Łukasz Sapela: Polska liga to światowy fenomen
- Na treningach najczęściej zakładam się z Dawidem Nowakiem. O Red Bulle. W ostatnich tygodniach to ja zgarnąłem więcej puszek. Kilka dni temu stawka była znacznie wyższa. Dawid ustawił piłkę na jedenastym metrze i powiedział, że jeśli nie trafi, to do końca sezonu nie będzie wykonywał rzutów karnych. Trafił. Niech z Wisłą też strzeli - mówi w wywiadzie dla zpierwszejpilki.com.pl Łukasz Sapela, bramkarz GKS Bełchatów.
Piotr Tomasik: W pewnym momencie tego sezonu powiedzieliście, że walczycie o awans do europejskich pucharów. Jak idzie realizacja tego planu?
Łukasz Sapela: Akurat ja o takich zamiarach głośno nie mówiłem. To zasługa kolegów. Nie jestem typem człowieka, który składa tak daleko idące deklaracje, bo często może się to odwrócić przeciwko nam. Zamiast o tym, co będzie za dziewięć kolejek, wolę myśleć o tym, co jest teraz. A myślę, że jest ciężko, bo przed nami dwa mecze wyjazdowe. W piątek z idącą po mistrzostwo Wisłą i obrońca tytułu Lechem. Następnie czekają nas spotkania z Koroną i walczącą o życie Arką. Dopiero te potyczki pokażą, o co w tym sezonie gramy.
Uciekł pan od odpowiedzi na pytanie. W jakim miejscu drogi na podium jesteście?
- Tabela mówi wszystko - w środku. Wszystkie zespoły od miejsca trzeciego do jedenastego mają szansę na awans do europejskich pucharów. To chyba fenomen na skalę światową. Nie przypominam sobie, żeby w ostatnich latach polska liga tak wyglądała, a tabela była tak spłaszczona. Do końca rozgrywek pozostało dziewięć kolejek, ale dziś trudno przewidzieć, kto stanie na podium. Na pewno Wisła, ale poza tym? To wróżenie z fusów.
To, że o europejskie puchary walczy nawet jedenasty zespół świadczy o tym, że nasza liga jest słaba?
- Nie, jest po prostu wyrównana. Ja wręcz uważam, że poziom idzie w górę, są coraz lepsi piłkarze. Cały czas budujemy stadiony, poprawiamy infrastrukturę. Na pewno zmierzamy w dobrym kierunku.
Jak wygląda sytuacja kadrowa GKS przed spotkaniem z Wisłą Kraków?
- Bardzo dobrze. Pewne problemy ma tylko Szymon Sawala [ostatecznie do Krakowa nie pojechał - przyp.PT]. Z resztą jest wszystko w porządku. To, że większość z nas jest gotowa do gry, bardzo cieszy, bo w Krakowie zamierzamy sprawić niespodziankę. Musimy odrobić te punkty, które przed tygodniem straciliśmy z Górnikiem Zabrze. Tamten mecz był w naszym zasięgu.
Pytam o sytuację zdrowotną, bo po wtorkowym treningu na lekki uraz narzekał Dawid Nowak. Ta wasza szklana gwiazda, która co chwilę się tłucze.
- Miał drobne stłuczenie, ale szybko doszedł do siebie.
Dziś linia napadu bełchatowian nie opiera się jednak na Nowaku, a Marcinie Żewłakowie. On zdobył dwie bramki w trzech ostatnich spotkaniach.
- Dawid też jest bardzo dobrym napastnikiem, jest w wysokiej formie, tylko ostatnio... nic nie strzela. Ostatnio ustawiany jest na boku pomocy i ma mniej sytuacji strzeleckich. A przecież Nowak, żeby trafić do siatki, potrzebuje wielu okazji. Zarówno on, jak i Żewłakow co tydzień potwierdzają, że należy im się miejsce w pierwszym składzie. Nie zapominajmy jeszcze o Grześku Kuświku, który nieźle wygląda na treningach. Atak mamy akurat bardzo mocny.
Który z napastników sprawia panu na zajęciach najwięcej problemów?
- Każdy z nich ma inne predyspozycje. Żewłakow jest bardzo efektowny w powietrzu, Nowak to król pola karnego i sytuacji sam na sam z bramkarzem. Nic tylko się cieszyć, że mamy takich napastników.
Który częściej pana pokonuje?
- Ostatnio Marcin Żewłakow. Jestem zły, bo codziennie konkuruję z napastnikami, który ile bramek mi strzeli. W tym tygodniu w pojedynkach Żewłakow-Sapela lepszy był ten pierwszy.
Zakłady też macie?
- Najczęściej zakładam się z Dawidem Nowakiem. O Red Bulle. W ostatnich tygodniach to ja zgarnąłem więcej puszek. Natomiast kilka dni temu stawka była znacznie wyższa. Dawid ustawił piłkę na jedenastym metrze i powiedział, że jeśli nie trafi, to do końca sezonu nie będzie wykonywał rzutów karnych. Trafił. Niech z Wisłą też strzeli.
Wisła, Lech, Korona. Mówi pan, że to bardzo trudne spotkania, ale przecież wy z tymi silniejszymi na papierze zespołami radzicie sobie znakomicie.
- Nie wiem, co na to wpływa. Może nasza mentalność? Może na tych mocniejszych znacznie bardziej się mobilizujemy? Staram się jednak nie patrzeć w kategoriach „lepszy czy słabszy”. Kilka dni temu Cracovia rozjechała przecież Lechię... Jeśli chodzi o Wisłę, to musimy podejść wysoko, zagrać agresywnie, bo inaczej gospodarze zepchną nas do defensywy i nie wywieziemy nawet punktu.
Przeszkodzicie Białej Gwieździe w marszu po mistrzostwo?
- Wisła już znacząco odjechała konkurentom i zapewne wygra ligę. My jedziemy do Krakowa rozegrać dobry mecz, pokazać się z jak najlepszej strony. Wynik jest sprawą otwartą.
ROZMAWIAŁ PIOTR TOMASIK
Fot.: www.gksbelchatow.com
- Komentarz może zostac usunięty, jeżeli zostanie stwierdzone
naruszenie przez niego Regulaminu.
- Komentarze nie mogą m.in.:
- zawierać informacji sprzecznych z prawem
- zawierać danych osobowych lub teleadresowych
- zawierać szkodliwej zawartości mogącej wpływać na
stabilność działania Serwisu
- Odpowiedzialność za swoje Komentarze ponosi każdy Użytkownik
xbit, 2011-04-17 09:15:55
Polska liga to światowy fenomen chyba w korupcji i beznadziejnego poziomu
- Komentarz może zostac usunięty, jeżeli zostanie stwierdzone
naruszenie przez niego Regulaminu.
- Komentarze nie mogą m.in.:
- zawierać informacji sprzecznych z prawem
- zawierać danych osobowych lub teleadresowych
- zawierać szkodliwej zawartości mogącej wpływać na
stabilność działania Serwisu
- Odpowiedzialność za swoje Komentarze ponosi każdy Użytkownik
Reklama










