mapa serwisu
kontakt - z pierwszej piłki



sonda
Czy kibicom uda się zebrać 100 tysięcy podpisów pod projektem obywatelskiej ustawy?

Tak
Nie

« Przejdź do działu 'Wywiady'


Data dodania: 2011-04-02 23:19:41

Druga część wywiadu z Proceentem


Proceente Proceente to jeden z najbardziej charakterystycznych wokali w polskim rapie, bezsprzeczna czołówka polskich freestyle’owców, a także wielki fan piłki. Trwający tyle co piłkarski mecz, dziewięćdziesięciominutowy wywiad został przez nas podzielony na kilka odcinków.
Pierwsza część opowiadała o związkach piłki i kultury hip-hopowej oraz początkach fascynacji futbolem u samego Proceenta. Tym razem rozmawiamy o skandalach, imprezowym stylu życia oraz brazylijskiej sambie.

„Możesz pić whisky jak George Best, jarać jak Marley
Jeśli to pozwala ci wczuć się bardziej”

Proceente - Niezatapialność

 

 

Razem z piłką, krok w krok i ramię w ramię kroczą skandale. Obecnie relacje z meczów są przeplatane całkiem sporym stosem artykułów traktujących o życiu osobistym piłkarzy. „Wpadki” obyczajowe mają wpływ na piłkę?

Myślę, że całkiem spory i to nawet na tym najwyższym poziomie. Wszystkim znana jest chyba historia o tym, jak jeden kolega wychędożył kobietę drugiemu – czyli smutna opowieść o zawiedzionej przyjaźni i zdradzonej miłości z udziałem Terry’ego i Bridge’a. Epilog był taki, że Wayne rozstał się z klubem, a następnie z reprezentacją.

Ostatnio zaś nie podał ręki Johnowi nawet podczas oficjalnego powitania Chelsea z Manchesterem. U Terry’ego to zresztą rodzinne, jego brat też odbił dziewczynę koledze z drużyny. Ten jednak skończył dużo gorzej niż Wayne Bridge, bowiem popełnił samobójstwo.

Takie skandale to u nich na pewno nie jest jakaś rzadkość, a wręcz przeciwnie, gdy tylko nie ma tematów typowo sportowych od razu pojawiają się rewelacje z życia prywatnego. Często dotyczy to zresztą naprawdę samego szczytu ligi - przykładowo jeden z najlepszych napastników na świecie, Wayne Rooney z Manchesteru United, zdradzał swoją ciężarną żonę. 

Dodatkowo smaczku dodał sprawie fakt, iż Rooney nie wyglądał na szczególnie skruszonego – powtarzał, że to on utrzymuje żonę, więc ma większe prawa…

I o to właśnie chodzi. Obaj panowie – mam na myśli Terry’ego i Rooney’a - nadal grają w piłkę, nadal zarabiają ogromne pieniądze, nadal są idolami dla milionów fanów – by odbudować nadwątlony szacunek kibiców wystarczyło jedynie zagrać kilka dobrych meczów. Teraz już nikt nie pamięta o popełnionych poza boiskiem błędach, a opinia publiczna wybaczyła im haniebne występki. Nic co ludzkie nie jest nam obce, jeśli taki idol pokazuje swoją prawdziwą twarz to czasem może mieć to dla niego nawet pozytywny efekt. Clinton po aferze z Lewinsky zyskał parę punktów procentowych w sondażach, a ŚP. Lech Kaczyński po „małpie w czerwonym” i „spieprzaj dziadu” wygrał wybory. Mój profesor od reportażu mawiał „im gorzej tym lepiej”. Swoista gra w rosyjską ruletkę.

Podobnie jak z alkoholem i melanżowym trybem życia?

Tak jest, szczególnie jeśli uprawia się ten sport profesjonalnie, wyczynowo, na wysokim poziomie. Żyjąc pod taką presją i przede wszystkim w takim tempie, bardzo łatwo o podwinięcie się nogi…

„W dzień miał gula nocą hulał po klubach
Za winklem czekała już na niego kostucha
Odpowiedzialność, słowo – klucz
Jestem wciąż cały i zdrów”

Proceente & DJ Abdool - Odpowiedzialność

 

Wspominałeś o tym nawet w swoich utworach.

