Krzysztof Kotorowski: Idziemy po mistrzostwo. Tak, jak przed rokiem
- Wszyscy w Poznaniu cieszą się z tego, że wylosowaliśmy w Pucharze Polski pierwszoligowe Podbeskidzie. Ale w Krakowie też się cieszyli. I co? Dziś Wisła jest za burtą. Na pewno nie możemy być pewni sukcesu. Co więcej, powinniśmy być bardzo ostrożni. Przypadków, gdy mistrz kraju odpada w krajowym pucharze z zespołem z niższej ligi, jest naprawdę wiele. W znacznie silniejszych piłkarsko państwach również, choćby w Anglii - opowiada serwisowi zpierwszejpilki.pl Krzysztof Kotorowski, bramkarz Lecha Poznań.
Wygraliśmy z Jagiellonią Białystok i nadal liczymy się w walce o mistrzostwo Polski. Na pewno się nie poddaliśmy ani teraz, ani w żadnym wcześniejszym momencie tego sezonu. Niezależnie od tego, w jakiej sytuacji byliśmy, to nie traciliśmy nadziei. Marzy nam się bowiem obrona mistrzowskiego tytułu i zamierzamy to osiągnąć. Będziemy walczyli z całych sił do samego końca.
Wisła ma nad nami dość dużą przewagę, bo dziewięć punktów. Nie jest to jednak różnica niemożliwa do odrobienia. Tym bardziej, że do końca sezonu zostało jeszcze sporo czasu, a krakowianie też tracą w lidze punkty.
W tej chwili bardzo żałujemy spotkania sprzed tygodnia, kiedy przegraliśmy w Krakowie z Cracovią. Nie zagraliśmy tam źle, a po prostu mieliśmy pecha. Nawet nie mówię, że mogliśmy tam zremisować, bo były okazje ku temu, aby wygrać. Gdybyśmy byli precyzyjniejsi, bardziej skoncentrowani, to wrócilibyśmy do Poznania z trzema punktami. Zwłaszcza, że gol Mateusza Klicha był dziełem przypadku, bo piłka, odbijając się od jednego z obrońców, totalnie mnie zmyliła.
O porażce w Krakowie staramy się już nie myśleć. Czasami takie wpadki po prostu się zdarzają. Nawet najlepsi mają raz na jakiś czas słabszy dzień. Oby takie sytuacje przytrafiały nam się jak najrzadziej.
Mimo porażki z Cracovią, wygraliśmy w tym roku trzy spotkania ligowe - z Widzewem Łódź, Arką Gdynia i Jagiellonią Białystok. Dziewięć punktów to niezły wynik, choć - jak mówią zasady matematyki - lepszym rezultatem byłoby dwanaście, albo chociaż dziesięć. Wybrzydzać nie zamierzam, nie jest najgorzej.
Dziś zajmujemy piąte miejsce w tabeli i musimy gonić czołówkę. Czy ta rola nam odpowiada? Nie wiem, nie myśleliśmy na ten temat. Może coś w tym jednak jest, bo przecież w zeszłym sezonie też się czailiśmy, atakowaliśmy pierwszą pozycję i mistrzostwo powędrowało do Poznania. Myślę, że w obecnych rozgrywkach może być podobnie. Nie mam nic przeciwko powtórce.
Kto jest naszym głównym rywalem w walce o mistrzostwo? Wisła Kraków i, mimo dwóch ostatnich porażek, Legia Warszawa. Nic więc w lidze się nie zmienia. Wisła ma świetną drużynę, wielkie indywidualności. To było pewne, że w końcu zaczną grać na miarę możliwości.
Z walki o mistrzostwo powoli wykrusza się Jagiellonia, ale nie jestem tym zaskoczony. Byłem pewien, że w końcu pękną. Jesienią zrobili świetny wynik, chyba ponad swoje możliwości. To naprawdę dobry zespół, ale jeszcze niegotowy do walki o najwyższe trofea. Byłem pewien, że wiosną nie powtórzą wyników z jesieni i na razie się to potwierdza. Ale za pierwszą część sezonu chłopakom z Białegostoku należy się wielki szacunek.
Mocna jest również Lechia Gdańsk, choć przegrała w ten weekend ze Śląskiem Wrocław. Myślę, że walka o najwyższe lokaty rozstrzygnie się pomiędzy pierwszymi pięcioma zespołami, włącznie z piątym Lechem.
Liga to nie jedyna droga do międzynarodowej areny. Dostać się do europejskich pucharów można też przecież poprzez Puchar Polski. Co więcej, tutaj jest to znacznie łatwiejsze. Musimy jedynie wyeliminować pierwszoligowe Podbeskidzie Bielsko-biała i już jesteśmy w finale. Trzeba więc wygrać trzy spotkania, albo nawet wygrać dwa i zremisować jedno. Myślę, że jest to wynik na pewno w naszym zasięgu. Powalczymy zarówno w Pucharze Polski, jak i w Ekstraklasie.
Wszyscy w Poznaniu cieszą się z tego, że wylosowaliśmy Podbeskidzie, ale w Krakowie też się cieszyli. I co? Dziś Wisła jest za burtą. Na pewno nie możemy być pewni sukcesu. Co więcej, powinniśmy być bardzo ostrożni. Przypadków, gdy mistrz kraju odpada w krajowym pucharze z zespołem z niższej ligi, jest naprawdę wiele. W znacznie silniejszych piłkarsko państwach również, choćby w Anglii. Podbeskidzie jest mocną drużyną, co pokazało w dwumeczu z Białą Gwiazdą. Przestrzegam jednak przed zbytnią pewnością siebie zarówno kibiców, jak i kolegów z zespołu.
WYSŁUCHAŁ: PIOTR TOMASIK
Fot.: PressFocus
Fot. flesz: ASInfo
- Komentarz może zostac usunięty, jeżeli zostanie stwierdzone
naruszenie przez niego Regulaminu.
- Komentarze nie mogą m.in.:
- zawierać informacji sprzecznych z prawem
- zawierać danych osobowych lub teleadresowych
- zawierać szkodliwej zawartości mogącej wpływać na
stabilność działania Serwisu
- Odpowiedzialność za swoje Komentarze ponosi każdy Użytkownik
Wybrany wątek nie został jeszcze skomentowany.
Reklama










