mapa serwisu
kontakt - z pierwszej piłki



sonda
Czy kibicom uda się zebrać 100 tysięcy podpisów pod projektem obywatelskiej ustawy?

Tak
Nie

« Przejdź do działu 'Wywiady'


Data dodania: 2011-04-04 19:15:01

Trzecia część wywiadu z Proceentem


ProceenteProceente to jeden z najbardziej charakterystycznych wokali w polskim rapie, bezsprzeczna czołówka polskich freestyle’owców, a także wielki fan piłki. Trwający tyle co piłkarski mecz, dziewięćdziesięciominutowy wywiad został przez nas podzielony na kilka odcinków.
Tym razem rozmawiamy o sympatiach klubowych Proceenta, piłce nożnej na ekranach komputerowych i telewizyjnych oraz przygotowaniach do Euro 2012 w Polsce.


Piłkę reprezentacyjną masz „obcykaną” – równie uważnie śledzisz rozgrywki klubowe?

Propsuję Canal+! Jak dla mnie przekaz tej telewizji, styl podawania futbolu w tej stacji to jest prawdziwe mistrzostwo. Jestem wielkim fanem Andrzeja Twarowskiego, który jest dla mnie właśnie takim freestyle’owcem, wtrąca dużo zabawnych związków frazeologicznych i nawija czystymi „punchline’ami”. Podziwiam także Tomasza Zimocha i jego niesamowicie barwne, pełne sugestywnych porównań, epitetów i innych bajerów stylistycznych opisy. To jest człowiek, który potrafi niezwykle plastycznie przedstawiać obrazy, a to dla mnie jest bardzo ważne, także w narracji hip-hopowej. Kreowanie wizji za pomocą słów to najłatwiejsza forma kształtowania wyobraźni odbiorcy, a to przecież bardzo ważne, przede wszystkim w muzyce.

Masz swoje ulubione ligi, czy raczej oglądasz wszystko co akurat poleci w Canale?

Najbardziej lubię oglądać piłkę angielską, bo nie mam tam swoich ulubionych drużyn – nie przepadam za Chelsea, wspieram Arsenal, czy Tottenham, teraz jaram się Blackpool… Nie mam jednak żadnej wyraźnej sympatii, której bym szczególnie mocno kibicował. W tej lidze zresztą zdecydowanie najwięcej się dzieje, jeśli przełączymy z Premier League na nasze krajowe podwórko to człowiek notuje taki dysonans poznawczy, że ciężko jest mu uwierzyć, że to w ogóle ta sama dziedzina sportu! Liga włoska i jej słynne catenaccio jest dla mnie dość nudne. Poza szlagierami nie ma tam raczej jakichś ciekawych spotkań. W lidze francuskiej także poziom trzymają tylko mecze czołowych drużyn. Osobiście bardzo lubię AS Saint Etienne oraz RC Lens – ci drudzy mają dużo kibiców, a oprócz tego grał tam Joel Tiehi, reprezentant Wybrzeża Kości Słoniowej, jeszcze w latach ’90, który wyglądał identycznie jak Eddie Murphy. Wykapany Eddie Murphy, a to był czas, kiedy był to bardzo popularny aktor. Tiehi’ego miałem nawet w swojej drużynie w Sensible Soccer.

Kolejny z symboli piłki nożnej w latach ’90! Gry komputerowe jak Sensible, pierwsze Fify, różnorakie managery – futbol już nie tylko na podwórku i w telewizji, ale także na ekranie monitora.

Ja generalnie nie gram na konsoli, a jedynym takim uzależnieniem był właśnie komputerowy manager. Na pierwszym roku studiów wykasowałem wszystkie inne gry z komputera, zostawiłem sobie tylko menadżera i… nagle przestałem robić inne rzeczy. Pochłaniał cały mój wolny czas, więc w obliczu zbliżającej się sesji i presji ze strony najbliższych musiałem zaniechać także i tego. Całe liceum to z kolei właśnie Sensible, tryb menadżerski, tysiące meczów jedną drużyną… Jedyna wada to taka schematyczność, po pewnym czasie już nie istniało w ogóle ryzyko porażki.