To było już kilka lat temu i ten epizod w moim życiu jest już zamknięty, ale nie ma co się oszukiwać, że tego etapu nie było. Nauczki z niego płynące są jednak bezcenne – mądry Polak po szkodzie. Osobiście nie wyobrażam sobie, bym teraz mógł przystąpić do występu czy prowadzenia imprezy nieprzygotowany czy też po prostu najebany. To samo się tyczy zresztą sportowców – im starszy człowiek, tym jego organizm wykazuje mniejszą zdolność do regeneracji. Kace stają się coraz bardziej męczące, różne używki w młodości zupełnie nieszkodliwe zaczynają stawać się zabójcze. Wiadomo, że młody, zdrowy organizm da sobie radę nawet z trzydniowym piciem bez jakiegoś wielkiego odbicia na formie psychofizycznej, ale im bardziej wyeksploatowany tym częściej się buntuje. Mówi po prostu: „ogarnij się, albo ja wysiadam.”

I tu właśnie nastaje odpowiedni moment na „powrót z zaświatów”, porzucenie młodzieńczych nawyków i odbudowanie swojej formy. Żywy przykład z ostatnich tygodni to Joey Barton, nie wiem czy kojarzysz tego zawodnika?

Pomocnik z Newcastle?

Miał problemy z prawem, spędził parę miesięcy w areszcie, bił, pił, kopał, a na początku roku ten genialny mecz z Arsenalem, który przejdzie chyba do historii…

Od 0:4 do 4:4. Nie oglądałem tego meczu, ale wiadomo że takie sytuacje nie zdarzają się często.

A w dodatku to właśnie Barton, mający 74-dniową przerwę w życiorysie w 2008 roku sprowokował Diaby’ego, a następnie zdobył dwie z czterech bramek.

Faktycznie imponujący come back, a podobny ostatnio śledziłem w NFL w Ameryce, gdzie zawodnikiem roku został futbolista mający za sobą odsiadkę za organizowanie walk psów. (chodzi o Anthony’ego Vicka – dop.red.) Odsądzany od czci i wiary, jego kontrakt z 130 milionów zmalał do 7, ale gra wyśmienicie. Prawdziwy bohater dynamiczny.

A co sądzisz o Ronaldinho? Czy myślisz, że jego powrót do Brazylii będzie impulsem do tego by i on przeszedł metamorfozę?

Oj, szczerze wątpię czy Brazylia, gdzie jest półbogiem i absolutnym idolem jest dobrym miejscem do odbudowania formy. Ma tam najwięcej kibiców, wszystkie fanki chcą zostać matkami jego dzieci, nie wiem jak słabo musiałby grać, by utracić ich uznanie. Zapewne potrzeba czasu zanim będziemy mogli go ocenić, z tego co mówi pragnie wywalczyć sobie miejsce w reprezentacji na mistrzostwa w 2014 roku… Pytaniem pozostaje czy jest w stanie zmienić swój tryb życia, a właściwie intensyfikację tego trybu życia. Oczywiście nie przeczę, że może się odbudować, ale kto wie, czy we Flamengo nie stanie się brazylijskim Igorem Sypniewskim…

Generalnie Brazylijczycy dość często mają podobne problemy, Robinho, Adriano, oryginalny Ronaldo…

A my tu u siebie mieliśmy Eltona w Legii, złapany bodajże dwukrotnie za jazdę na „podwójnym gazie”. Obecnie gra w Bradze bodajże. Co do Brazylijczyków to nie da się ukryć, że kochają piłkę równie mocno jak sambę, kobiety, muzykę, czy imprezy… Teraz w poważne tarapaty wpadł Roberto Carlos, który chce uciekać z kraju, ponieważ jego zespół odpadł w pierwszej rundzie Copa Libertadores. (kilka dni po wywiadzie Roberto Carlos opuścił Corinthians – przyp.red) Nie dalej jak dwa tygodnie temu widziałem jego bramkę bezpośrednio z rzutu rożnego i wtedy jeszcze był idolem.

To w końcu ten legendarny południowy temperament, łaska kibiców jeździ w Ameryce Łacińskiej na wyjątkowo pstrym koniu.

Gra w Brazylii na pewno nie jest łatwym kawałkiem chleba. Na piłkarzach spoczywa tam ogromna presja. Zarabianie grubych milionów podczas gdy po drugiej stronie barierek odgradzających boisko od trybun znajdują się ludzie z biednych faveli to nie jest komfortowa sytuacja. Tych piłkarzy otacza w dodatku mnóstwo pokus.

Związki z ludźmi z nieciekawych środowisk sprawujących rządy w favelach to z kolei domena Adriano, który ochoczo pozuje do fotografii z gangsterami...

Miasto Boga... Zresztą czy to Rio de Janeiro, czy Sao Paulo, myślę że sytuacja wygląda tam wszędzie podobnie.

