Michał Stasiak: Zagłębie będę wspominał dobrze
- Mogę spotkać się z prezesem danego klubu, który będzie mną zainteresowany, i wyjaśnić wątpliwości – mówi w wywiadzie dla z pierwszejpilki.pl Michał Stasiak, który rozwiązał kontrakt z Zagłębiem Lubin po wybuchu afery korupcyjnej z meczu z Cracovią i obecnie szuka nowego pracodawcy.
Zakończyły się już tegoroczne zmagania w ekstraklasie, niektóre kluby dokonują pierwszych wzmocnień. Wydaje się, że dla wielu zespołów może być pan łakomym kąskiem. W końcu nie zawsze do wzięcia za darmo jest zawodnik, który rozegrał ponad 200 spotkań w najwyższej klasie rozgrywkowej…
- Zobaczymy, na razie pojawiają się jakieś propozycje, ale nie są to konkrety. Na pewno będę musiał się nad tym wszystkim zastanowić i jakiś zespół wybrać, bo chcę jeszcze w piłkę troszeczkę pograć. Ale też zdaję sobie sprawę, że w niektórych klubach mogą mieć jakieś przeciwwskazania ze względu na te powody, dla których się rozstałem z Zagłębiem. Zobaczymy, jak to się potoczy. Jedyne, co na tę chwilę mogę powiedzieć, to, że jestem zawodnikiem wolnym i do wzięcia za darmo.
Tydzień temu „Gazeta Wyborcza” podała informację, że jest pan bliski przejścia do Łódzkiego Klubu Sportowego. Mógłby pan potwierdzić albo zdementować tę informację?
- Nie pojawiła się żadna oferta ani propozycja z tego klubu. Informacje, które się ukazały w prasie, były naprawdę wyssane z palca.
Ale pana występy w ŁKS-ie w ogóle wchodziły w grę? Urodził się pan w Zduńskiej Woli, mieście, gdzie wszyscy kibicują Widzewowi, przez 5 lat zresztą występował pan w Widzewie, nie byłoby obaw co do reakcji i przyjęcia kibiców?
- Jestem widzewiakiem, grałem długo w Widzewie i mam mu wiele do zawdzięczenia, chociażby dlatego w ŁKS-ie na pewno bym nie wystąpił. Aczkolwiek do tego klubu, jak i jego kibiców nic nie mam i cieszę się, że będą znowu derby Łodzi w ekstraklasie.
Muszę zapytać o to, o czym wspomniał pan wcześniej. Nie obawia się pan, że niektóre kluby mogą mieć obiekcje co do pańskiego zatrudnienia ze względu na zamieszanie związane w aferą korupcyjną dotyczącą meczu Zagłębia z Cracovią?
- Na pewno niektóre kluby będą miały jakieś obiekcje, ale ja już nic na to nie poradzę. Mogę się jedynie spotkać z prezesem danego klubu, który będzie mną zainteresowany i wyjaśnić pewne wątpliwości. Możemy podpisać np. jakieś papiery, że – jeżeliby coś jeszcze wyszło, choć nie wiem, co ma wyjść – to mogę zapłacić jakąś karę, bo różne się teraz rzeczy w Polsce zdarzają. Wiadomo – są różni ludzie, różni prezesi, którzy nie chcą mieć z tym nic wspólnego, nawet bez względu na to, czy ktoś to robił raz czy wiele razy.
Z perspektywy czasu uważa pan, że kara nałożona na pana przez Zagłębie, czyli najpierw odsunięcie od zespołu, a później rozwiązanie kontraktu, była adekwatna do popełnionej winy? Łukasz Mierzejewski w Cracovii czy Łukasz Piszczek w Borussii nie zostali przez swoich pracodawców w taki sposób ukarani.
- Ja nie chcę z tym polemizować. Klub miał takie prawo i to zrobił. Na pewno też nie można porównywać tego do sytuacji z Łukaszem Piszczkiem i Łukaszem Mierzejewskim, bo oni grają zupełnie gdzie indziej. My z Grześkiem Bartczakiem zrobiliśmy to w Zagłębiu i nadal w tym Zagłębiu występowaliśmy, tak że to jest na pewno ta zasadnicza różnica.
Śledził Pan w ogóle końcówkę sezonu w wykonaniu Zagłębia po rozwiązaniu umowy z tym klubem?
- Byłem cały czas w Lubinie, grałem i trenowałem z chłopakami. Pojawiałem się też na każdym ich spotkaniu, które grali u siebie, i trzymałem za nich kciuki.
Uważa pan zatem, że to 11. miejsce, które zajęło na koniec Zagłębie, to było maksimum, jakie można było osiągnąć w minionym sezonie?
- Tabela w tym roku była tak spłaszczona, że spokojnie mogliśmy zająć 5.-6. miejsce. Wpływ na to wszystko miały zremisowane mecze w 90. minucie z Cracovią czy z Legią. To były punkty, których nam zabrakło, żeby powalczyć o te wyższe cele.
W Zagłębiu spędził pan 5 lat, zresztą oprócz wspomnianego Widzewa, był to klub, w którym występował pan najdłużej w swojej karierze. Z Lubina mimo wszystko będzie miał pan chyba dobre wspomnienia?
- Myślę, że dla Zagłębia zrobiłem dużo dobrego i był to też klub, który dużo zrobił dla mnie. I na pewno grę tam będę wspominał bardzo dobrze.
Rozmawiał: Bartosz Burski.
Fot.: PressFocus
- Komentarz może zostac usunięty, jeżeli zostanie stwierdzone
naruszenie przez niego Regulaminu.
- Komentarze nie mogą m.in.:
- zawierać informacji sprzecznych z prawem
- zawierać danych osobowych lub teleadresowych
- zawierać szkodliwej zawartości mogącej wpływać na
stabilność działania Serwisu
- Odpowiedzialność za swoje Komentarze ponosi każdy Użytkownik
Wybrany wątek nie został jeszcze skomentowany.
Reklama