Ja w podobny sposób traciłem czas na Fifę 98, w którą namiętnie grałem prawie do końca podstawówki.

W takim razie musiałeś jeszcze załapać się na Kapitana Hawka.

Trudno mi sobie wyobrazić, że ktoś w tamtym okresie mógł Tsubasy nie oglądać – jej zagorzałymi fanami są bodajże wszyscy piłkarze urodzeni w Polsce między 1980 a 1990. Sam zwiedziłem kilka szatni i rzucenie tematu tej kreskówki zawsze wiąże się z wielogodzinnym rozpamiętywaniem bohaterów i ich przygód.

Z bajką wiąże się wiele wspaniałych wspomnień, a także naprawdę legendarnych graczy, jak choćby bracia Toshibana, skaczący po bramkach i robiący salta, dwaj rywalizujący bramkarze Wakashimazu i Wakabayashi, Kojiro w Meywie, który ćwiczył swój tygrysi strzał na morskich falach. Pamiętam, że to był harmonogram dnia – o 17 wszyscy oglądali Kapitana Hawka i zaraz po tym…

…całe podwórko próbowało powtórzyć wyczyny bajkowych piłkarzy na boisku pod blokiem.

Dokładnie tak, choć boisko nie było wielkości kuli ziemskiej, gdzie bramka przeciwnika znajdowała się poza horyzontem i powoli się dopiero zza niego wyłaniała. Ta bajka w wielu ludziach zaszczepiła zajawkę. Ten mecz finałowy trwał chyba z 10 odcinków…

Ich nowe przygody są zresztą wciąż powstają, Tsubasa jest już w Barcelonie, Kojiro w Juventusie…

Miejmy nadzieję, że ukażą się w Polsce! Ciekawe jak miłość Tsubasy! Czy w końcu zrozumiał, że wentyl od piłki to nie wszystko… Ja pamiętam jak pojechali na mistrzostwa świata i ramię w ramię walczyli o laury dla Japonii. Megapaka, Kojiro, Tsubasa i reszta.

Kapitan Hawk ma zresztą swoje epizody w rapie – Gural zachęca „bądź Kojiro, bądź superhero”, z kolei Mes w kawałku „My” rapuje, że „Tsubasa sprzed telewizora wyganiał na piłkę”.

A z Mesem akurat nie grałem, zdarzyło mi się grać w piłkę ze Stasiakiem z 2cztery7. Mieliśmy taką drużynę Spoko Dzieciak w ramach fundacji Numer Raza. Pablopavo w ataku, Stasiak w pomocy, Emazet jako defensywny pomocnik, Muflon, Puoć…

„W Polsce powstają nowe stadiony,
 Metro, obwodnice, mosty i sitcomy
Jest rozkopane, robotnicy w pizdu poszli ”

Emazet Procent – Śmiechu warte

 

Wracając do tematu reprezentacji i wielkich imprez – przed nami Euro 2012.

Cóż, zbliża się wielkimi krokami. Stadion za oknem doskonale widać, powstaje każdego dnia na moich oczach. Szczerze powiedziawszy mam mocno ambiwalentne odczucia, gdyż zawsze na stadion jeździłem na moje ukochane zupki wietnamskie, które zdecydowanie były kulinarnym majstersztykiem. Zdarzało mi się jeździć na te zupy nawet 3-4 razy w tygodniu no a teraz niestety Wietnamczycy musieli się już wynieść z miejscówki.

Tyle o stronie organizacyjnej – jeśli zaś chodzi o boisko myślisz, że Polska ma szansę cokolwiek ugrać?

