mapa serwisu
kontakt - z pierwszej piłki



sonda
Czy kibicom uda się zebrać 100 tysięcy podpisów pod projektem obywatelskiej ustawy?

Tak
Nie

« Przejdź do działu 'Wywiady'


Data dodania: 2011-09-23 14:12:07

Marcin Żewłakow: Atmosfera nie stanowi problemu


Obszerny wywiad z Marcinem Żewłakowem, napastnikiem GKS Bełchatów. 34-latek opowiada o transferze do Bełchatowa, Pawle Janasie i grze… jego brata Michała, obrońcy warszawskiej Legii.

 

GKS ma na koncie cztery punkty i zajmuje dopiero czternastą pozycję w tabeli. Co wskazałby Pan za taki główny powód tego, że jest tak źle?

Ciężko mi jest jednoznacznie wskazać przyczynę. Gdybyśmy znali odpowiedź na pytanie co jest nie tak, to staralibyśmy się zapobiegać temu od samego początku. Nasza dyspozycja odbiega od tego, co od nas oczekują. Oczywiście cały czas, my zawodnicy oraz sztab trenerski, we wszystkich sferach pracujemy nad niedoskonałościami i próbujemy wyeliminować wszelkie błędy, po to by nasza gra przekładała się na punkty. Tego się nie da jednak załatwić na przestrzeni kilku dni czy tygodnia, jest to swego rodzaju proces, taka metoda prób i błędów. Ostatnia zmiana trenera pociągnęła za sobą zmianę filozofii gry i futbolu, który GKS ma prezentować.


Może problem leży w przygotowaniach do sezonu, pańskim zdaniem zostałby one dobrze przeprowadzone?

Oczywiście mogę wypowiadać się tylko za siebie. Jeśli chodzi o przygotowanie fizyczne to wszystko jest w porządku, czuję się tak, jak powinienem. Pod tym względem problemu na pewno nie ma.


Rozgrywki rozpoczęliście od porażki z Ruchem, później rozgromiliście Podbeskidzie i wydawało się, że jesteście na dobrej drodze, by wygrywać nawet z największymi. Tak się jednak nie stało, to, co, „Górale?” byli aż tak słabi?

Podbeskidzie potrafiło później wygrać na Łazienkowskiej z Legią, oprócz tego, nie straciło punktów z Widzewem oraz Jagiellonią. Nie można więc powiedzieć, że są słabi.  Po prostu, trafiliśmy wtedy idealnie z taktyką i mieliśmy dobry dzień. Mecz z Podbeskidziem wygraliśmy, ale na tym skończyły się nasze zwycięstwa w lidze. Teraz chcemy powrócić do dyspozycji, dzięki której będziemy wygrywać przynajmniej co jakiś czas. Musimy zacząć regularnie zdobywać punkty.


Uważa Pan, że gdybyście po meczu z Podbeskidziem nie grali z Lechem, tylko z inną, słabszą drużyną, to potoczyło by się to wszystko inaczej?

Nie, absolutnie nie. Osobiście nigdy nie narzekam na ułożenie terminarza. Każdy sezon ma taki urok, że czasem gra się z drużyną, która leży nam bardziej, innym razem jest odwrotnie. Niekiedy po meczu teoretycznie łatwiejszym przychodzi czas na zmierzenie się z trudniejszym przeciwnikiem, nie ma co się tak tłumaczyć czy upatrywać w tym nieprzychylności losu. Po prostu zawsze trzeba umieć się odnaleźć, bez względu na to, jaki jest kalendarz. Nie możemy zwalać winy na terminarz.


Paweł Janas – co może Pan powiedzieć o współpracy z tym szkoleniowcem?

Z pewnością skończyła się trochę szybciej niż to sobie wszyscy zakładali...


Żałuje Pan?

