Piotr Świerczewski: Trenerem jestem z nudów, ale chcę poprowadzić kadrę
- Smuda jest bardzo dobrym trenerem, ma fajne, czasem ciężkie treningi. Jest jednak słabym selekcjonerem, bo boi się podejmować wyzwań, korzystać z piłkarzy, którzy mają jakiś autorytet. Nie potrafi współpracować z dużymi charakterami, takimi jak Boruc - mówi w rozmowie z serwisem zpierwszejpilki.com.pl Piotr Świerczewski, nowy trener Znicza Pruszków.
Piotr Tomasik: Debiut na ławce trenerskiej udany?
Piotr Świerczewski: Hmm, chyba średnio. Zadowolony na pewno będę, jak Znicz zacznie wygrywać. Teraz nie wiem, czy powinienem się cieszyć.
Miał pan tremę przed pierwszym spotkaniem?
- Nie da się ukryć, trochę na pewno. Jestem przecież odpowiedzialny za grupę kilkunastu, kilkudziesięciu ludzi. Wcześniej, biegając po boisku, byłem odpowiedzialny tylko za to, co robię sam.
I jak pan się odnajduje w nowej roli? Dotychczas występował pan po drugiej stronie barykady.
- Nigdy nie byłem po drugiej stronie barykady, bo zawsze byłem w dobrym kontakcie ze swoimi trenerami. Teraz ja również zamierzam być partnerem dla zawodników. Wszyscy mamy przecież wspólny cel, walczymy o to samo.
Jakim trenerem chce być jeszcze Piotr Świerczewski? Jakie w ogóle cechy powinien posiadać dobry szkoleniowiec?
- Przede wszystkim powinien mieć dobry kontakt z piłkarzami, żyć z nimi w zgodzie i nie bać się problemów, które wynikają z życia codziennego. Trzeba dotrzeć do zawodników, wytłumaczyć, czego im nie wolno. Będę się również starał być dobrym obserwatorem, pomagać swoim podopiecznym. Trener po AWFie nie pokaże piłkarzom, jak odpowiednio kopnąć piłkę. Ja pokażę.
„Suszarkę” w stylu sir Alexa Fergusona też pan zrobi?
- Jestem spokojnym człowiekiem i takim też będę trenerem. Nie chcę robić sztucznego zamętu. W Manchesterze mają suszarki, bo w klubie jest mnóstwo pieniędzy. W Zniczu kasy nie mamy, więc nie wiem, czy znajdzie się choć jedna suszarka... Przede wszystkim chcę jednak przekazać zawodnikom doświadczenie, zdobyte na boisku, ale i również współpracować z trenerem, który analitycznie rozpracuje przeciwnika. O składzie, natężeniu i długości treningu chciałbym sam decydować.
Miał pan dotychczas jakiekolwiek doświadczenie w roli trenera?
- Nie, żadnego. Znicz to mój kompletny debiut.
To chyba dość odważny krok ze strony prezesów, skoro dali zespół totalnemu żółtodziobowi.
- Michał Probierz dostał na dzień dobry bodaj klub w Ekstraklasie, potem dobrze prowadził Widzew, jeszcze lepiej teraz Jagiellonię. Czesław Michniewicz na początku z Lechem zdobył Puchar Polski. Myślę, że prezesi Znicza nie podjęli żadnego ryzyka, dając mi szansę. Nie przesadzajmy. Nie dostałem do trenowania zespołu europejskiego formatu, a drużynę z aspiracjami na pierwszą ligę.
Ale wielu, tuż po zakończeniu piłkarskiej kariery, na ławce się nie odnalazło. To też nie jest takie „hop-siup”.
- Nie twierdzę, że będę dobrym trenerem. Rozliczy mnie wynik. Jeśli będziemy wygrywali, to dzięki Świerczewskiemu. Jeśli przegrywali - przez Świerczewskiego.
Skąd w ogóle pomysł, aby zostać trenerem?
- Ale ja nawet nie wiem, czy chcę nim być. Dopiero próbuję tego chleba. Za jakiś czas ocenię, czy mi się to podoba... Zapisałem się na kurs trenerski, bo jestem emerytem sportowym i siedzę sobie w Warszawie. Pomysł wziął się z nudów. Ludzie ze Znicza poprosili mnie, abym poprowadził kilka treningów i tak już zostało. Ot tak, bezdomne dziecko przygarnęli w Pruszkowie. Zobaczymy, kiedy mnie wywalą (śmiech).
