Marcin Żewłakow: Nie powiedziałem ostatniego słowa

Grał w Belgii, Francji i na Cyprze. Zanotował kilka występów w elitarnej Lidze Mistrzów i zdobył nawet gola. Pokonał nie byle kogo, bo samego Petra Cecha. Nie byle gdzie, bo na Stanford Bridge. Marcin Żewłakow, bo o nim mowa, na piłkarską emeryturę wrócił pół roku temu do Polski.
- Na pewno nie nazwę tego emeryturą. Po prostu chciałem znów grać w ojczyźnie, głównie ze względów prywatnych. Czy dobrze zrobiłem? Gdy podejmowałem tę decyzję, wydawała mi się najlepsza z możliwych. Najtrafniej zweryfikuje ją jednak czas, bo to on ocenia, czy nie zrobiliśmy błędu. Na jakiekolwiek podsumowanie w moim przypadku jest jeszcze za wcześnie. Powrotu na pewno nie żałuję, ale liczę, że będę miał znacznie więcej powodów do radości. Bo nie powiedziałem jeszcze ostatniego słowa.
Co prawda wyniki na wiosnę nie są najlepsze, ale GKS w tym sezonie i tak radzi sobie całkiem nieźle. Zarówno dziś, jak i na półmetku rozgrywek, jesteśmy wyżej od takiej Polonii Warszawa. Gdyby latem ktoś tak powiedział, to zapewne dziewięciu na dziesięciu popukałoby się w czoło. Jeśli chodzi o samą jesień, to zarówno wyniki, jak i grę GKS-u trzeba ocenić na plus. Wiemy, że mało kto w nas wierzył, więc śmiało możemy sami siebie nazwać niespodzianką. Pozytywną niespodzianką. A ja cieszę się, że do obecnej pozycji dołożyłem swoją cegiełkę.
Jako osoba, która grała za granicą, często jestem pytany o poziom ligi polskiej. Przede wszystkim ubolewam nad tym, że odchodzą piłkarze, którzy stanowili o sile Ekstraklasy. naprawdę dziwi mnie kierunek, który obierają. Teraz takie państwa, jak Turcja, które walczą o europejski status, są w stanie poświęcić naprawdę pieniądze, żeby sprowadzić najlepszych zawodników, również z Polski. Czasami zastanawiam się, czy nie ucieka mi mapa dzisiejszego futbolu. Bo w niektórych krajach warunki finansowe stoją na tak wysokim poziomie, że pewne kierunki stają się bardzo atrakcyjne. Niedawno przedstawiono mi propozycję gry w Azerbejdżanie i poważnie się nad nią zastanawiałem. Tyle, że ja już mam 34 lata, a gdy byłem młodszy, to zdecydowanie ciągnęło mnie na zachód - Anglia, Francja czy Niemcy. Ale może nadchodzi teraz nowy trend? Może poprzez tamtejsze ligi łatwo będzie pokazać się w europejskich pucharach? Niespecjalnie w to jednak wierzę. Przede wszystkim chodzi o pieniądze.
Bardzo dziwiłem się wyjazdowi do Turcji bardzo dobrego - jak na nasze warunki - piłkarza. Chodzi o byłego już napastnika Widzewa, Marcina Robaka. To chłopak, który ociera się o reprezentację i jest kandydatem na czołowego polskiego napastnika. A on w wieku 28 lat wyjechał do Turcji? Nie rozumiem tego. Cóż, każdy kieruje się w życiu swoimi wartościami... Ścieżka mojej kariery nie przebiegała klasycznie, a może i Robak znajdzie swoją drogę do sukcesu. Czas pokaże, czy były to dobre wybory, czy jednorazowe strzały, które okazały się pierwszymi i zarazem ostatnimi.
To, co obserwuję dziś, przypomina mi dawne czasy. Gdy wchodziłem do zespołu, odchodzili najlepsi, których też celem były wyjazdy za granicę. Podpisywali kontrakty we Francji czy w Niemczech, ale zdarzał się też ktoś, kto stawiał na Izrael. Wówczas prestiżem w naszym kraju był wyjazd na zachód. Dziś z Polski jadą albo na wschód, albo na południowy-wschód. Topografia futbolu się zmieniła.
W miejsce gwiazd, które odchodzą, pojawią się następni. Przez odejście najlepszych media uważnie przyglądają się innym, szukają perełek. Wśród tych dotychczas bladych jakiegoś rumieńca można się dopatrzeć. Nagle z szarego ligowca chłopak robi się postacią sztandarową.
Jest jeszcze jeden problem. Bardzo ubolewam nad tym, że transferów Polaków do pięciu najmocniejszych lig jest coraz mniej. Trafiają tam jedynie ci, którzy na zachodzie są już od pewnego czasu. Wyjątki są trzy: Robert Lewandowski, Sławek Peszko i nasz najlepszy napastnik, Irek Jeleń, ale on akurat wyjechał ponad cztery lata temu. To nie wróży dobrze naszej piłce.
WYSŁUCHAŁ: PIOTR TOMASIK
Fot.: www.gksbelchatow.com
Fot. flesz: ASInfo
- Komentarz może zostac usunięty, jeżeli zostanie stwierdzone
naruszenie przez niego Regulaminu.
- Komentarze nie mogą m.in.:
- zawierać informacji sprzecznych z prawem
- zawierać danych osobowych lub teleadresowych
- zawierać szkodliwej zawartości mogącej wpływać na
stabilność działania Serwisu
- Odpowiedzialność za swoje Komentarze ponosi każdy Użytkownik
Wybrany wątek nie został jeszcze skomentowany.
Reklama










