mapa serwisu
kontakt - z pierwszej piłki



sonda
Czy kibicom uda się zebrać 100 tysięcy podpisów pod projektem obywatelskiej ustawy?

Tak
Nie

« Przejdź do działu 'Wywiady'


Data dodania: 2011-03-24 20:19:00

Utalentowany łodzianin doczekał się swojej szansy?


dyhdalewicz dominik

To był ostatni gwizdek – wieczny „utalentowany młodzian” ma już 21 lat i ani chwili więcej do stracenia – by osiągnąć coś w piłce musiał rzucić się na głębokie wody. Opuścił wygodną, lecz tak niedoceniającą go Łódź i próbuje wykorzystać swoją szansę w Odrze. Zapraszamy na pierwszy wywiad z nowym nabytkiem wodzisławskiego klubu, perspektywicznym pomocnikiem z łódzkich Bałut, Dominikiem Dyhdalewiczem.

Od zawsze byłeś postrzegany w Łodzi jako wielki talent, co rundę Twoje nazwisko padało w kontekście dołączenia do pierwszej drużyny ŁKS-u,  ostatecznie jednak nie dostałeś szansy poza Młodą Ekstraklasą. Z czego to wynikało?

Rzeczywiście, nigdy nie dostałem prawdziwej szansy w pierwszym zespole. Było blisko kiedy trenerem był Marek Chojnacki, który zauważył mnie w sparingu pomiędzy ŁKS-em a Koroną Kielce w ramach Młodej Ekstraklasy. Mecz był rozgrywany w Gutowie Małym, gdzie ŁKS w tym czasie przygotowywał się do kolejnego sezonu. Po tym meczu trener kazał mi zostać na obozie z pierwszym zespołem występującym wtedy w Ekstraklasie. Miałem wówczas 18 lat, podpisałem kontrakt i wydawałoby się, że wszystko zaczyna się pięknie układać, jednak po powrocie z obozu doznałem kontuzji, w międzyczasie trenera Chojnackiego zastąpił trener Wesołowski, a ten najwyraźniej nie widział we mnie wystarczającego potencjału.

Poszukiwanie klubu nie trwało długo - Odra zareagowała szybko i ściągnęła Cię mniej więcej w tym samym okresie co innego zawodnika z przeszłością w ŁKS-ie - Kamila Bartosiewicza. Jak do tego doszło?

Uznałem, że jeśli dalej chcę grac w piłkę, a nie wyobrażam sobie, że mogłoby być inaczej, to najwyższy czas zmienić piłkarskie środowisko. Nie mogłem dłużej słuchać, że w ŁKS wciąż jestem "melodią przyszłości". Postanowiłem rozwiązać kontrakt i rozejrzeć się za nowym klubem. Dostawałem sporo telefonów z II i III lig lecz wiedziałem, że stać mnie na grę na wyższym poziomie, dlatego gdy pojawiła się propozycja z Wodzisławia, nie zastanawiałem się długo. Myślę, ze jest to dla mnie odpowiedni czas i miejsce aby odpowiedzieć sobie na pytania związane z moją piłkarską przyszłością. Z Kamilem znam się z czasów gry w Młodej Ekstraklasie. Trafił do Odry z ligi okręgowej. Na pewno ma bardzo wiele do udowodnienia sobie jak i ludziom, którzy zbyt wcześnie go skreślili.

Trafiliście do Wodzisławia w bardzo ciężkim dla klubu okresie, przez chwilę nie wiadomo było czy w ogóle Odra przetrwa zimę, nie miałeś obaw w związku z transferem na Śląsk?

Odra przeżywa obecnie trudny okres, lecz mamy zapewnienia, że powoli sytuacja zaczyna się klarować. W momencie kiedy podpisywałem kontrakt z Odrą, było pewne, że wystartujemy w rundzie wiosennej, dlatego bez obaw podpisałem umowę. Jedyne co mnie interesuje to aspekt sportowy. Staram się nie wnikać głębiej w sprawy klubu co nie znaczy, że się nim nie interesuję. Na najbliższe pół roku wyznaczyłem sobie jeden cel – pomoc Odrze w utrzymaniu się w gronie pierwszoligowców. Jestem pewien, że to się uda!

Wasze wyniki w pierwszych wiosennych meczach nie do końca oddają potencjał drużyny - o tym, jak ciężkim byliście rywalem szczególnie szeroko wypowiadali się piłkarze jednego z głównych faworytów wyścigu do Ekstraklasy, gliwickiego Piasta. Brakuje doświadczenia? Koncentracji? Zgrania?

