mapa serwisu
kontakt - z pierwszej piłki



sonda
Czy kibicom uda się zebrać 100 tysięcy podpisów pod projektem obywatelskiej ustawy?

Tak
Nie

« Przejdź do działu 'Wywiady'


Data dodania: 2011-03-14 16:14:38

Ivan Djurdjević: Mogliśmy właśnie ogrywać Liverpool


Đurđević Ivan

- Wiele osób spodziewa się tragedii w klubie i wielkiej wyprzedaży, jeśli nie zakwalifikujemy się do europejskich pucharów. My tego tematu w szatni nie poruszamy. Tej zimy prezesi sprowadzili kilku dobrych piłkarzy, zespół został wzmocniony. Naszym zadaniem jest więc wykorzystanie tego potencjału i zajęcie wysokiego miejsca. Po niezłym starcie w rundzie wiosennej jesteśmy optymistami - mówi serwisowi zpierwszejpilki.pl Ivan Djurdjević, piłkarz Lecha Poznań.

Na początku tego roku rozgrywamy wiele spotkań. Przyszło nam zmierzyć się już na trzech frontach - w Ekstraklasie, Pucharze Polski i Lidze Europejskiej. Mimo napiętego terminarzu, nie odczuwamy zmęczenia, nic nam nie dolega. Przed rokiem, za kadencji trenera Zielińskiego, też rozegraliśmy wiele meczów i daliśmy radę. Nie mieliśmy wówczas żadnych problemów z przygotowaniem i teraz też ich nie mamy. Dziś mogę otwarcie powiedzieć, że jesteśmy gotowi pod względem i fizycznym, i psychicznym. Jak któryś z nas poczuje małe zmęczenie, to trener ma kim go zastąpić. Zimą dołączyło do nas kilku piłkarzy, mamy szeroką kadrę, więc nic dziwnego, że Bakero stosuje rotację.

Niedawno pożegnaliśmy się z rozgrywkami Ligi Europejskiej. Wiadomo, to nic przyjemnego. Każda porażka ma gorzki smak, a zwłaszcza ta taki miała. Nie było nam do śmiechu, ale szybko mieliśmy szansę rehabilitacji. Wygraliśmy w lidze zarówno z Widzewem, jak i Arką, a w Pucharze Polski odprawiliśmy Polonię. To sprawiło, że o Bradze nie myśleliśmy zbyt długo.

Dlaczego odpadliśmy z Portugalczykami? Nie do końca zrealizowaliśmy przedmeczowe założenia Bakero. Trener oczekiwał od nas innej gry, niż ta, którą pokazaliśmy w rewanżu. W ogóle to spotkanie w Portugalii było w naszym wykonaniu słabe. Zabrakło chyba też szczęścia, bo mieliśmy swoje sytuacje. Nie mam wątpliwości, że Bragę można było wyeliminować. To zespół, który był zasięgu naszych możliwości. W dwumeczu byli minimalnie lepsi, a kilka dni temu - w kolejnej rundzie Ligi Europejskiej - ograli Liverpool. To my mogliśmy dziś grać z Anglikami. Może my też byśmy ich pokonali?

W końcówce meczu w Bradze dwie świetne okazje mieli Artjoms Rudnevs i Kuba Wilk. Było bardzo blisko awansu. Ale w szatni nie rozmawialiśmy o ich sytuacjach, daliśmy im spokój. To przecież nie ich wina, nie zrobili tego specjalnie. Każdy z nas zdawał sobie sprawę, że zawiódł i nie było sensu indywidualnie się rozliczać. Wszyscy byliśmy przecież załamani, bo to była wielka szansa dla zawodników, całego klubu i piłkarskiej Polski. Potem szybko chcieliśmy spakować bagaże i wrócić do kraju. To, co przeżyliśmy w Portugalii, było dla nas wstydliwym i żałosnym momentem. Liga Europejska była fajną przygodą, ale można było osiągnąć jeszcze więcej.

Dziś robimy wszystko, aby w następnym sezonie też zagrać w europejskich pucharach. Jeszcze niedawno nasza sytuacja była bardzo zła. Niezłe wyniki w lidze, a zwłaszcza awans w Pucharze Polski sprawiły, że znów uwierzyliśmy w siebie. W rozgrywkach krajowego pucharu zaszliśmy już do półfinału, a w Ekstraklasie do lidera tracimy nie tak wiele. Myślę, że nie jest jeszcze za późno, aby włączyć się do walki o podium czy nawet o mistrzostwo Polski. Do końca sezonu pozostało jeszcze sporo spotkań, więc wiele może się wydarzyć. Nie ukrywam jednak, że porażka z Cracovią komplikuje naszą sytuację.

Kto będzie mistrzem? Najlepiej byłoby odpowiedzieć, że Lech. Spore szanse mają też jednak Wisła i Legia.Groźniejsi będą jednak ci pierwsi, bo Legii przytrafiają się czasami wpadki, jak ta ze Śląskiem. Słabo wiosnę zaczęła Jagiellonia, co zmniejsza jej szansę na wygranie ligi. To chyba jeszcze nie jest zespół gotowy na mistrzostwo.

Wiele osób spodziewa się tragedii w klubie i wielkiej wyprzedaży, jeśli nie zakwalifikujemy się do europejskich pucharów. Szczerze powiedziawszy, nie poruszamy tego tematu w szatni. Nie ma takiego sensu. Tej zimy prezesi sprowadzili kilku dobrych piłkarzy, zespół został wzmocniony. Naszym zadaniem jest więc wykorzystanie tego potencjału i zajęcie wysokiego miejsca. Po niezłym starcie w rundzie wiosennej jesteśmy optymistami.

W odnoszeniu dobrych wyników przeszkadza jednak boisko w Poznaniu. Kiedyś był to nasz atut, dziś już na pewno nie jest. Murawa jest nierówna, są dziury... Lech ma grać ofensywny, otwarty futbol, ale na takiej nawierzchni jest to właściwie niemożliwe. Co więcej, jest to duże ułatwienie dla drużyn z dołu tabeli, które przyjeżdżają do Poznania po bezbramkowy remis. Stoją w polu karnym i daleko wybijają piłkę, bo my na takiej trawie ładnego ataku pozycyjnego raczej nie przeprowadzimy. Klub, który jest mistrzem kraju, nie powinien dopuścić do takiej sytuacji. Tak dalej być nie może!


WYSŁUCHAŁ: PIOTR TOMASIK
Fot.: PressFocus



Lista komentarzy
Dodaj komentarz
Skomentuj wątek

Nick *
Treśc komentarza *
* Pola oznaczone gwiazdką są wymagane

 
Wyciąg z regulaminu:


- Komentarz może zostac usunięty, jeżeli zostanie stwierdzone
  naruszenie przez niego Regulaminu.
- Komentarze nie mogą m.in.:

- zawierać informacji sprzecznych z prawem
- zawierać danych osobowych lub teleadresowych
- zawierać szkodliwej zawartości mogącej wpływać na
  stabilność działania Serwisu

- Odpowiedzialność za swoje Komentarze ponosi każdy Użytkownik




Wybrany wątek nie został jeszcze skomentowany.

Reklama