywale się bronili i skutecznie punktowali - mówi Rafał Janas, drugi trener Legii Warszawa.

Piotr Tomasik: Zapytam wprost - Legia jest w kryzysie?

Rafał Janas, II trener Legii: W kryzysie? Nie nazwałbym tak tego. Co prawda dwa ostatnie mecze w naszym wykonaniu były słabe i przegrane, to jest za wcześnie, aby mówić o kryzysie. Start w rundzie jesiennej nie wypadł po naszej myśli, ale zdołaliśmy się podnieść i się odbudować. Mam nadzieję, że teraz będzie podobnie. Legia nie jest w najwyższej formie, wpadła w mały dołek. Nie nazwałbym jednak tego wielkim problemem czy ogromnym dramatem. Jest to z pewnością sytuacja, z którą możemy się uporać. Zapewniam, że szybko powrócimy na właściwe tory.

Co jest głównym problemem Legii?

- Głupio tracone bramki. Zbyt często popełniamy proste błędy, zdarzają nam się niefrasobliwe i niefortunne interwencje, które kończą się golem dla rywala. Proszę spojrzeć na tabelę Ekstraklasy i trzecią w tabeli Legię. Zajmując tak wysokie miejsce, mamy ujemny bilans bramkowy. Przecież to niedopuszczalne! Bardzo intensywnie pracujemy więc nad grą obronną. Tego elementu nie ćwiczy tylko linia defensywna, ale cały zespół, bo bronić muszą wszyscy. Mam nadzieję, że już w sobotę to zaprocentuje, bo temu elementowi powierzyliśmy ostatnio naprawdę sporo czasu. Piłkarze realizują nasze założenia, rozumieją koncepcję trenerów. To musi w końcu wypalić.

Miroslav Radović powiedział serwisowi zpierwszejpilki.com.pl, że źle jest z mentalnością, zawodnicy nie są pewni siebie. Rzeczywiście tak to wygląda?

- Nie wiem, czy aby na pewno chodzi tu o tę pewność siebie. Naszym nadrzędnym celem jest prawdziwa gra w piłkę, co udaje się nielicznym. Takie zespoły, jak Legia czy Lech, które starają się zrobić „coś więcej”, narażone są na kontrataki. Tak właśnie było w Bełchatowie z GKS-em i w Warszawie ze Śląskiem. To my próbowaliśmy przeprowadzić ładne akcje, skonstruować ciekawe ataki, a rywale się bronili i skutecznie punktowali. Znacznie łatwiej gra się przecież z kontry, z których zatrzymaniem my mamy problemy. To jest właśnie element naszej słabej postawy w defensywie.

Jak piłkarze wyglądają psychicznie, od strony mentalnej?

- Gdy zespół walczący o mistrzostwo kraju przegrywa dwa mecze z rzędu, to dobrze być nie może. Zwłaszcza, że nam do tego pierwszego miejsca trochę brakuje, do Wisły tracimy sześć punktów. Nad mentalnością musimy więc cały czas pracować - tak było i w ubiegłym, i w tym tygodniu. Po porażce w Bełchatowie przeprowadziliśmy z zawodnikami kilka poważnych rozmów, staraliśmy się do nich odpowiednio dotrzeć. Mieliśmy parę treningów mentalnych i cały czas nadzorujemy strefę psychiczną. Teraz czekamy na efekty dwutygodniowych przygotowań.

Atmosfera w szatni leży?

- Nie, atmosfera jest dobra. Nikt się nie załamuje, piłkarze mają wysoko podniesione głowy i wszystko jest OK.
Sobotnie spotkanie z Ruchem Chorzów to dla was idealna szansa, żeby się przełamać.

- Teraz czekają nas dwa mecze przed własną publicznością. Najpierw właśnie Ruch, a tydzień później Zagłębie Lubin. To spotkania, które po prostu musimy wygrać. Pozwoli nam to utrzymać pozycję w czołówce, a może i nawet zbliżyć się do Wisły, która również gubi punkty. Te dwie wygrane są nam akurat niezwykle potrzebne, bo potem czeka nas bardzo ważne spotkanie z Lechem Poznań. Takie starcia będą miały spory wpływ na to, kto dostanie się do europejskich pucharów, a kto wygra ligę.

Legia o co gra?

- Marzy nam się mistrzostwo, ale w obecnej sytuacji będzie to bardzo trudne zadanie. Myślę, że o tym, o co naprawdę powalczymy, zadecyduje ten miesiąc. To właśnie w kwietniu najwięcej się wyjaśni.


ROZMAWIAŁ PIOTR TOMASI
Fot.: CyfraSport



Lista komentarzy
Dodaj komentarz
Skomentuj wątek

Nick *
Treśc komentarza *
* Pola oznaczone gwiazdką są wymagane

 
Wyciąg z regulaminu:


- Komentarz może zostac usunięty, jeżeli zostanie stwierdzone
  naruszenie przez niego Regulaminu.
- Komentarze nie mogą m.in.:

- zawierać informacji sprzecznych z prawem
- zawierać danych osobowych lub teleadresowych
- zawierać szkodliwej zawartości mogącej wpływać na
  stabilność działania Serwisu

- Odpowiedzialność za swoje Komentarze ponosi każdy Użytkownik




Wybrany wątek nie został jeszcze skomentowany.

Reklama