Mamy bardzo młody zespół, w pierwszych meczach zapłaciliśmy tzw. "frycowe", lecz na pewno nie składamy broni. Runda dopiero się zaczęła i jestem przekonany, że sprawimy niejedną niespodziankę. Na treningach widać wielkie zaangażowanie, rywalizację i sportową złość po tym nieudanym początku rundy. Czy brakuje doświadczenia? Na pewno brakuje przywódcy na boisku. Kogoś kto poderwie zespół kiedy nie idzie.
Niewątpliwie brakuje zgrania. Nie jest tajemnicą, że Odrę opuściło kilku kluczowych zawodników. Jesteśmy zespołem budowanym na szybko. Wielu z nas przyszło w ostatnich dniach okienka transferowego. Potrzebujemy czasu, żeby się lepiej poznać i rozumieć na boisku. Mimo to nasza gra nie wygląda tak źle jak pokazują to wyniki. Dużym mankamentem jest skuteczność. Stwarzamy sytuacje lecz brakuje zimnej krwi pod bramką przeciwnika.
W tej chwili temu zespołowi bardzo potrzeba zwycięstwa. Pozwoli to podnieść głowy i uwierzyć we własne umiejętności. Jak będzie dalej to zweryfikuje boisko, ja mogę obiecać, że jako zespół damy z siebie wszystko, żeby utrzymać Odrę w I lidze.

Z Odry odpłynęło sporo graczy, pierwsze skrzypce trafiły w ręce tych, którzy dotąd byli raczej w cieniu. Myślisz, że gra w Odrze to szansa na wypromowanie się, także Twoje, jako wciąż dość młodego zawodnika?

Przede wszystkim w takim celu tutaj przyszedłem. Stworzyła się nieprawdopodobna okazja do tego aby zaistnieć na I ligowych boiskach. Jestem pewien, że jeśli będę dawał z siebie wszystko na treningach to trener w końcu da mi szanse, którą postaram się jak najlepiej wykorzystać. Rzeczywiście prym wiodą tutaj młodzi chłopcy, którzy wcześniej byli w cieniu bardziej doświadczonych kolegów, jednak zapewniam, że jest wśród nas kilku chłopaków o bardzo dużym potencjale, którzy w przyszłości mogą wiele namieszać w polskiej piłce.

Po "przewietrzeniu" rezerw Łódzkiego KS-u okazało się, że piłkarze tej drużyny marnowali się w czwartej lidze - Ty trafiłeś do Odry, Rosiak i Marciszko byli o krok od Floty, Różycki trafił do II-ligowego Świtu... To świadectwo siły pierwszej drużyny ŁKS-u, że tacy gracze jak Wy nie mogli się przebić, czy może po prostu kadra jest na tyle szeroka, że kilku graczy o potencjale zbliżonym do tych z pierwszej drużyny zwyczajnie trzeba było się pozbyć?

Ciężko odpowiedzieć na to pytanie, z tego względu, że poza Mateuszem Marciszko nikt z nas nie dostał większej szansy pokazania się w pierwszym zespole. Może jest to więc przeoczenie ze strony trenerów pierwszej drużyny? Tego nie wiem, ale na pewno każdy z nas zrobi wszystko, żeby pokazać włodarzom ŁKS, że właśnie tak było. Wymieniasz akurat nas ale jest wielu chłopaków, którzy nie dostali szansy w ŁKS, jak choćby Sebastian Wiśniewski z Polonii Bytom, Adam Patora z Elany Toruń, bądź utalentowany Michał Wrzesiński z Nadarzyna. ŁKS, który kiedyś w całej Polsce słynął z wychowanków, obecnie woli stawiać na zawodników sprowadzanych z innych klubów.

Wielu zawodników mówi o aklimatyzacji, potrzebie adaptacji do nowych warunków - odczułeś to w Wodzisławiu, czy może od razu wstrzeliłeś się w drużynę?

Muszę się przyznać, że niewątpliwie jestem zawodnikiem, który potrzebuje takiego okresu. Potrzebowałem czasu, żeby wejść w drużynę, tym bardziej, że nie byłem z chłopakami na obozie. Możliwe, że jest to spowodowane również faktem, iż to moja pierwsza zmiana barw klubowych. Nowe miejsce, nowi ludzie, nowy klub, wszystko inaczej, ale jestem pewien, ze dam sobie radę.

