Kłus: Nie możemy pochylać głów i czekać na wyrok
- Na chwilę obecną ŁKS nie wygląda tak, jakbym sobie tego życzył. I chyba wszyscy mają takie samo zdanie - mówi Dariusz Kłus, piłkarz łódzkiego beniaminka, w rozmowie z serwisem zpierwszejpilki.com.pl.
Piotr Tomasik: Co na dzień dzisiejszy jest największym problemem ŁKS?
Dariusz Kłus: Gra defensywna. Popełniamy zdecydowanie zbyt wiele błędów w obroni
e. Każdą straconą bramkę łatwo jednak przeanalizować. Albo ktoś indywidualnie zawalił, albo mamy trzy, cztery osoby, które popełniły błędy.
Brzmi to tak, jakby połowa drużyny nie nadawała się na Ekstraklasę.
- Tego nie powiedziałem. Chodzi o to, żebyśmy zmienili podejście do gry, zaczęli prezentować się znacznie lepiej. Większość piłkarzy, których mamy w kadrze, grała w Ekstraklasie. Nie mam tu na myśli tylko zawodników ofensywnych, ale również i broniących, chociażby siebie. Na chwilę obecną ŁKS nie wygląda tak, jakbym sobie tego życzył. I chyba wszyscy mają takie samo zdanie.
Zgadzasz się z opinią, że problem jest w sferze mentalnej? Że nie wierzycie w swoje umiejętności i brak wam pewności siebie?
- Nie wiem. Ja mogę odpowiadać tylko za siebie - przed meczem nie odczuwam strachu przed rywalem, chcę po prostu wypaść jak najlepiej. Różnie to jednak wygląda. Jako zespół, zwłaszcza w defensywie, wyglądamy kiepsko. Najpierw musimy nauczyć się bronić, odbierać piłkę, a dopiero wtedy możemy zacząć myśleć o konstruowaniu akcji.
Ciężko będzie się odbić, bo macie bardzo trudny terminarz.
- Zdajemy sobie z tego sprawę. Nie przekreśla to jednak naszych szans, nie tracimy wiary. Dobrze byłoby któreś z tych trudnych spotkań zagrać na zero z tyłu. To jest dzisiaj najważniejsze. Z czasem przyjdą też i słabsze zespoły.
Brakuje wam Kuby Koseckiego i Krzysztofa Mączyńskiego, którzy odeszli z drużyny latem?
- Ciężko stwierdzić, jak poradziliby sobie w Ekstraklasie. Byli to zawodnicy kreatywni, grający do przodu, ale nie wiadomo, czy odnaleźliby się na wyższym poziomie. Wcześniej w Legii czy Wiśle grali przecież tylko ogony, nie byli wiodącymi postaciami. Jeśli byliby dziś w drużynie, trenerzy mieliby na pewno szersze pole do manewru.
Kilku piłkarzy ŁKS pokazało, że między pierwszą ligą a Ekstraklasą jest przepaść.
- Jest różnica, i to spora. Każdy minimalny błąd jest wykorzystywany przez przeciwników. W Ekstraklasie więcej gra się głową, częściej myśli o taktyce. Nie może być tak, że wychodzimy na boisku, pochylamy głowę i czekamy na wyrok.
Tak chyba ostatnio było.
- Nie wydaje mi się. Z Lechem szybko straciliśmy trzy gole. Ciężko się wtedy podnieść. Ze Śląskiem mieliśmy zagrać na zero z tyłu, a w czwartej minucie rywale mieli rzut karny.
Jesteście źle przygotowani do sezonu?
- Ja tego nie czuję. Jak nie idzie, to szuka się dziury w całym. To zrozumiałe. Gdybyśmy grali bardziej konsekwentnie, zdobyli jakieś punkty, to wszyscy mówiliby, że jesteśmy dobrze przygotowani.
A taktyka?
- Większość drużyn Ekstraklasy gra jednym napastnikiem. Nas w tej chwili raczej nie stać na to, aby ustawiać dwójkę z przodu i tylko czwórkę w pomocy. Tak było przecież w pierwszym meczu z Lechem. Myślę, że to był błąd.
ROZMAWIAŁ PIOTR TOMASIK
- Komentarz może zostac usunięty, jeżeli zostanie stwierdzone
naruszenie przez niego Regulaminu.
- Komentarze nie mogą m.in.:
- zawierać informacji sprzecznych z prawem
- zawierać danych osobowych lub teleadresowych
- zawierać szkodliwej zawartości mogącej wpływać na
stabilność działania Serwisu
- Odpowiedzialność za swoje Komentarze ponosi każdy Użytkownik
Wybrany wątek nie został jeszcze skomentowany.
Reklama