Dlaczego prowadzicie zespół we dwóch?
- Maciek Śliwowski jest pierwszym trenerem, a ja mu pomagam. Nie mam nic przeciwko temu.
Waszym celem jest awans do pierwszej ligi?
- Nie, nie mamy określonego zadania. Nie musimy wcale awansować. Po prostu chcemy wprowadzić nową jakość do drużyny, która wiosną spisuje się poniżej oczekiwań. Nie będę jednak oceniał, kto się starał bardziej, a kto mniej. Dziś jesteśmy po jednej stronie barykady i chcemy wygrywać mecz za meczem. Jak zwycięstwa nie przyjdą, to będziemy dalej trenowali zespół... Aż nas zwolnią. Ktoś zatrudnia trenera, żeby potem go wyrzucić.
Będzie pan namawiał kolegów z boiska na przejście do Znicza?
- Jeszcze raz powtórzę, że nie wiem, czy na pewno chcę być trenerem i nie wiem, ile tu ze mną wytrzymają. Potrzebujemy trenera bramkarzy, ale nie jestem pewien, czy Jurek Dudek po zakończeniu kariery będzie chciał pracować w Pruszkowie... Przy okazji zdradzę swój cel - marzy mi się prowadzenie reprezentacji Polski. Jak już sobie coś założę, to staram się do tego dojść. Może nie po trupach, ale jestem pewny i swoich umiejętności, i swojej wiedzy. Nie życzę teraz Smudzie, żeby już teraz się potknął. Najpierw muszę się trochę poduczyć, nabrać większego doświadczenia. Dopiero potem powalczę o stołek selekcjonera.
Na jakich trenerach się pan wzoruje?
- Mógłbym powiedzieć, że na Mourinho, ale nie znam jego warsztatu. Widzę tylko, tak jak pan, co sobotę mecze jego Realu w telewizji. Nie wiem, co robi w poniedziałek, wtorek i środę. Chcę, aby mój zespół dużo operował, wprowadzał w ataki sporo dynamiki i grał szybko. Nie mogę jednak zapomnieć, że to druga liga. Nie oczekujcie więc ode mnie, że Znicz będzie grał tak, że wszystkim zaprze dech w piersiach.
To który polski szkoleniowiec ma najwyższe notowania u Świerczewskiego?
- Franciszek Smuda jest bardzo dobrym trenerem, ma fajne treningi. Czasem zbyt ciężkie, ale nikt nie mówił, że będzie łatwo. Jest jednak słabym selekcjonerem, bo boi się podejmować wyzwań, korzystać z piłkarzy, którzy mają jakiś autorytet. Nie potrafi współpracować z dużymi charakterami, takimi jak Artur Boruc.
ROZMAWIAŁ PIOTR TOMASIK
Fot.: Wikipedia
- Komentarz może zostac usunięty, jeżeli zostanie stwierdzone
naruszenie przez niego Regulaminu.
- Komentarze nie mogą m.in.:
- zawierać informacji sprzecznych z prawem
- zawierać danych osobowych lub teleadresowych
- zawierać szkodliwej zawartości mogącej wpływać na
stabilność działania Serwisu
- Odpowiedzialność za swoje Komentarze ponosi każdy Użytkownik
zorro, 2012-01-18 13:14:20
Piotr w ogóle ma fantazję!zorro, 2012-01-18 13:11:58
"suszarkę"w stylu Fergusona Piotrek może zrobić jak zostanie sir Piotrem Świerczewskimxxx, 2011-04-22 18:04:34
a wcześniej rozegrał 70 meczów w reprezentacji ... i mimo ze przebierał sie za pilkarza byl 100 razy lepszy od innych gwiazdeczek naszej ekstraklasy!!!Ja, 2011-04-22 08:59:37
Piotr Świerczewski - trenerem zostaje z nudów, wcześniej w piłkę grał żeby pomachać do kibiców...
- Komentarz może zostac usunięty, jeżeli zostanie stwierdzone
naruszenie przez niego Regulaminu.
- Komentarze nie mogą m.in.:
- zawierać informacji sprzecznych z prawem
- zawierać danych osobowych lub teleadresowych
- zawierać szkodliwej zawartości mogącej wpływać na
stabilność działania Serwisu
- Odpowiedzialność za swoje Komentarze ponosi każdy Użytkownik
Reklama