"Wkupne" już zaliczone, czy czekacie na pierwsze zwycięstwo?

Zwycięstwo na pewno bardzo podniesie morale w drużynie, a wkupne? Pomyślimy.

Póki co nie dostajesz szansy, lecz kibice Odry, jak i ludzie, którzy pamiętają Cię z gry w łódzkich drużynach młodzieżowych, w ME, czy rezerwach podkreślają, że jeśli poradzisz sobie z presją, możesz być znaczącym wzmocnieniem. Komentatorzy z kolei narzekają, że w Odrze nie ma kto kreować gry – ta rola może przypaść w udziale Tobie... Nie boisz się odpowiedzialności?

Miło słyszeć takie słowa, lecz skład ustala trener. Na pewno czeka mnie bardzo ciężka praca, żeby wywalczyć miejsce w składzie i jestem w 100% gotów żeby podjąć się tego wyzwania. Odpowiedzialności na boisku się nie boję. Boję się Boga i klasówek z matematyki, no i może jeszcze dziewczyny jak coś przeskrobię, ale na pewno nie boję się grać w piłkę. To jest to co kocham, co robię najlepiej i co daje mi wielka przyjemność oraz satysfakcję.

Cel jest prosty - utrzymanie. Wybiegałeś już myślami dalej w przyszłość? Eksperci skazują Was na pożarcie, więc jeśli zapobiegniecie degradacji z miejsca wyrobicie sobie markę w I lidze.

Staram się nie wybiegać w przyszłość. Mamy do zrealizowania jasno określony cel i skupiam się na tym aby go zrealizować. Co do ekspertów to jestem przekonany, że jesteśmy w stanie udowodnić im jak bardzo się mylą, tak wcześnie nas skreślając. Moja umowa z Odrą obowiązuje do końca sezonu. Wtedy na spokojnie usiądę i pomyślę co dalej.

W piątek w Twoim nowym mieście gościł ŁKS. Odwiedziłeś starych znajomych?

Tak, uciąłem sobie krótką pogawędkę z kilkoma chłopakami. Już niedługo będziemy rywalizować między sobą na boisku. Mam nadzieję, że dostanę szansę od trenera w tym spotkaniu. Jeśli zagram to na pewno będzie to dla mnie szczególny mecz, znam chłopaków, ale nie ma mowy o żadnym odpuszczaniu. Wręcz przeciwnie, na takie spotkanie wychodzi się szczególnie umotywowanym. Mam bardzo wiele do udowodnienia mojemu byłemu klubowi. Już wiele razy rozgrywałem ten mecz w głowie. Mam nadzieję, ze ŁKS będzie wracał z Wodzisławia na tarczy.

A specjalna „cieszynka” na mecz z byłym klubem?

Szczerze mówiąc nie myślałem jeszcze nad tym. W zwyczaju mam jednak spontanicznie okazywać radość po zdobytych bramkach.


Rozmawiał Jakub Olkiewicz
Fot.: jagiellonia.net



Lista komentarzy
Dodaj komentarz
Skomentuj wątek

Nick *
Treśc komentarza *
* Pola oznaczone gwiazdką są wymagane

 
Wyciąg z regulaminu:


- Komentarz może zostac usunięty, jeżeli zostanie stwierdzone
  naruszenie przez niego Regulaminu.
- Komentarze nie mogą m.in.:

- zawierać informacji sprzecznych z prawem
- zawierać danych osobowych lub teleadresowych
- zawierać szkodliwej zawartości mogącej wpływać na
  stabilność działania Serwisu

- Odpowiedzialność za swoje Komentarze ponosi każdy Użytkownik



dajner, 2011-03-28 13:10:31

Powodzonka Kumpel.

Dodaj komentarz

Skomentuj wątek

Nick *
Treśc komentarza *
* Pola oznaczone gwiazdką są wymagane

 
Wyciąg z regulaminu:


- Komentarz może zostac usunięty, jeżeli zostanie stwierdzone
  naruszenie przez niego Regulaminu.
- Komentarze nie mogą m.in.:

- zawierać informacji sprzecznych z prawem
- zawierać danych osobowych lub teleadresowych
- zawierać szkodliwej zawartości mogącej wpływać na
  stabilność działania Serwisu

- Odpowiedzialność za swoje Komentarze ponosi każdy Użytkownik


Reklama