A czy Tobie do gustu bardziej przypada właśnie roztańczona, nie stroniąca od ziemskich pokus Brazylia czy może raczej pełna profesjonalizmu gra Hiszpanów, których można byłoby określić mianem robotów skonstruowanych od wczesnych lat dziecięcych w szkółkach piłkarskich?

Roboty robotami, ale odkąd pamiętam oprócz moich lokalnych sympatii zawsze kibicowałem właśnie Barcelonie, która tworzy trzon reprezentacji Hiszpanii oraz Brazylii. Na każdych mistrzostwach im kibicuję, niesamowicie byłem niepocieszony po porażce z Holandią w dość specyficznych okolicznościach, który to był ten „bohater”?

Felipe Melo.

Melo... Samobój, potem jeszcze czerwona kartka. Myślę, że wielu Brazylijczyków chciało go „melą” obsłużyć po tym meczu. (śmiech) Barcelona z kolei dla mnie to aktualnie piłka idealna, nie mająca raczej konkurencji na świecie. Dziesiątki podań, ten fenomenalny Messi, który potrafi zrobić z piłką dosłownie wszystko… Ja kibicem Katalończyków zostałem jeszcze w czasach, gdy grał tam mój ówczesny ulubiony zawodnik Christo Stoichkow. Łączył on zresztą wspaniałe umiejętności z charyzmą i takimi nieco szalonymi zagraniami. Prawdziwy piłkarz z jajami. Pamiętam, że miał w swojej niezwykłej karierze taki sezon, gdzie nie miał zupełnie złych zagrań – gdy tylko dostawał piłkę to albo trafiał do bramki, albo genialnie podawał. Tych idoli było zresztą więcej, Michael Laudrup, Romario, Koeman… Tamta Barca trafiła do mojego serca i po kilku sezonach, gdy trenerami byli Rijkaard, czy van Gaal – nie odpowiadał mi wtedy skład personalny oparty niemal wyłącznie na Holendrach – teraz znów jestem dumny, że kibicuję tej właśnie drużynie. Uwielbiam ich styl gry, ponieważ jako freestyle’owiec bardzo cenię improwizację i taką ułańską wręcz fantazję, którą widać w każdym ich meczu.

Inne sympatie, antypatie?

Jestem kibicem Barcelony, więc nie przepadam za Realem Madryt, jestem kibicem Brazylii i nigdy nie lubiłem na przykład reprezentacji Niemiec, choć przyznać trzeba, że ostatnio na Mistrzostwach grali naprawdę pięknie. Na przestrzeni lat jednak nie zdołali mnie porwać.

Sporo chyba w tym zasługi tego, że w ich kadrze jest coraz mniej Niemców?

W pewien sposób na pewno została wstrzyknięta egzotyczna krew do tej niemieckiej gry, ale już na przykład oglądając ostatnie wyczyny Rogera Guerreiro to nie widziałem w nim brazylijskiego wkładu w Reprezentację Polski.


Kolejny odcinek już niebawem, a w nim m.in. o klubowych sympatiach Proceenta, Sensible Soccerze, Tsubasie oraz polskim Euro 2012. Zapraszamy już w poniedziałek (4 kwietnia 2011).


Zobacz także:
- Imprezowy sport oraz co łączy Kmicica z Borucem czyli pierwsza część wywiadu z Proceentem
- Sensible, Tsubasa i Euro 2012 czyli trzecia część wywiadu z Proceentem
- Łukasz P. i podobni oraz wspólne cechy Listkiewicza, Berlusconiego i Clintona czyli czwarta część wywiadu z Proceentem
- Brychczy, Pisz i tort prezesa czyli piąta część wywiadu z Proceentem
- Stereotyp kibica, fury kasy oraz nadzieje na przyszłość - ostatnia część wywiadu z Proceentem

 

Rozmawiał Jakub Olkiewicz
Fot.: www.hip-hop.pl
Foto. flesz: www.hip-hop.pl



Lista komentarzy
Dodaj komentarz
Skomentuj wątek

Nick *
Treśc komentarza *
* Pola oznaczone gwiazdką są wymagane

 
Wyciąg z regulaminu:


- Komentarz może zostac usunięty, jeżeli zostanie stwierdzone
  naruszenie przez niego Regulaminu.
- Komentarze nie mogą m.in.:

- zawierać informacji sprzecznych z prawem
- zawierać danych osobowych lub teleadresowych
- zawierać szkodliwej zawartości mogącej wpływać na
  stabilność działania Serwisu

- Odpowiedzialność za swoje Komentarze ponosi każdy Użytkownik




Wybrany wątek nie został jeszcze skomentowany.

Reklama