Zespół był składany miesiąc przed ligą
Rozmowa z Marcinem Mięcielem – napastnikiem ŁKSu Łódź.
Siedem ligowych goli i jeden w Pucharze Polski. Wynik więcej niż dobry. Po nieudanej przygodzie z Legią, w imponującym stylu wszedł pan w pierwszoligowy sezon w ŁKSie…
Miniony sezon był dla Legii bardzo nieudany. Nie graliśmy dobrze a mimo to, strzeliłem pięć bramek w lidze i jedną w Pucharze Polski. Nie jest to jakieś najgorsze osiągnięcie. Zdaję sobie jednak sprawę, iż oczekiwania wobec mnie były dużo większe...
W ŁKSie także wiele obiecywano sobie po panu. Tutaj udało się sprostać oczekiwaniom…
Jeżeli ktoś przychodzi z Legii, oczekiwania co do jego osoby muszą być wysokie. Od początku trzeba pokazywać dobrą piłkę. Zespół ŁKSu składa się z solidnych piłkarzy i stąd nasze niezłe wyniki. Cała linia pomocy gra bardzo dobrze. Zawodnicy zagrywają dobre piłki do napastników. Dzięki temu stwarzamy sytuacje, które później mogę zamieniać na bramki. W Legii tych sytuacji nie było.
Myśli pan, że w Warszawie żałują, iż nie podpisano z panem nowego kontraktu? Być może w obecnej formie, dałby pan tej drużynie więcej od Chinyamy i Mezengi…
Nie ma co się nad tym zastanawiać. Myślę jednak, że gdybym pozostał w Legii, w dalszym ciągu nie zdobywałbym bramek. Drużyna nie stwarza sobie okazji. W Warszawie spędziłem osiem sezonów. We wcześniejszych latach mieliśmy po kilka okazji bramkowych w meczu. Zespół był tak dobrany, że wszyscy grali na napastników i sytuacji było od groma. Teraz Legia przez cały mecz, stworzy jedną, może dwie sytuacje bramkowe. To niespotykane. Tak było przed rokiem i tak jest teraz. Problemem Legii nie są napastnicy, ale dobór zawodników i taktyki.
Dlaczego zdecydował się pan na ŁKS, klub występujący tylko w pierwszej lidze? Nie było ciekawszych ofert?
Oferty były z ekstraklasy i z pierwszej ligi greckiej. Wszystkie lepsze finansowo. Rodzina chciała jednak pozostać w Warszawie, dlatego poszukałem klubu blisko stolicy. Jeszcze jak grałem w Legii, rozmawiałem z Tomaszem Wieszczyckim o przyjściu do ŁKSu. Wtedy myślałem, iż przyjdę do klubu występującego w ekstraklasie. Gdy rozmawialiśmy, ŁKS był akurat drugi w tabeli. Były spore szanse na awans. Nie udało się i gram na zapleczu ekstraklasy... Jak już jednak mówiłem, o moim wyborze zdecydowała odległość między Łodzią a Warszawą. Nie bez znaczenia był również fakt, iż grałem już w ŁKSie i mam dobre relacje z kibicami. Rodzina żony także jest z Łodzi. Wszystkie te czynniki złożyły się na taki a nie inny wybór.
Trener Podbeskidzia powiedział, że na razie w Bielsku-Białej nie myślą o awansie do ekstraklasy. A jak to wygląda w ŁKSie, który zajmuje aktualnie drugie miejsce w tabeli…
Władze klubu jasno określiły cel na ten sezon… Gramy o powrót do najwyższej klasy rozgrywkowej. Na razie jest dobrze, ale pamiętajmy, że zespół był składany miesiąc przed ligą. Nie wiadomo, co będzie z finansami i czy w ogóle dostaniemy licencję. Jest mnóstwo niewiadomych. Dużo rzeczy musi się poprawić. Aczkolwiek walczymy o awans...
Sytuacja w klubie jest rzeczywiście tak trudna?
Nasze problemy są powszechnie znane. Mamy zaledwie 15 graczy, pozostali to uzdolniona młodzież. Gdyby nagle posypała się kadra, ciężko będzie walczyć o awans. Również stadion nie jest w najlepszym stanie. Nie wiadomo czy zespół dostanie licencję na występy w ekstraklasie. ŁKS ciągle szuka sponsora. Zobaczymy jak to wszystko się potoczy…
Rozmawiał: Marcin SMYTRY
- Komentarz może zostac usunięty, jeżeli zostanie stwierdzone
naruszenie przez niego Regulaminu.
- Komentarze nie mogą m.in.:
- zawierać informacji sprzecznych z prawem
- zawierać danych osobowych lub teleadresowych
- zawierać szkodliwej zawartości mogącej wpływać na
stabilność działania Serwisu
- Odpowiedzialność za swoje Komentarze ponosi każdy Użytkownik
Wybrany wątek nie został jeszcze skomentowany.
Reklama










