Piszczek wśród najlepszych w Europie

Radosław Gilewicz, były piłkarz m.in. VfB Stuttgart czy Karlsruher SC, w wywiadzie dla zpierwszejpilki.pl ocenia Polaków grających w Bundeslidze.
Piotr Tomasik: Robert Lewandowski dał Polsce zwycięstwo nad Norwegami. Jak wygląda obecny sezon w jego wykonaniu w Bundeslidze? Widoczne są chyba i wzloty, i upadki.
Radosław Gilewicz: Uważam, że ten sezon w wykonaniu Roberta jest bardzo dobry. Nie zapominajmy, że on do Bundesligi trafił z Polski, a pomiędzy tymi ligami jest ogromna przepaść. Poza tym, Lewandowski wszedł do drużyny bardzo mocnej. Mocniejszej, niż spodziewał się on sam i mocniejszej, niż oczekiwały całe Niemcy. Nikt nie spodziewał się bowiem, że Borussia będzie grała tak dobrą piłkę, wypracuje sobie taką przewagę nad rywalami i zostanie mistrzem Niemiec. Bo do tego, że nikt im już nie odbierze tytułu, nie mam wątpliwości. W tak mocnej drużynie musi być spora rywalizacja, a mimo to „Lewy” jest wzmocnieniem Borussii, wnosi dodatkową jakość.
To nie jest tak, że Lewandowski lepiej odnajduje się w Dortmundzie jako dżoker?
- Gdy wchodzi na boisko, nie chce tylko „odbębnić” tego, co musi zrobić. On chce dać tej drużynie jak najwięcej, to widać gołym okiem. No i jest Lucas Barrios - piłkarz, który wyrobił już sobie markę, jeden z lepszych w Europie, konkurent Roberta. Gdy Lewandowski gra, ma na sobie podwójną presję. Po pierwsze chce pomóc kolegom, strzelić gola. Po drugie - pamięta, że będzie do niego porównywany.
Nie mogę natomiast zrozumieć, dlaczego Robert został zniszczony przez niemieckie media po meczu ze Stuttgartem. Jemu dostało się niesamowicie, a Barriosowi za mecz z Schalke, gdzie „błyszczał” porównywalnie, się upiekło.
Niemieccy dziennikarze chwalą natomiast Łukasza Piszczka, u którego postęp widoczny jest gołym okiem.
- Jest w wyśmienitej formie, to go chwalą. Łukasz ostatnio zrobił niesamowity postęp i z każdym kolejnym rokiem ta tendencja powinna się utrzymywać. W jednym z wywiadów przyznał, że ma braki i cały czas pracuje nad defensywą. Piszczek wciąż ma potencjał, będzie jeszcze lepszy. Podczas Euro 2012, za półtora roku, będzie jednym z najlepszych prawych obrońców. Już dziś w Bundeslidze, gdy podłącza się do akcji ofensywnych, jest wręcz niemożliwy do zatrzymania. W defensywie można go ograć, ale jest to coraz trudniejsze.
W Dortmundzie gra też Kuba Błaszczykowski, który najwyraźniej zatrzymał się w miejscu.
- Pierwsze dwa sezony i część trzeciego w Niemczech były w jego wykonaniu bardzo dobre. Przyzwyczaił wszystkich, że zdobywa bramki, zalicza wiele asyst. Być może w ostatnim czasie gorsze występy przeplatał lepszymi, nie potrafił ustabilizować formy. Za ostatni mecz z Schalke, w którym był najlepszy, dostał przeciętne noty. Trochę zbyt często się go krytykuje. Możliwe, że opinie o Kubie są gorsze, bo pojawili się w zespole bardzo utalentowani, jak Goetze, Sahin czy Grosskreutz. Podnieśli poprzeczkę Błaszczykowskiemu, który przecież wcześniej ciągnął ten wózek.
Na prawej pomocy w Bundeslidze gra też Sławomir Peszko. Trener FC Koeln, Frank Schaefer zarzuca mu brak stabilizacji, wahania formy.
- Nie jestem tym zdziwiony. Jak grał w Lechu, to potrafił rozegrać serię kilku świetnych spotkań, a potem przechodził obok meczu. W Niemczech nie ma na to miejsca, zwłaszcza w Koeln, bo tam grają o utrzymanie. Poza tym, jak jesteś obcokrajowcem, to musisz dawać z siebie znacznie więcej od innych. Sławek jest tutaj nowym zawodnikiem, nie zna realiów, czasami będą go jeszcze lekceważyć. W Niemczech jest anonimowy, na swoje nazwisko dopiero zaczyna pracować. Gdyby porównać go do Kuby, to Błaszczykowski jest co najmniej o klasę lepszy.
Jest jeszcze jeden Polak w Bundeslidze, również w Koeln - Adam Matuszczyk. To nadzieja Franciszka Smudy w środku linii pomocy.
- Mamy w kadrze kilku zawodników na tej pozycji, a to jeden z kandydatów. Zbyt wcześnie robimy jednak z niego lidera, powinien dopiero dorosnąć do tej roli. W Koeln ostatnio jest postacią wyróżniającą, próbuje wziąć na siebie odpowiedzialność za grę zespołu. Ale jak przyszły trudne momenty, chociażby katastrofalne spotkanie z St. Pauli, to sobie nie poradził. A klasowego zawodnika poznaje się właśnie w takich spotkaniach. Brakuje mu przede wszystkim agresywności.
ROZMAWIAŁ PIOTR TOMASIK
- Komentarz może zostac usunięty, jeżeli zostanie stwierdzone
naruszenie przez niego Regulaminu.
- Komentarze nie mogą m.in.:
- zawierać informacji sprzecznych z prawem
- zawierać danych osobowych lub teleadresowych
- zawierać szkodliwej zawartości mogącej wpływać na
stabilność działania Serwisu
- Odpowiedzialność za swoje Komentarze ponosi każdy Użytkownik
Wybrany wątek nie został jeszcze skomentowany.
Reklama










