Maciej Terlecki: Nauka na błędach Cupiała
Maciej Terlecki, komentator Canal Plus i były piłkarz (200 meczów w polskiej Ekstraklasie), dla portalu zpierwszejpilki.com.pl ocenia transfery polskich klubów i opowiada o specyfice naszej ligi.
Tej zimy Wisła Kraków ściągnęła bardzo znane nazwisko, jak Kew Jaliens, który powinien być gwiazdą ligi. Niektórzy są dla mnie jednak zupełnie anonimowi, wielkie niewiadome, po których kompletnie nie wiem, czego się spodziewać. Zupełnie, jak pół roku temu w Legii Warszawa, która zresztą szczyciła się swoimi transferami. Gdzie są te letnie wzmocnienia „Wojskowych”, wszyscy dziś doskonale widzimy. Dlatego też nie mam pojęcia, czego spodziewać się po „Białej Gwieździe”.
Legia postawiła natomiast na zakupy last minute. Czy jest to dobra taktyka, nie jestem przekonany. Kupili dwóch obcokrajowców, a podobno jeszcze coś szykują. To taka niewiadoma trochę jak Wisła.
Najbardziej przejrzysta sytuacja wzmocnień jest w Lechu Poznań. Wszyscy znamy doskonale takie nazwiska, jak Rafał Murawski czy Hubert Wołąkiewicz. Ten pierwszy, choć nie jest jeszcze w pełni przygotowany do rozgrywek, powinien być wielkim wzmocnieniem. W „Kolejorzu” gra obecnie kilku niezłych piłkarzy, którzy w swoich krajach - zwłaszcza na Bałkanach - wybijali się ponad przeciętność. Reprezentant kraju Murawski doskonale pasuje do tego grona.
Dziś polskie kluby, dokonując transferów, robią to bardzo ostrożnie. Nie szastają pieniędzmi, nie inwestują dużych kwot. Kibicom wydaje się, że jak ktoś walczy o mistrzostwo i ma pewną kasę do podniesienia, to dokona zakupów za kilka milinów. Nieprawda! Klub to spółka i biznes, który powinien przynosić zyski. Kilka lat temu w Wisłę ogromne pieniądze wpompował Bogusław Cupiał, a nie dostał się nawet do fazy grupowej Ligi Mistrzów. Teraz wyprzedaje najlepszych, żeby zminimalizować straty. Inni uczą się zaś na jego błędach.
Pod tym kątem najlepiej funkcjonuje Jagiellonia Białystok. Sponsorem, prezesem, a zarazem dyrektorem zarządzającym klubem jest Cezary Kulesza. Zna się zarówno na piłce, jak i biznesie, a także ma pieniądze i potrafi podejmować trafne decyzje. Akurat jemu, co zdarza się w niektórych klubach, nikt nie wciśnie jakiegoś szrotu.
Co pół roku widzimy, że do Polski trafia coraz większa liczba obcokrajowców. Skąd ta tendencja? Cudzoziemcy są tańsi od Polaków, a także ich kluby nie żądają ogromnych pieniędzy. Sporą rolę odgrywa też nasze przekonanie, że polscy piłkarze nie gwarantują sukcesu w Europie. Dlatego też szuka się, bardzo często na siłę, cudzoziemców np. na Bałkanach czy w Afryce, którzy dają jakąkolwiek nadzieję. To błąd. Powinno dawać się szansę zawodnikom, którzy w pewnym momencie z niewyjaśnionych przyczyn stracili formę czy mentalnie zagubili. Przykładów w Europie, kiedy tacy piłkarze się odrodzili, jest mnóstwo.
Osobną kwestią jest to, że w naszym kraju brakuje młodych, zdolnych zawodników. 18-, 19-latków, którzy wyróżniają się w pierwszej czy drugiej lidze, a wkrótce mogą trafić do Ekstraklasy. Nie, my takich piłkarzy nie mamy. Jeśli już trafi się jakaś perełka, to szybko wyjeżdża za granicę albo jest niemożliwa do kupienia, bo cena za niego jest dla polskich klubów zdecydowanie za wysoka.
W naszym kraju bardzo często zawyża się wartość utalentowanych gracze. Na Mateusza Cetnarskiego - przeciętnego, ale nie wybitnego ligowca - Legii nie było stać. Za Szymona Pawłowskiego Zagłębie Lubin na wstępie oczekiwało miliona euro. To śmieszne.
Dlatego apeluję do innych klubów: uczcie się od Jagiellonii! Ale czy zespół Michała Probierza zdobędzie mistrzostwo? Nie jestem pewien. Nasza liga jest bowiem bardzo wyrównana, wszystkie drużyny prezentują podobny poziom. Aby wygrać Ekstraklasę, wystarczy mieć dwóch piłkarzy, którzy wybijają się ponad przeciętność, a reszta jest nieźle zorganizowana i mądrze biega przez 90 minut. To wystarczy do mistrzostwa. Jaga akurat to ma.
Moim zdaniem, różnice w indywidualnych umiejętnościach piłkarzy, nawet pomiędzy tymi z Cracovii a tymi z Jagiellonii, są minimalne. Największe znaczenie ma więc zgranie drużyny, które idzie wraz ze stabilizacją w klubie, a także przygotowanie fizyczne zespołu. No i ogromną rolę odgrywa udany start w lidze. Cracovia, która fatalnie ruszyła, z ziemi wciąż się nie podniosła.
WYSŁUCHAŁ PIOTR TOMASIK
Fot.: www.pogon.v.pl
- Komentarz może zostac usunięty, jeżeli zostanie stwierdzone
naruszenie przez niego Regulaminu.
- Komentarze nie mogą m.in.:
- zawierać informacji sprzecznych z prawem
- zawierać danych osobowych lub teleadresowych
- zawierać szkodliwej zawartości mogącej wpływać na
stabilność działania Serwisu
- Odpowiedzialność za swoje Komentarze ponosi każdy Użytkownik
Wybrany wątek nie został jeszcze skomentowany.
Reklama











