Jerzy Engel: Liga mniej atrakcyjna

- Od kilku lat obserwujemy, że nasi najlepsi zawodnicy wyjeżdżają w młodym wieku za granicę. A uzupełnić lukę po najlepszym piłkarzu jest bardzo trudno. Nie wierzę, że Lech zaraz kupi kogoś podobnej klasy, co Peszko. Nikt o podobnych umiejętnościach za tak małą kwotę do Poznania na pewno nie trafi - przekonuje Jerzy Engel, były selekcjoner reprezentacji Polski.
Piotr Tomasik: Ekstraklasę opuszczają najlepsi piłkarze. Uczynili to już Sławomir Peszko i bracia Brożkowie, następny w kolejce jest choćby Kamil Grosicki. Czyż to nie przerażające, że przy pierwszej możliwej okazji uciekają gwiazdy krajowego podwórka?
Jerzy Engel: To bardzo zła wiadomość i dla trenerów, i dla kibiców. Tym bardziej, że są to Polacy. Pokazuje to tylko, że nasza liga nie wytrzymuje konkurencji, że odstaje poziomem choćby od tureckiej. Nasze kluby nie mają dużych budżetów, więc sprzedają swoje gwiazdy. A piłkarze żyją z futbolu i idą tam, gdzie mają lepsze warunki do rozwoju i mogą więcej zarobić. To normalne. Szkoda tej wspomnianej czwórki, bo dodawała Ekstraklasie kolorytu.
- Walka o mistrzostwo Polski w chwili obecnej wygląda co najmniej śmiesznie. Kluby zamiast się wzmacniać, sprzedają piłkarzy. Zamiast wydawać pieniądze na wzmocnienia, wypychają najlepszych zawodników.
- To problem polskiej piłki nie od dziś i nie od wczoraj. Od kilku lat obserwujemy, że nasi najlepsi zawodnicy wyjeżdżają w młodym wieku za granicę. A uzupełnić lukę po najlepszym piłkarzu jest bardzo trudno. Nie wierzę, że Lech zaraz kupi kogoś podobnej klasy, co Peszko. Nikt o podobnych umiejętnościach za tak małą kwotę do Poznania na pewno nie trafi.
- Transferu zagranicznego w końcu doczekał się Paweł Brożek. Nie za późno dla niego, by zaistnieć w mocniejszych ligach?
- Nie, to odpowiednia pora. Brożek rozwinął się na naszych oczach i pokazuje, że w polskiej lidze można osiągnąć wysoki poziom sportowy. To piłkarz, który zdobywa gole na arenie międzynarodowej - i w reprezentacji, i w europejskich pucharach. Wszystko, co dotychczas osiągnął, wypracował w kraju. W Trabzonsporze będzie miał okazję zmierzyć się z mocniejszymi przeciwnikami, zagrać na wyższym poziomie i to dla niego duży krok wprzód. Problem jednak w tym, że nasi zawodnicy często wyjeżdżają z wielkimi nadziejami, a potem przegrywają rywalizację i szybko znikają z pola widzenia.
- Brożek na podbój Europy wyjeżdża dopiero w wieku 27 lat.
- Europy to on na pewno nie podbije. Paweł zmienia otoczenie, ale na szczęście nie będzie tam osamotniony. Wyjeżdża razem z bratem, to ich rodzinny transfer. Wybierając turecki Trabzonspor, Europy nie zawojuje. Ale przynajmniej będzie mógł się rozwinąć. Brożek jest w najlepszym dla piłkarza wieku i wierzę, że ostatniego słowa jeszcze nie powiedział.
- Brożkowie i Mariusz Pawełek już są w Turcji. Ma do nich dołączyć Kamil Grosicki, być może również Marcin Robak. To dobry kierunek dla reprezentantów Polski?
- Jak pokazują puchary europejskie, poziom ligi tureckiej nie powala na kolana. Tamtejsze kluby na arenie międzynarodowej sukcesów nie osiągają żadnych. Ale tamtejsza reprezentacja stoi na pewno na wyższym poziomie, niż nasza. Polscy piłkarze będą mieli tam znakomite warunki do rozwoju, z czego powinien cieszyć się selekcjoner. Franciszka Smudę czekają jednak długie podróże, bo zapewne będzie obserwował kadrowiczów. Najważniejsze, żeby grali regularnie. Ale muszą być świadomi, że nikt z miejsca nie zapewni im występów w pierwszym składzie.
- Odchodzą polskie gwiazdy Ekstraklasy z czołowych klubów, a następców póki co nie widać.
- Futbol nie znosi pustki, nie znosi próżni. W tych zespołach już widzimy grupę młodych piłkarzy, którzy mają wysokie aspiracje. Dziś odchodzą najlepsi, wkrótce narodzą się nowe gwiazdy. To kwestia czasu. Fakt, że z kraju odchodzą najlepsi zawodnicy, powoduje, że Ekstraklasa na atrakcyjności na pewno nie zyska.
- Te nowe gwiazdy to chyba z zagranicy.
- Niestety, jest to coraz bardziej popularna tendencja. Ubolewa też nad tym Smuda, który ma coraz węższe pole selekcji. Nasi skauci klubowi powinni częściej spoglądać na młodych Polaków z niższych lig. Nie powinniśmy bać się dać im szansy. W Jagiellonii, gdzie nie brakuje graczy z zagranicy, błyszczeli Grosicki z Tomkiem Kupiszem. W Lechu, który też stawia na obcokrajowców, z dobrej strony pokazało się kilku żółtodziobów. Wystarczy przypomnieć gol Mateusza Możdżenia z Manchesterem City. Takich perełek jest znacznie więcej.
ROZMAWIAŁ PIOTR TOMASIK
Fot.: podpoprzeczke.blox.pl
- Komentarz może zostac usunięty, jeżeli zostanie stwierdzone
naruszenie przez niego Regulaminu.
- Komentarze nie mogą m.in.:
- zawierać informacji sprzecznych z prawem
- zawierać danych osobowych lub teleadresowych
- zawierać szkodliwej zawartości mogącej wpływać na
stabilność działania Serwisu
- Odpowiedzialność za swoje Komentarze ponosi każdy Użytkownik
Wybrany wątek nie został jeszcze skomentowany.
Reklama










