mapa serwisu
kontakt - z pierwszej piłki



sonda
Czy kibicom uda się zebrać 100 tysięcy podpisów pod projektem obywatelskiej ustawy?

Tak
Nie

« Przejdź do działu 'Wywiady'


Data dodania: 2011-07-20 18:14:40

Janusz Dziedzic: Uważam, że nie potraktowano mnie zbyt poważnie


Janusz Dziedzic - zdjęcie w koszulce GKS-u BełchatówNowy zawodnik Olimpii Grudziądz, Janusz Dziedzic po usłyszeniu pytania na temat zakończenia kariery nie ukrywał śmiechu. - Niech moje zeszłoroczne wyniki będą odpowiedzią dla „obserwatorów”, którzy zaglądają w metrykę i wypominają wiek - powiedział w wywiadzie dla serwisu www.zpierwszejpilki.com.pl.

Łącznie przez prawie sześć lat był Pan zawodnikiem GKS-u Bełchatów. Ostatnich paręnastu miesięcy nie wspomina Pan chyba jednak zbyt dobrze?

- Wszystko przez moją kontuzję. Uraz pokrzyżował moje plany, ale to nie wszystko. Klub ogłosił też cięcia kontaktów. Nic więc nie układało się po mojej myśli. Nie zgodziłem się na obniżenie o połowę warunków mojej umowy i miałem problemy z grą. Nie miałem szans na sportową rywalizację. Zostałem przesunięty do zespołu grającego w Młodej Ekstraklasie. Mogłem wtedy praktycznie tylko treningami próbować utrzymywać swoją dyspozycję. Chciałem odejść, bo po prostu chciałem grać. Nie chcę jednak mówić, że źle wspominam wszystkie te lata spędzone w Bełchatowie, bo oczywiście tak nie jest. To były bardzo fajne chwile.   

Na rok przed wygaśnięciem pańskiego kontraktu mówiło się, że to Pan robi jakieś problemy z rozwiązaniem umowy.

- Ja chciałem ten kontrakt rozwiązać! Były jednak małe rozbieżności. Klub w pewnym momencie zgodził się na moje odejście, ale było to dosłownie jeden czy dwa dni przed zakończeniem okienka transferowego, więc nie było mowy o żadnym transferze. Mogłem odejśc tak po prostu, ale wolałem jednak pozostać w tym rytmie treningowym.

Nieco wcześniej w barwach GKS-u zagrał Pan nawet w dwóch eliminacyjnych spotkaniach Pucharu UEFA z ukraińskim Dnipro...

- Bardzo miło wspominam tę przygodę. Trochę szkoda, że nie udało się nam przejść do dalszej fazy, było naprawdę blisko, a my mieliśmy świetną ekipę. W pierwszym meczu, mimo to, że Dnipro przeważało, prowadziliśmy prawie przez całe spotkanie. Bramkę odbierającą wygraną straciliśmy parę minut przed ostatnim gwizdkiem. W rewanżu prowadziliśmy 2-1 i niepotrzebnie wciąż stawialiśmy uparcie na ofensywę.  Nie opłaciło się nam to w ogóle, bo straciliśmy trzy bramki.   

GKS grał w europejskich pucharach dzięki zdobytemu wicemistrzostwu kraju. Nie żałuje Pan, że akurat wtedy przez dwanaście miesięcy grał w Arce Gdynia?

- Wychodzę z założenia, że trzeba grać, tam gdzie cię chcą. Byłem wtedy bliski przejścia do hiszpańskiego Elche, co ostatecznie nie wypaliło. Działacze z Bełchatowa też wyjawiali chęć zatrzymania mojej osoby. Najbardziej jednak zależało na mnie Arce. W żadnym wypadku nie żałuję tego posunięcia i nie uważam tego czasu za stracony. W Gdyni spędziłem fajny rok, poznałem fantastycznych ludzi i mogłem pracować z świetnym fachowcem.

A zostałby Pan w Gdyni gdyby nie karna degradacja?

- Właśnie ta sytuacja miała wpływ na moje odejście z zespołu. Była to naprawdę ciężka decyzja. Podpisałem z Arką długoletni kontrakt i chciałem go wypełnić do końca. Budowano tam silną drużynę. Zdawałem sobie sprawę, że mimo spadku wielu ludzi tam na mnie liczy. Nie było jednak tak, że bez słowa opuściłem klub. Przedstawiłem trenerowi moje argumenty. Liczył się dla mnie tylko i wyłącznie rozwój sportowy. Mogę powiedzieć, że akurat ja nie jestem winny temu, co działo się wtedy w Arce. Tak wtedy wyglądała polska piłka. Trochę to przykre, że tylko klub z Gdyni zapłacił taką cenę za swoje grzechy.

Wspomniał pan o trenerze Stawowym podczas swojego pobytu w Arce. W zeszłym sezonie sprowadził Pana do Katowic. To właśnie jego osoba zadecydowała o transferze?

- Praca z tym szkoleniowcem daje niezwykłą satysfakcję. On potrafi wydobyć z piłkarza to co najlepsze. Preferuje bardzo ofensywną piłkę, co mi z powodu miejsca na boisku bardzo pasuje. Trener Stawowy pozwala na boisku  naprawdę na wiele. Nie ukrywam, że znajomość z nim  z poprzednich klubów pomogła mi w podjęciu decyzji o przenosinach. Muszę jednak dodać, że transfer do Katowic dał mi również możliwość gry w jednym zespole z wieloma świetnymi piłkarzami, choćby z: Karwanem, Sokołowskim, Szalą czy Pitrym. Możliwość pracy w takim gronie była naprawdę kusząca.

