mapa serwisu
kontakt - z pierwszej piłki



sonda
Czy kibicom uda się zebrać 100 tysięcy podpisów pod projektem obywatelskiej ustawy?

Tak
Nie

« Przejdź do działu 'Wywiady'


Data dodania: 2011-07-04 11:25:28

Bogusław Wyparło: Miasto odwraca się plecami


Bogusław Wyparło - zdjęcie profilowe

- Nikt nie lubi grać na obcym boisku, również Wisła Kraków, która bardzo się męczyła, jeżdżąc do Sosnowca. Jest to też dodatkowy problem dla kibiców, którzy będą musieli kawałek za nami przejechać. Należy tylko podziękować miastu, które obiecało, że pomoże nam wyremontować stadion na czas i już dziś wiadomo, że... to się nie uda - mówi w wywiadzie dla zpierwszejpilki.com.pl Bogusław Wyparło, bramkarz ŁKS.

Piotr Tomasik: O co powalczy w tym sezonie ŁKS?

Bogusław Wyparło: O utrzymanie.

Tylko tyle? O nic więcej?

- Nie wydaje mi się. Mamy najniższy budżet w Ekstraklasie, więc trzeba realnie patrzeć na nasze możliwości. Na pewno nie będziemy nadmuchiwać medialnego balonu. Nie zapominajmy, że ŁKS to klub, który przechodzi okres stopniowej odbudowy. Ciągle spłacane są długi po poprzednich właścicielach, zmniejszono je już o blisko cztery miliony złotych, a zostały jeszcze niewielkie sumy. Dopiero powoli zaczynamy funkcjonować w normalny sposób. Na transfery pieniędzy jednak nie mamy i nie stać nas na sprowadzenie, poza Markiem Saganowskim, piłkarzy z nazwiskiem.

Jakoś pan nie wierzy w ŁKS.

- Wierzę! Chciał pan, żebym realnie ocenił nasze szanse, więc oceniłem... Chciałbym, abyśmy to utrzymanie wywalczyli sobie wcześniej, nie drżeli o ligowy byt do samego końca.

Ja twierdzę, że ugracie więcej. Zdominowaliście pierwszą ligę, a teraz macie być jeszcze mocniejsi.

- To, czy sprawdzą się transfery, jest loterią. My mamy akurat bardzo wysoką skuteczność, bo ok. 70 proc. wzmocnień okazuje się trafnych. To bardzo wysoki wynik na polskim rynku. Jeżeli skuteczność zostanie utrzymana na tym poziomie, będziemy znacznie silniejsi, niż na zapleczu Ekstraklasy. O tym, że potrafimy stworzyć zespół bez jakiejkolwiek gotówki, pokazaliśmy już niedawno, zapewniając sobie awans.

Co było waszą największą siłą w minionym sezonie?

- Przez cały sezon prezentowaliśmy równy poziom, nie mieliśmy większych wahań formy. W trakcie całych rozgrywek zanotowaliśmy tylko trzy spotkania, nie przytrafiało nam się zbyt wiele wpadek.

Bez Krzysztofa Mączyńskiego, Jakuba Koseckiego, ale również Mariusza Mowlika i Adriana Woźniczki. Jak bardzo odejście tych piłkarzy na was wpłynie?

- Jestem pewien, że na miejsce tych, którzy odeszli, przyjdą nowi, lepsi. Okienko transferowe dopiero się otworzyło, więc klub zdąży się jeszcze wzmocnić... Zatrzymanie Koseckiego było właściwie niemożliwe, on miał wrócić do Legii. ŁKS był bardzo zainteresowany Mączyńskim, ale zabrakło funduszy. Skoro z Mowlika i Woźniczki zrezygnował klub, to zapewne ma na oku odpowiednich następców.

Pierwsze mecze, ale najprawdopodobniej całą rundę jesienną macie grać w Bełchatowie. Bardzo wam będzie to ciążyło?

- Nikt nie lubi grać na obcym boisku, również Wisła Kraków, która bardzo się męczyła, jeżdżąc do Sosnowca. Jest to też dodatkowy problem dla kibiców, którzy będą musieli kawałek za nami przejechać. Należy tylko podziękować miastu, które obiecało, że pomoże nam wyremontować stadion na czas i już dziś wiadomo, że... to się nie uda.

Jak pan przychodzi do klubu i patrzy na obecny stadion ŁKS, to co sobie myśli?

- Mam nadzieje, że na wiosnę ruszy budowa nowego obiektu. Takie są zapowiedzi.

A obecny stadion?

- Jest w opłakanym stanie. Wiem to ja, wiedzą to wszyscy.

Widzew ma podobny. W Łodzi, choć są dwa zespoły w Ekstraklasie, nie ma żadnego przyzwoitego stadionu.

- Władze miasta Łodzi powinny przejechać się do Krakowa, gdzie zbudowano przecież dwa obiekty. I nie było z tym żadnego problemu. Może brakuje im chęci? Miasto chwali się hasłem, że Łódź sportem stoi, ale jak przychodzi co do czego, to odwraca się plecami. Stadionu nie ma, ale halę za 300 milionów, która stoi nieużywana, zbudowano. Nonsens... No, niestety, taką mamy już władzę. Widzę, że po zmianie prezydenta jest trochę lepiej, ale nie można chwalić dnia przed zachodem słońca.

Kuba Kosecki grał w Łodzi przez rok, teraz wraca do Legii. Z tym chłopakiem, uważanym za wielki talent, wiążemy w kraju pewne nadzieje.

- Rzeczywiście, talent to on ma. Odziedziczył po ojcu szybkość, ma smykałkę do gry. Jeśli będą omijały go kontuzje, które jednak mu się czasami przytrafiają, to ma szansę zostać wielkim zawodnikiem. Musi sobie jednak zdać sprawę, że na treningach powinien pracować jeszcze ciężej. Wielokrotnie mówiłem mu, że ma ogromne rezerwy. Jeśli nie chce utknąć w szarzyźnie, tylko zrobić prawdziwą karierę, musi dawać z siebie więcej.

Ma szansę zrobić taką karierę, jak ojciec Roman?

- Tak. Ale tylko pod warunkiem, że będzie dawał z siebie dwa razy więcej, niż teraz, i podporządkuje piłce całe swoje życie. Od niego wszystko zależy.

Pan mógłby być ojcem Kuby. Jak długo zamierza pan grać jeszcze w piłkę?

- Nie wiem. Zdrowie jest, na treningach nie odstaję od młodych kolegów. W meczach na wyższym poziomie też daję radę. Mam nadzieję, że będę bronił w Ekstraklasie jeszcze przez dwa lata.

 

ROZMAWIAŁ PIOTR TOMASIK
Fot.: www.lkslodz.pl



Lista komentarzy
Dodaj komentarz
Skomentuj wątek

Nick *
Treśc komentarza *
* Pola oznaczone gwiazdką są wymagane

 
Wyciąg z regulaminu:


- Komentarz może zostac usunięty, jeżeli zostanie stwierdzone
  naruszenie przez niego Regulaminu.
- Komentarze nie mogą m.in.:

- zawierać informacji sprzecznych z prawem
- zawierać danych osobowych lub teleadresowych
- zawierać szkodliwej zawartości mogącej wpływać na
  stabilność działania Serwisu

- Odpowiedzialność za swoje Komentarze ponosi każdy Użytkownik




Wybrany wątek nie został jeszcze skomentowany.

Reklama