Nie mogę i nawet nie chcę wypowiadać się w takim tonie. Generalnie nie miałem problemów z trenerem Janasem i na współpracę z nim nie mogę narzekać. Złego słowa na niego nie powiem. Szkoleniowiec odszedł i my na taką okoliczność musimy być przygotowani, musimy się do niej jak najszybciej dostosować. Swoją dyspozycją wychodzimy naprzeciw nowemu trenerowi. Mam nadzieję, że trener Kiereś szybko odnajdzie z nami wspólny język i uda mu się jak najłatwiej przekazać nam swoją wizję futbolu. Szkoleniowcowi i samemu sobie, życzę aby efekty wspólnej pracy były widoczne już niedługo.


Dostrzegał Pan jakieś błędy w prowadzeniu drużyny przez Janasa czy po prostu pańskim zdaniem nie miał on w Bełchatowie szczęścia?

My, jako zawodnicy, w trakcie sezonu, nie mamy prawa wypowiadać się na ten temat. Ten okres, w czasie którego trener Janas nas prowadził, nie był wystarczająco długi, by go solidnie ocenić. Piłkarze są jak tryby pewnej maszyny. Ktoś zadecydował o takim układzie, takim przełożeniu w maszynie i ja nie mam zamiaru ani kogoś wychwalać ani wytykać błędów. To nie leży w moich kompetencjach, nie zwykłem oceniać swoich przełożonych.


Czyli nie odpowie Pan na pytanie czy szkoleniowiec bez doświadczenia na tym poziomie, jakim jest Kamil Kiereś to dobry wybór?


Tak jak powiedziałem, my, jako zawodnicy, nie mamy prawa wypowiadać się na taki temat. Owszem, można mieć swoją opinię, ale ja swoją nie mam zamiaru się dzielić. Chciałbym, żeby nasz nowy trener w postaci Marcina Żewłakow miał zawodnika, który realizuje zadania, które są mu powierzane. To czy to dobry wybór, ocenią inni, ci którzy zatrudnili trenera.

Wizja drużyny Kieresia bardzo różni się od tej Janasa czy poprzedniego trenera, Macieja Bartoszka?

Są pewne elementy, na które trener Kiereś zwraca większą uwagę i pielęgnuje je na treningach. Wydaje mi się, że każdy trener ma takie aspekty, do których przykuwa większą wagę, tak jest i w tym przypadku. Realizujemy to, czego trener od nas oczekuje i mam nadzieję, że w spotkaniach już niebawem będzie to widoczne.

A zdradzi Pan, co jest oczkiem w głowie trenera Kieresia?

To już jest część taktyki, a to z kolei jest sekretem drużyny. Publiczne opowiadanie jak chcemy grać i czym chcemy zaskoczyć przeciwnika byłoby jak strzał w stopę.

W poniedziałek przegraliście z Wisłą. Zaprezentowaliście się słabo, ale „Biała Gwiazda” też nie pokazała nic wielkiego, a mimo to, łatwo zdobyła trzy punkty.

Wynik końcowy może świadczyć, że Wisła była od nas zdecydowanie lepsza i nas zdominowała. Wydaje mi się, że w pierwszej połowie różnicy między grą GKS-u, a tym, co prezentowała Wisła, nie było. Jeśli patrzeć na niektóre momenty, to naprawdę można byłoby wyciągnąć z naszej gry coś pozytywnego. Druga połowa nie wyszła nam jednak tak, jak sobie zaplanowaliśmy. Szybko stracona bramka i utracenie animuszu, praktycznie już po dziesięciu czy piętnastu minutach. To, że Wisła nie zagrała na swoim poziomie, było po części zasługą GKS-u. W pierwszej części gry, nie pozwoliliśmy Wiśle otworzyć skrzydeł. Te pierwsze pięćdziesiąt minut spokojnie możemy zapisać na plus. Prowadziliśmy równorzędną rywalizację z Wisłą. Na przestrzeni pełnych dziewięćdziesięciu minut Wisła okazała się jednak nieco silniejsza.

Graliście już i z Lechem i z Wisłą. Która drużyna Pana zdaniem ma większy potencjał?

