Ocenę gry zostawiam kibicom.
Rozmowa z Marcinem Broszem – trenerem Piasta Gliwice.
Piast Gliwice jako pierwszy w tym sezonie znalazł sposób na pokonanie rewelacyjnego lidera z Bielska-Białej. Co było kluczem do zwycięstwa nad zespołem Podbeskidzia?
Na pewno dobra gra mojego zespołu. Graliśmy z silnym przeciwnikiem i to było widać w niedzielnym meczu. Obie drużyny stworzyły ciekawe widowisko. Wygrywa jednak ten, kto strzeli więcej bramek. Zdobyliśmy jednego gola więcej i mogliśmy się cieszyć z trzech punktów.
Pana zespół pokazał tym samym, że będzie groźny dla najlepszych…
Cel jest jasny i klarowny - mamy wrócić do ekstraklasy. Przyszedłem do Piasta, aby wprowadzić klub do najwyższej klasy rozgrywkowej. W Gliwicach jest budowany nowoczesny stadion na 10 tysięcy miejsc. Powstaje on z myślą o ekstraklasie, nie o pierwszej lidze.
Ostatnim zwycięstwem zrobiliście mały krok w kierunku tego awansu…
Cieszymy się tym bardziej, że w przypadku innego wyniku, nasze szanse na powrót do ekstraklasy byłyby już tylko matematyczne. Dzięki temu zwycięstwu, w dalszym ciągu pozostajemy w grze. Mamy w tej chwili pięć punktów straty do dwóch liderujących zespołów. Wiemy, że teraz już nie może potknąć nam się noga.
Piast jest teraz jedynym niepokonanym zespołem w I lidze. Może się wydawać, iż w takiej sytuacji ciężko przyczepić się do czegokolwiek. Tak jednak nie jest. Pana zespół sporo meczów remisuje. Jest pan zadowolony z dorobku punktowego?
Nie zastanawiałem się nad tym. Z oceną należy poczekać do końca roku. Myślę, że mądrzejsi będziemy za sześć kolejek. Skończy się runda jesienna i wtedy zobaczymy czy te remisy, to były nasze sukcesy, czy może porażki.
Zapytam inaczej. Jest pan zadowolony z gry swojego zespołu?
Ocenę gry zostawiam zawsze kibicom. Jeżeli przychodzą na nasze mecze i są po nich zadowoleni, to oznacza, iż gramy ładną ofensywną piłkę. Jeżeli stadion jest pusty, to dla mnie znak, że z grą zespołu jest coś nie tak. Powiem tylko, iż dawno nie widziałem tylu kibiców, ilu przyszło na nasz ostatni mecz, który rozgrywaliśmy przy ulicy Okrzei w Gliwicach (Piast Gliwice – Warta Poznań 4:0 – przyp. red.).
Teraz jednak Piast gra Wodzisławiu…
Ale też nie mamy powodów do narzekań. W meczu z Podbeskidziem trybuny były prawie pełne, a proszę pamiętać, że choć są to mecze domowe, odbywają się one aż 70 km. od Gliwic.
Kolejny mecz pana zespół gra w Kluczborku. ŁKS i Podbeskidzie również mają stosunkowo łatwych przeciwników. Trenerzy zawsze mówią, iż zwycięstwo nad najgroźniejszymi rywalami, ma znaczenie tylko wtedy, jeżeli wygra się następny mecz…
Z tym ostatnim jak najbardziej się zgadzam. Nie uważam jednak, iż mecz z Kluczborkiem będzie dla nas spacerkiem. MKS Kluczbork gra naprawdę dobrze na własnym boisku. Wygrali u siebie z Pogonią Szczecin, wcześniej pokonali Niecieczę i znajdujący się na fali wznoszącej GKS Katowice. Dwa inne spotkania zremisowali. Bilans meczów u siebie mają taki sam jak my.
Niemniej, będzie to chyba łatwiejszy mecz od tego z Podbeskidziem i to pana zespół wydaje się być faworytem w tym spotkaniu…
Jedziemy na bardzo ciężki teren. Jeżeli ktoś wygrywa u siebie z Pogonią, to nie jest słabym zespołem. Przypomnę tylko, że my jedynie zremisowaliśmy z Pogonią. Nie zgadzam się zatem ze stwierdzeniem, iż będzie to łatwiejsze spotkanie od tego z Podbeskidziem i w takich kategoriach należy ten mecz rozpatrywać.
Rozmawiał: Marcin SMYTRY
- Komentarz może zostac usunięty, jeżeli zostanie stwierdzone
naruszenie przez niego Regulaminu.
- Komentarze nie mogą m.in.:
- zawierać informacji sprzecznych z prawem
- zawierać danych osobowych lub teleadresowych
- zawierać szkodliwej zawartości mogącej wpływać na
stabilność działania Serwisu
- Odpowiedzialność za swoje Komentarze ponosi każdy Użytkownik
Wybrany wątek nie został jeszcze skomentowany.
Reklama