Uzna więc Pan trenera Stawowego za najlepszego fachowca z jakim miał styczność w swojej karierze? Pracował Pan jeszcze między innymi z Orestem Lenczykiem czy Pawłem Janasem.

- Każdy z nich ma jakieś swoje zalety. Trener Lenczyk jest na przykład mistrzem od przygotowania fizycznego. Po jego treningach zawodnik czuje się po prostu wyśmienicie. Stawowy, jak wspomniałem – wielki fan piłki ofensywnej. Dużo czasu spędza też jednak nad doskonaleniem szczegółów taktycznych. Praca z nimi to prawdziwa przyjemność.

Mógłby Pan przedstawić sytuację jaka panowała w zeszłym sezonie w Katowicach? 

- Gdy przychodziłem, klub był na dnie tabeli. Atmosfera na początku nie była przez to zbyt miła. Wszyscy jednak i trenerzy i zawodnicy, potrafiliśmy udźwignąć ten ciężar i pchnąć na nowe tory. Po czasie, każdy był zadowolony przede wszystkim z tego jak ta nasza gra wygląda. To niesamowite, że trener w tak krótkim odstępie czasu zmienił drużynę. Pochwały, które płynęły z całego kraju nie były bezpodstawne.

Teraz jest Pan zawodnikiem Olimpii Grudziądz. Na co Pana zdaniem stać tę drużynę w najbliższym sezonie?

- Jeszcze przed przejściem do Olimpii oglądałem jej sparing z Sandecją. Byłem naprawdę zaskoczony, że drużyna jest tak dobrze poukładana. Z zespołem pracuje młody, bardzo ambitny trener co niewątpliwie jest plusem. Oprócz tego kilku zawodników z Grudziądza znałem już wcześniej. Stwierdziłem, że chcę pomóć tej drużynie swoim doświadczeniem. Decyzja była więc przemyślana. Są tutaj ludzie, którzy chcą zrobić coś naprawdę fajnego. W pierwszym sezonie oczywiście liczy się tylko to, by spokojnie się utrzymać.   

Więc w klubie nie mówi się głośno o jakichś wyższych, czołowych miejscach na koniec sezonu?

- Z tego co wiem plany są takie jak powiedziałem. O szczegóły proszę pytać prezesa lub innych odpowiedzialnych za klub ludzi.

A miał Pan jakieś inne propozycje niż ta z Grudziądza?

- Rozstałem się z GKS-em w takich a nie innych okolicznościach. Wiele mówiło się o przedłużeniu umowy i przeciągających się z tego powodu negocjacjach. To jednak nie prawda. Nie usłyszałem ani jednego słowa na temat przedłużenia kontraktu. Dałem temu klubowi dość wiele w poprzednim sezonie i uważam, że nie potraktowano mnie zbyt poważnie.

A jakieś zapytania z Ekstraklasy?

- Był jakiś temat, ale zabrakło konkretów. Nie ma co poruszać tej sprawy.

Może jakieś kluby zza granicy proponowały Panu kontrakt?

- Miałem propozycję, ale trzeba było czekać. Ja czasu dużo nie miałem, gdyż chciałem zacząć treningi z zespołem jak najszybciej. Każdy dzień bez zajęć z drużyną naprawdę szkodzi. Dlatego nie zdecydowałem się na takie posunięcie.

Ma pan 31 lat. Dla jednych dużo, dla drugich mało. Uważa Pan, że najlepsze lata ma Pan za sobą czy jednak jeszcze nie?

- Zdaję sobie sprawę jaki w naszym kraju panuje stereotyp. Poprzedni sezon w moim wykonaniu pokazał jednak co innego. Przyszedłem do drużyny praktycznie nieprzygotowany, w całych rozgrywkach nie zagrałem w ośmiu spotkaniach, a mimo to zostałem najlepszym strzelcem drużyny. Zaliczyłem też sporo asyst. Niech to będzie odpowiedź dla „obserwatorów”, którzy zaglądają w metrykę i wypominają  wiek.

Ja oczywiście Panu lat nie wypominam. Chcę się jednak upewnić: W ogóle nie myśli pan o sportowej emeryturze?

- Zastrzelił mnie pan tym pytaniem (śmiech). Nie, to zdecydowanie nie ten etap. Jestem zdrowy i piłka wciąż sprawia mi frajdę. Myślę, że pogram jeszcze kilka lat na wysokim poziomie.  

 

Rozmawiał: Mateusz Michałek
Fot.: www.gksbelchatow.com



Lista komentarzy
Dodaj komentarz
Skomentuj wątek

Nick *
Treśc komentarza *
* Pola oznaczone gwiazdką są wymagane

 
Wyciąg z regulaminu:


- Komentarz może zostac usunięty, jeżeli zostanie stwierdzone
  naruszenie przez niego Regulaminu.
- Komentarze nie mogą m.in.:

- zawierać informacji sprzecznych z prawem
- zawierać danych osobowych lub teleadresowych
- zawierać szkodliwej zawartości mogącej wpływać na
  stabilność działania Serwisu

- Odpowiedzialność za swoje Komentarze ponosi każdy Użytkownik




Wybrany wątek nie został jeszcze skomentowany.

Reklama