W polskiej lidze nie można wskazać drużyny, która przez powiedzmy dziesięć kolejek prezentuje równy poziom. Przeskoki formy są widoczne i czasami z meczu na mecz drużyna zaskakuje sama siebie. Dlatego nie podejmę się wskazania, kto jest faworytem czy też kto prezentował się lepiej. Powiem jednak szczerze, że jeśli chodzi o mecze, w których grałem, to duże wrażenie zrobił na mnie Lech Poznań. Grali mądrą, konsekwentną i w dodatku efektowną piłkę. Pytanie tylko czy utrzymają taki obraz gry przez cały sezon. Na to trzeba poczekać.

Przed sezonem trafił do Was Kamil Kosowski, jak się Wam współpracuje?

Oczywiście z Kamilem miałem możliwość współpracować na i „poza” boiskiem już dwa lata wcześniej, na Cyprze. Los znowu nas pojednał i bardzo się z tego cieszę. Po pierwsze dlatego, że przybył do nas bardzo wartościowy zawodnik, a po drugie, że znowu jestem w jednej drużynie ze swoim bardzo dobrym kolegą. Można powiedzieć, że rzeczywiście trzymamy się razem i wspieramy się na oraz poza boiskiem.

Jak to jest jeśli chodzi o atmosferę w całej drużynie? Może to jest właśnie problem GKS-u?

Nie, atmosfera w GKS-ie nie stanowi żadnego problemu. Wiadomo, że kształtują ją wyniki, których  w tej chwili nam brakuje, ale broń Boże, u nas nie jest ona elementem destrukcyjnym, który źle wpływa na naszą formę. W obecnej sytuacji, to właśnie atmosfera jest pierwszym krokiem, żeby poprawić nasze poczynania boiskowe. Każdy z nas dba o to, by w szatni było jak najlepiej.

W następnej kolejce gracie u siebie z Legią. Fakt, że legioniści grają w Lidze Europejskiej na pewno Wam nie zaszkodzi.

To jest takie pierwsze skojarzenie dziennikarzy. Ja natomiast wiem, że grając w europejskich pucharach, nie wychodzi się na mecze ligowe na powiedzmy pięćdziesiąt procent. Gra się na sto procent swoich możliwości. Czasem rzeczywiście, mecze nakładając się na siebie, powodują, że forma fizyczna, nie jest na takim poziomie, na jakim by się chciało. Nie możemy zapomnieć jednak, że Legia, jeśli chodzi o nasze podwórko jest drużyną klasową i zawsze gra o pełną pulę. Tak też będzie i teraz. Przyjadą do Bełchatowa po zwycięstwo, zwłaszcza, że w ostatnim czasie nie zdobyli zbyt dużo punktów w lidze. Dlatego w każdym elemencie musimy być przygotowani na sto procent.

Śledził Pan poczynania swojego brata i całej Legii w spotkaniu z PSV Eindhoven?   

Nie oglądałem meczu w całości, widziałem jakieś urywki. Dlatego też ciężko mi coś więcej na ten temat powiedzieć. Mogę tylko powołać się na to co słyszałem, a mianowicie, że Michał zaprezentował się poprawnie.

Zwraca Pan jakoś mocniej uwagę na to, że będzie musiał się Pan zmierzyć na boisku z własnym bratem?

Oczywiście, przed każdym meczem analizuję sobie, przeciwko komu będę grał, czym charakteryzuje się dany obrońca. Przed spotkaniem z Legią ten fakt również nie umknął mojej uwadze. Jeśli zagram, jestem świadomy, że będę musiał zmagać się ze swoim bratem. Nie da się ukryć, że piłkarsko, jest to zawodnik bardzo dobrze dysponowany. Ma wielkie doświadczenie, nie przegrywa pojedynków jeden na jeden, gra obiema nogami, całkiem nieźle radzi sobie w powietrzu.  Będzie mnie więc czekało bardzo trudne zadanie, aczkolwiek jestem na to gotowy.

A robicie może przed takimi spotkaniami „braterskie” zakłady?

