mapa serwisu
kontakt - z pierwszej piłki



sonda
Czy kibicom uda się zebrać 100 tysięcy podpisów pod projektem obywatelskiej ustawy?

Tak
Nie

« Przejdź do działu 'Wywiady'


Data dodania: 2011-01-04 18:21:55

Najbardziej wstrząsająca porażka w życiu


Nowak- W szatni było bardzo gorąco. Byliśmy wściekli, zagotowaliśmy się, ale mieliśmy powód. Prowadziliśmy 2:0 do 86 minuty, a mimo to przegraliśmy. Niespotykane. To najbardziej wstrząsająca porażka w moim życiu - wspomina ostatni swój mecz w 2010 roku Dawid Nowak, napastnik GKS-u Bełchatów.

Piotr Tomasik: Z rundy jesiennej chyba jesteście zadowoleni?

Dawid Nowak:
Tak. Nikt nie spodziewał się, że osiągniemy równie dobry wynik. Szkoda tylko ostatniego meczu z Cracovią, który do udanych zdecydowanie nie należał. Gdybyśmy w Krakowie utrzymali korzystny rezultat, mielibyśmy na swoim koncie 26 punktów. Taki wynik naprawdę robiłby wrażenie.



Długo rozpamiętywaliście w szatni to spotkanie?
-
O takich meczach nie da się szybko zapomnieć. Prowadziliśmy 2:0 do 86 minuty, a mimo to przegraliśmy. Niespotykane!

Grał Pan kiedyś w podobnym spotkaniu?
-
Nie, to był pierwszy i zapewne ostatni raz. Takie mecze zdarzają się raz na kilkanaście, może i kilkadziesiąt lat.

W szatni było gorąco?
-
I to jak! Byliśmy wściekli, zagotowaliśmy się, ale mieliśmy prawdziwy powód. Końcówkę meczu oglądałem z ławki, bo wcześniej zdjął mnie z boiska trener, i byłem pewny naszego zwycięstwa. Skoro zostało tylko kilka minut, to co niespodziewanego mogło się wydarzyć w tak krótkim czasie? No i się wydarzyło. Przegraliśmy. To chyba najbardziej wstrząsająca porażka w moim życiu.

To dobrze, że po takim meczu macie długą przerwę od piłki?
-
Bardzo źle. Jak tylko minęła ogromna złość, to chcieliśmy się jak najszybciej odegrać. Takiej możliwości pozbawiła nas jednak pogoda, nie mieliśmy szansy rehabilitacji. Wielka szkoda.

Porażka z Cracovią psuje zapewne smak radości z rundy jesiennej.
-
Runda była udana, ostatni mecz - już nie. Teraz gdy mówi się o GKS-ie, nikt nie docenia naszych dobrych występów jesienią. Wszyscy od razu przypominają sobie nasz fatalny występ w Krakowie. Pewnie jeszcze długo będziemy tak pamiętani. Ale sądzę, że to bardzo niesprawiedliwe, iż ocenia się nas przez pryzmat jednego spotkania.

Może to jedno spotkanie właśnie odsłoniło waszą największą wadę, czyli brak doświadczenia? Trenerem jest 33-letni Maciej Bartoszek.
-
To chyba nie jest nasz główny problem. Myślę, ze w 86 minucie wszyscy dopisaliśmy już sobie trzy punkty, byliśmy pewni swego. Gdy straciliśmy pierwszego gola, nie przejęliśmy się tym zbytnio. Czuliśmy, że Cracovia i tak już nic nam nie zrobi. W nasze szeregi wkradło się rozluźnienie, za co bardzo słono zapłaciliśmy.

Wszyscy zastanawiali się też, jak będzie wyglądał GKS po letniej rewolucji. Liczne zmiany przeszliście jednak bardzo łagodnie.
-
Straciliśmy kilku ważnych piłkarzy, ale poradziliśmy sobie bez nich. Prezesi dokonali ciekawych wzmocnień, a trener poukładał elementy w jedną całość. Wyszło to całkiem nieźle, zaskoczyliśmy już na starcie rozgrywek.

Cichym bohaterem jest Bartoszek. Nie przeszkadza wam to, że trener jest zupełnie niedoświadczony? Że jeden z zawodników, Marcin Żewłakow jest od niego starszy?
-
Nie ma to najmniejszego znaczenia, nie niszczy to hierarchii w zespole. Poza tym, w szatni mamy znakomitą atmosferę. Mówimy to nie tylko my, ale też byli piłkarze. Ci, którzy odeszli z Bełchatowa, za tym tęsknią. Nastroje w zespole to również zasługa szkoleniowca, którego ocenia się przede wszystkim po wynikach. A te jesienią go broniły. Wszyscy nas przecież skazywali na spadek, a my utarliśmy nosa ekspertom.

Jaki był wasz cel przed sezonem?
-
Nie postanowiliśmy sobie niczego. Stwierdziliśmy, że nie ma sensu się napinać. Lepiej poczekać i zobaczyć, jak nam będzie szło, a cele powstaną same. Graliśmy bardzo dobrze, zdobyliśmy sporo punktów i znajdujemy się w czołówce. Myślę, że to sprawia, iż prezesi wkrótce wyznaczą nam konkretny plan do zrealizowania.

Teraz europejskie puchary chodzą już wam po głowach?
-
Hmm... Nie, raczej nie. Co prawda jesteśmy wysoko w tabeli, ale mamy niewielką przewagę nad pozostałymi zespołami. Dwie, trzy porażki mogą sprawić, że znajdziemy się tuż nad strefą spadkową. Wstrzymajmy się z wszelkimi deklaracjami.


ROZMAWIAŁ PIOTR TOMASIK
Fot.: Maciej Gillert / GilluPress.pl



Lista komentarzy
Dodaj komentarz
Skomentuj wątek

Nick *
Treśc komentarza *
* Pola oznaczone gwiazdką są wymagane

 
Wyciąg z regulaminu:


- Komentarz może zostac usunięty, jeżeli zostanie stwierdzone
  naruszenie przez niego Regulaminu.
- Komentarze nie mogą m.in.:

- zawierać informacji sprzecznych z prawem
- zawierać danych osobowych lub teleadresowych
- zawierać szkodliwej zawartości mogącej wpływać na
  stabilność działania Serwisu

- Odpowiedzialność za swoje Komentarze ponosi każdy Użytkownik




Wybrany wątek nie został jeszcze skomentowany.

Reklama