Wszystko jest możliwe! Jeżeli chodzi o reprezentację życie nauczyło mnie jednak pewnej wstrzemięźliwości przy lokowaniu nadziei i emocjonalnym przeżywaniu występów. Staram się nie oglądać meczów towarzyskich, ponieważ po prostu na ich widok białko mi się ścina. Wiąże się z tym zresztą pewna anegdota, był taki mecz Polska – Rumunia, w latach dziewięćdziesiątych, nasza reprezentacja przegrała wtedy 1:2. Józef Wandzik, bramkarz reprezentacji miał bardzo zły dzień, przepuszczał piłki, w ogóle dziwnie się zachowywał, jednego farfocla właściwie sam wrzucił sobie do bramki. To były jeszcze czasy, kiedy bardzo emocjonalnie przeżywałem takie mecze, płakałem po porażkach, a cały pokój obklejony miałem plakatami, np. Legii, Reprezentacji Polski z Piotrem Nowakiem, z młodymi Kowalczykiem, czy Świerczewskim. Był także poster właśnie z Wandzikiem w barwach narodowych. Ja w przypływie emocji związanych z tragicznym faktem odpadnięcia z rywalizacji, bodajże o Mistrzostwa Europy zerwałem ten plakat i go podpaliłem. Chciałem wyrzucić go przez okno, ale niestety zawiał wiatr i płonący Wandzik spadł na dywan, który momentalnie również zajął się ogniem. Przez Józefa Wandzika, bramkarza polskiej reprezentacji nieomal nie zjarałem mieszkania! To była ta chwila kiedy zrozumiałem, że są jednak ważniejsze sprawy i niekoniecznie trzeba aż tak emocjonalnie podchodzić do reprezentacji.

Ale obok Mistrzostw Europy raczej nie przejdziesz obojętnie, jak zresztą pewnie 99% Polaków. Czy tego chcemy czy nie, przez kilka tygodni futbol, szanse Polski oraz jej występy będą tematem numer jeden we wszystkich sąsiedzkich pogawędkach. Myślisz, że te rozmowy będą sympatyczne i radosne, czy pełne narzekań?

Nie wiem. Nie jestem w stanie ocenić naszych szans na turnieju. Patrząc możliwie jak najobiektywniej to chyba brakuje nam potencjału by odnieść jakiekolwiek sukcesy na imprezie. Mamy bardzo dobrych bramkarzy, mamy całkiem niezłego napastnika czyli Lewandowskiego, mamy kilku młodych zawodników, którzy już grają w Bundeslidze. To jednak chyba trochę za mało. Bardzo ciężko będzie nam wyjść z grupy, a sądzę że to taki cel – minimum. Na ostatnich kilku imprezach nie trafialiśmy na jakichś potentatów, a i tak nie udawało się przejść do fazy pucharowej. Na mundialu po meczu z Ekwadorem mieliśmy grać koncert i właściwie po tej porażce zupełnie odechciało nam się występować. Dyspozycja naszych Orłów wywołała depresyjny nastrój. Przypomnieć sobie można także choćby mecz z Koreą okraszony śpiewem Edyty Górniak, bezustanne wrzutki bramkarza na Radosława Kałużnego, który za każdym razem przegrywał pojedynki główkowe z o dwie głowy niższym Koreańczykiem. No i to 0:4 z Portugalią…

Dość bolesne wspomnienia.

Podkreślam jednak, że wszystko jest możliwe, a Korea właśnie doskonale pokazała jak wiele znaczy atut gry u siebie. Własne ściany zawsze pomagają, ale i tak będzie bardzo ciężko. Ja w sumie muszę przyznać, że bądź co bądź jestem kibicem z krwi i kości i mimo że teraz staram się utrzymywać zdrowy dystans, to w trakcie mistrzostw będę z całego serca wierzył, że oni wygrają z każdym przeciwnikiem i zdobędą złoty medal.

Mam podobnie, przez co sporo pieniędzy zostaje u bukmachera po każdym meczu polskiej reprezentacji.

Ja na szczęście nie gram, hazard jest mi zupełnie obcy, pozostawiam to swoim kolegom. Nie wiem jak to wyjdzie z tą reprezentacją, ale ważne żebyśmy się po prostu za nich nie wstydzili.

