Filip Burkhardt: Arce nigdy nie odmówię
- Klub ma spore aspiracje, duży potencjał, a zawodnicy doświadczeni uzupełniają się z młodymi i utalentowanymi - ocenia Sandecję jej nowy nabytek, Filip Burkhardt.

Jest Pan zadowolony, że trafił akurat do Nowego Sącza?
- Tak, rozmawiałem z działaczami, z trenerem i klub ma spore aspirację, by włączyć się w walkę o awans do Ekstraklasy. To właśnie zadecydowało o podpisaniu przeze mnie kontraktu z Sandecją.
Negocjacje nie trwały chyba zbyt długo?
- Nie było żadnych problemów, bardzo szybko się dogadaliśmy. Zależy mi na grze i stwierdziłem dość szybko, że chciałbym być częścią tej drużyny.
Powiedział Pan, że rozmawiał z trenerem Kurasem. Powiedział już Panu, gdzie widzi dla Pana miejsce w drużynie?
- Trener przede wszystkim pytał o moją dyspozycję, jak się czuję. Powiedziałem, że mam niewielkie zaległości treningowe. Szkoleniowiec sam spytał się mnie na jakiej pozycji czułbym się najlepiej w jego drużynie.
Niewielkie braki treningowe?
Nie jestem w najwyższej formie. Trenowałem co prawda z Bałtykiem Gdynia i Gryfem Wejherowo, miałem także zajęcia indywidualne, ale zaległości są. Brakuje mi ogrania meczowego. Myślę jednak, że za jakiś tydzień wszystko będzie już w porządku.
Zdradzi Pan czy miał jakieś inne oferty oprócz tej z Sandecji?
- Coś tam było, ale nie ma już co gdybać. Skupiam się na występach w Nowym Sączu.
Były podobno jakieś zapytania z zagranicy...
- Nie ukrywam, że byłem bliski wyjazdu, ale niestety coś tam nie wyszło i pozostałem w Polsce.
O jaką ligę chodziło?
- O ekstraklasę cypryjską.
Wróćmy do Sandecji. Zespołowi jak na razie nie idzie byt dobrze. Jest Pan takim „kołem ratunkowym” dla klubu z Nowego Sącza.
- Sam byłem nieco zdziwiony, że tak to wygląda. Wiemy jednak jaka jest piłka, dwa zwycięstwa mogą spowodować, że Sandecja będzie w pierwszej piątce i wszystko wróci do normy. Mam nadzieję, że przyczynię się do tego, że klub pójdzie w tę właściwą stronę.
Ma Pan już za sobą kilka treningów z Sandecją. Jak Pan ocenia nowych kolegów z drużyny?
- Mamy wielu doświadczonych zawodników, którzy są przemieszani z bardzo utalentowanymi, młodymi chłopakami. Krótko mówiąc, potencjał jest.
A pozasportowo klub z Nowego Sącza bardzo odbiega od ekstraklasowych standardów?
- Na razie nie chciałbym tego oceniać, bo jestem tutaj dopiero kilka dni. Ze strony organizacyjnej jak na razie jednak wszystko przebiega bardzo sprawnie. Nie ma się do czego przyczepić i jestem z tego zadowolony.
W kolejnej kolejce gracie z Wartą, w której występował Pan w sezonie 2008/2009. Teraz jest to jednak całkowicie inna drużyna.
- Mam nadzieję, że działaczom uda się mnie zgłosić do rozgrywek, a trener da mi szansę zagrać. Fajnie byłoby się zmierzyć z piłkarzami Warty. Poznański klub jest przebudowywany, szykowany jest do wejścia do Ekstraklasy. Na początku jednak zaliczyli falstart i nie są w najlepszej dyspozycji. W sobotę z pewnością będzie ciekawie.
Czyli szansę na to, że zobaczymy Pana już w ten weekend są raczej duże?
- Z tego co wiem cały czas załatwiane są jakieś formalności, ale wszystko przebiega dość sprawnie. Jeśli wszystko się dobrze potoczy, to będę do dyspozycji trenera.
Patrzył Pan na terminarz? Wie Pan z kim Sandecja zagra w ostatniej w tym roku, dwudziestej kolejce I ligi?
- Tak wiem i z niecierpliwością będę czekać na to spotkanie.
Mecz z Arką nie będzie dla Pana łatwy, w końcu jak Pan mówi ma ten klub w sercu.
- Czy ja wiem czy trudny. Na pewno miło będzie zagrać na tym stadionie, przy tych kibicach, których darzę wielkim szacunkiem. Fajnie się wobec mnie zachowali i bardzo im za to dziękuję. Z miłą chęcią wrócę do Gdyni.
W trzeciej kolejce Sandecja dość gładko ograła Arkę...
- Nie miałem możliwości obejrzenia tego meczu. Znam relacje z Internetu, trochę od kolegów i wiem, że Sandecja zagrała naprawdę dobre spotkania i wygrała gładko 3-0.
Życzył Pan Arce jak najszybszego powrotu do Ekstraklasy. Teraz gra Pan w zespole, który pewnie też wmiesza się w walkę o awans. Podtrzymuje Pan to co powiedział wcześniej?
- Oczywiście, że tak. Życzę Arce jak najlepiej, zostawiłem tam dużo serca, mam wielu przyjaciół. Cieszyłbym się, żeby Arka tuż obok Sandecji ten awans wywalczyła.
Pierwsze miejsce – Sandecja, drugie – Arka, pasuje Panu?
- Zdecydowanie byłbym zadowolony z takiego rozstrzygnięcia na koniec sezonu.
Pańskie odejście z Arki było dość dziwne. Pan chciał zostać, działacze mówili, że to nie była ich decyzja.
- Nie chciałbym do tego wracać. Nie ma sensu, jest jak jest, a każdy i tak wie co się dzieje w Gdyni. Potraktowano mnie tak, a nie inaczej, ale teraz, jak już mówiłem skupiam się na Sandecji. Choć oczywiście będę interesował się co dzieje się w Arce.
Nie ma Pan trochę żalu?
- Nie mam żalu, po prostu czasem tak już jest, że są ludzie, którzy nie chcą by zawodnik grał wciąż w danym klubie. Tak było właśnie w Arce, niektórzy mnie tam nie chcieli. Poczekamy, zobaczymy, może jeszcze kiedyś tam zagram.
To co po sezonie przyjąłby Pan ofertę z Arki, gdyby takowa się pojawiła?
- Arce nigdy nie odmówię.
ROZMAWIAŁ: MATEUSZ MICHAŁEK
- Komentarz może zostac usunięty, jeżeli zostanie stwierdzone
naruszenie przez niego Regulaminu.
- Komentarze nie mogą m.in.:
- zawierać informacji sprzecznych z prawem
- zawierać danych osobowych lub teleadresowych
- zawierać szkodliwej zawartości mogącej wpływać na
stabilność działania Serwisu
- Odpowiedzialność za swoje Komentarze ponosi każdy Użytkownik
Wybrany wątek nie został jeszcze skomentowany.
Reklama










