Mateusz Bąk: Może wyjadę do Włoch na truskawki?
Półtora roku temu niespodziewanie trafił do portugalskiego Maritimo, gdzie - jak opowiadał w mediach - zaprezentował się z niezłej strony, ale klub ostatecznie go nie wykupił. Gdy po sześciu miesiącach wracał do kraju, dla wielu był to powrót bramkarza, którzy w lidze może odgrywać pierwsze skrzypce. Już na wstępie nie dogadał się jednak z trenerem Tomaszem Kafarskim, trafił do rezerw Lechii Gdańsk, w których przez całą rundę rozegrał... jedno spotkanie. Gdy koszmar się skończył, wylądował w drugoligowej Wiśle Płock. Tam nie spodobał się szkoleniowcowi i głównie siedział na ławce. Fatalny sezon dla Mateusza Bąka niedawno dobiegł końca. - Gdyby ktoś przedstawił mi taki scenariusz na kolejne dwanaście miesięcy, to dałbym sobie rękę uciąć, będąc pewnym, że tak się nie stanie - mówi.
Piotr Tomasik: Dlaczego odchodzi pan z Płocka?
Mateusz Bąk: Odchodzę, bo... rozwiązaliśmy umowę. Trener powiedział, że nie widzi mnie więcej w zespole, więc nie zamierzałem się sprzeciwiać. Trudno.
Ma pan żal?
- Nie, nie mam.
Co teraz z panem będzie?
- Zastanawiam się. Może wyjadę do Włoch na truskawki? Od dzisiaj zaczynam szukać klubu, a że jest to dopiero początek okresu przygotowawczego, to mam nadzieję, że ktoś mnie szybko przygarnie.
Ten żart z truskawkami to taki śmiech przez łzy?
- Nie, bez przesady. Rozumiem decyzję klubu, Wisła miała do niej prawo. Nie będę teraz płakać za pośrednictwem mediów, nie jestem też załamany. Przyjąłem tę wiadomość na klatę i żyję dalej.
Dlaczego pana wyrzucają? Mateusz Bąk zalazł komuś za skórę?
- Rozstaliśmy się w zgodzie, z prezesem Dmoszyńskim podaliśmy sobie ręce. O tym, żeby ktoś miał do mnie większe pretensje, nie słyszałem. Sam też nie mam do siebie zastrzeżeń. Trener Broniszewski powiedział wprost, że nie chce mnie już dłużej w zespole. Co miałem zrobić? Prosić go na kolanach? Owszem, mógłbym zostać, ale kolejne pół roku spędziłbym w rezerwach Wisły. Nie za ciekawie.
Dlaczego trener pana nie chciał?
- Nie był zadowolony z moich usług, z mojej formy. Ale chodziło tutaj tylko o aspekt sportowy, niczego poza boiskiem nie wywinąłem.
Zamiast gościa z doświadczeniem w Ekstraklasie, w drugiej lidze bronił 21-letni Krzysztof Kamiński. Pan był rzeczywiście od niego gorszy?
- To pytanie nie do mnie. Ale skoro trener wolał postawić na niego, to chyba tak... Krzysiek wskoczył między słupki i spisywał się bez zarzutów. Ma wysokie umiejętności, przyjemnie się na niego patrzy. Jeżeli dalej będzie tak pracował i dopisze mu szczęście, to ma szansę trafić wkrótce do Ekstraklasy.
Panu do niej w tej chwili daleko. Cały ten sezon w wykonaniu Mateusza Bąka to - spójrzmy prawdzie w oczy - istna katastrofa.
- Rok temu, gdy wracałem z Portugalii, chciałem się odbudować. Gdyby ktoś przedstawił mi taki scenariusz na kolejne dwanaście miesięcy, to dałbym sobie rękę uciąć, będąc pewnym, że tak się nie stanie. Pocieszam się tym, że ludziom przytrafiają się w życiu większe tragedie. Mimo tego, udaje im się wyjść na prostą. Ja też wierzę, że moja karta jeszcze się odwróci.
Ucieczka z Lechii Gdańsk miała oznaczać koniec problemów. Tymczasem przeszedł pan z deszczu pod rynnę.
- Byłem pewien, że gorzej, niż w Lechii, być już po prostu nie może. Myliłem się... Zbliża się nowy sezon, czyli nowe cele i wyzwania. W piłce wszystko zmienia się jak w kalejdoskopie, więc liczę, że szybko odbiję się od dna.
W Lechii zesłano pana do rezerw i zamiast grać, biegał pan po plaży. Podajecie sobie dziś ręce z trenerem Kafarskim?
- Od mojego odejścia z Gdańska nie mieliśmy okazji się spotkać. Żal jest, to oczywiste, ale myślę, że przywitalibyśmy się w normalny sposób. Tego wymaga kultura. O Lechii rozmawiać jednak nie chcę.
Jak pan tłumaczy sobie ten fatalny sezon?
- Często powtarzam sobie, że to po prostu mocny kop w dupę od losu. Jest takie powiedzenie - co cię nie zabije, to cię wzmocni. Doświadczenia z ostatnich dwunastu miesięcy to na pewno niezła lekcja życia. Gdyby wszystko cały czas przebiegało po naszej myśli, to byłoby po prostu nudno. Nie zawsze świeci słońce, nie zawsze jest zajebiście. Teraz widzę, że po tych przeżyciach jestem silniejszy psychicznie.
ROZMAWIAŁ PIOTR TOMASIK
Fot.:www.wisla.plock.pl
Fot. flesz:lechia.pl
- Komentarz może zostac usunięty, jeżeli zostanie stwierdzone
naruszenie przez niego Regulaminu.
- Komentarze nie mogą m.in.:
- zawierać informacji sprzecznych z prawem
- zawierać danych osobowych lub teleadresowych
- zawierać szkodliwej zawartości mogącej wpływać na
stabilność działania Serwisu
- Odpowiedzialność za swoje Komentarze ponosi każdy Użytkownik
kw, 2011-06-29 16:22:30
chcielibyscie miec w widzewie takiego bramkarza... mielcarz juz zacerowal pachy po tych wszystkich golach?widzewiak, 2011-06-29 14:39:38
na truskawkach przynajmniej się sprawdzisz. zostaw piłkę i spadaj
- Komentarz może zostac usunięty, jeżeli zostanie stwierdzone
naruszenie przez niego Regulaminu.
- Komentarze nie mogą m.in.:
- zawierać informacji sprzecznych z prawem
- zawierać danych osobowych lub teleadresowych
- zawierać szkodliwej zawartości mogącej wpływać na
stabilność działania Serwisu
- Odpowiedzialność za swoje Komentarze ponosi każdy Użytkownik
Reklama