Tutaj chyba wszyscy są zgodni – dziennikarze, trenerzy, eksperci, kibice – jeśli będą walczyć, jeśli będą się starać, wybaczymy im nawet słabe wyniki.

Tak jak chociażby Angola teraz w Mistrzostwach Afryki – bardzo ładnie grali wyszarpując kolejne punkty, choć odpadli zaraz po wyjściu z grupy. Myślę, że taki scenariusz byłby w naszym przypadku nawet nienajgorszy. Bardzo lubię Franciszka Smudę jako niezwykle barwną postać, uwielbiałem śledzić jego wypowiedzi, zaraz po przyjeździe do Polski, było to wtedy szalenie ciekawe.

Wtedy był jednym z symboli Widzewa…

I to najlepiej świadczy o tym jak go cenię – byłem zarówno na tym meczu z Widzewem, gdy Legia przegrała 2:3, jak i na tym, gdzie warszawiacy przegrali 1:2. Odczuwam do niego bardzo dużo sympatii, choć obserwując zagraniczne trendy zauważam że nowoczesny trener powinien być jednak trochę inny, choćby taki Pep Guardiola. Irytuje mnie też jego brak konsekwencji, choćby w kwestii obcokrajowców w kadrze. Wydaje mi się, że trochę się miota, ale oczywiście życzę mu jak najlepiej. Podoba mi się to, że stara się narzucić ofensywny styl gry, że ta drużyna chociaż stara się kreować wydarzenia na boisku, a nie jest to reprezentacja NRD, która skupia się wyłącznie na destrukcji. Mam tylko nadzieję, że do Mistrzostw Europy nasza pomoc wypracuje jakieś schematy ataku pozycyjnego.

Ja nawet broniłem Smudy, gdy przegrał 0:6 z Hiszpanią, mało kto zdecydował by się zagrać otwartą piłkę z taką ekipą. Wiadomo, że wynik wygląda katastrofalnie, lecz świadczy o tym, jak ważne są dla Franka jego własne koncepcje…

Trochę wstyd mimo wszystko jednak był... Te ostatnie mecze towarzyskie z kolei bardzo słabe, ale to Polacy mają już chyba zakodowane, że w zimę nie osiąga się jakiejś wybornej formy.

To tyle w części trzeciej, a w kolejnej porozmawiamy o korupcji, Leśnych Dziadkach i wspomnieniach z połowy lat dziewięćdziesiątych. Zapraszamy już w środę 6 kwietnia.


Zobacz także:
- Imprezowy sport oraz co łączy Kmicica z Borucem czyli pierwsza część wywiadu z Proceentem
- Rosyjska ruletka i freestyle’owa Barcelona czyli druga część wywiadu z Proceentem
- Łukasz P. i podobni oraz wspólne cechy Listkiewicza, Berlusconiego i Clintona czyli czwarta część wywiadu z Proceentem
- Brychczy, Pisz i tort prezesa czyli piąta część wywiadu z Proceentem
- Stereotyp kibica, fury kasy oraz nadzieje na przyszłość - ostatnia część wywiadu z Proceentem

 

Rozmawiał Jakub Olkiewicz
Fot.: www.hip-hop.pl
Foto. flesz: www.hip-hop.pl



Lista komentarzy
Dodaj komentarz
Skomentuj wątek

Nick *
Treśc komentarza *
* Pola oznaczone gwiazdką są wymagane

 
Wyciąg z regulaminu:


- Komentarz może zostac usunięty, jeżeli zostanie stwierdzone
  naruszenie przez niego Regulaminu.
- Komentarze nie mogą m.in.:

- zawierać informacji sprzecznych z prawem
- zawierać danych osobowych lub teleadresowych
- zawierać szkodliwej zawartości mogącej wpływać na
  stabilność działania Serwisu

- Odpowiedzialność za swoje Komentarze ponosi każdy Użytkownik




Wybrany wątek nie został jeszcze skomentowany.

Reklama