Nie, przed meczem unikamy rozmów na jego temat. Jeden drugiego nie chce ani podburzać ani ukierunkowywać czy zwodzić. Od pewnego czasu, kiedy spotykamy się naprzeciwko siebie, szanujemy te momenty mobilizacji, nastrajania się na mecz.

Pańskim zdaniem, Michał jest w tej chwili w stanie pomóc naszej reprezentacji?

To nie jest pytanie do mnie.

Po spotkaniu z Legią czeka Was mecz w Pucharze Polski z Podbeskidziem, to 6-0, w drugiej kolejce T-Mobile Ekstraklasy może Wam pomóc.

Teoretycznie jest to mała przewaga psychologiczna, natomiast każdy mecz, ma swoją specyfikę. Nie ma co porównywać różnych spotkań. Na papierze niby tak to wygląda, ale w rzeczywistości jest zupełnie inaczej. Podbeskidzie może przecież potraktować tamtą porażkę jako dodatkową mobilizację, żeby zatrzeć to niezbyt dobre wrażenie. Będą chcieli się zrewanżować.

Jak zapatrujecie się na rywalizację w Pucharze Polski? W tej chwili jest, to dla klubu łatwiejsza droga do europejskich pucharów, o których każdy przecież myśli.

Może zabrzmi to trochę mało ambitnie, ale wydaje mi się, że dla każdego klubu ekstraklasy, najważniejsze jest to, żeby w niej pozostać. My, znaleźliśmy się w takiej sytuacji, że okupujemy dolne rejony tabeli i głównym celem jest poprawienie naszej pozycji właśnie w lidze. Jeśli równolegle z tym będziemy w stanie pociągnąć Puchar Polski, to sytuacja będzie bardzo korzystna.  W przypadku GKS-u Bełchatów dywagacje czy rozmowy na temat europejskich pucharów są jednak grubo przesadzone. Na dzień dzisiejszym mamy inny cel.

W dwóch pierwszych spotkaniach strzelił Pan dwie bramki, teraz jakoś tych goli nie ma. Spogląda Pan na klasyfikację strzelców? Robi na Panu wrażenie dorobek Rudniewa? 

Owszem, ale chyba robi to wrażenie na każdym napastniku, zarówno na tym, który strzela jak i na tym, który nie trafia do siatki. Dyspozycja strzelecka Rudniewa jest imponująca. Trzy hat-tricki, w sumie jedenaście goli, w ośmiu meczach, to jest rezultat, którego nie powstydziliby się napastnicy każdej z mocnych, europejskich drużyn. Robi to na mnie wrażenie i jedyne co mogę teraz zrobić, to mu tego serdecznie pogratulować.

Jest Pan już jakiś czas w Bełchatowie. Z perspektywy czasu, uważa Pan, że dobrze wybrał?

Tak, raczej tak. W sytuacji, w której się znalazłem, Bełchatów był dla mnie dobrym rozwiązaniem i do dzisiaj nie żałuję tej decyzji. Czuję się, tak jak powinienem się czuć, staram się realizować na boisku i cieszę się, że w barwach GKS-u mogę występować na boiskach T-Mobile Ekstraklasy.

                                                                                                                                    ROZMAWIAŁ MATEUSZ MICHAŁEK

 



Lista komentarzy
Dodaj komentarz
Skomentuj wątek

Nick *
Treśc komentarza *
* Pola oznaczone gwiazdką są wymagane

 
Wyciąg z regulaminu:


- Komentarz może zostac usunięty, jeżeli zostanie stwierdzone
  naruszenie przez niego Regulaminu.
- Komentarze nie mogą m.in.:

- zawierać informacji sprzecznych z prawem
- zawierać danych osobowych lub teleadresowych
- zawierać szkodliwej zawartości mogącej wpływać na
  stabilność działania Serwisu

- Odpowiedzialność za swoje Komentarze ponosi każdy Użytkownik




Wybrany wątek nie został jeszcze skomentowany.

Reklama