Szczęsny jak Casillas
- Dziś Wojciech Szczęsny znalazł się w podobnej sytuacji, co Iker Casillas kilka lat temu, gdy wchodził do bramki Realu Madryt - twierdzi Andrzej Dawidziuk, jeden z najlepszych polskich trenerów bramkarzy. Opowiada on serwisowi zpierwszejpilki.pl o 20-latku z Polski, który lada dzień stanie naprzeciwko Barcelony.
Będąc w takim klubie, jak Arsenal Londyn nawet jako numer 3, musisz ciągle być gotowy do gry. Co prawda bardzo rzadko zdarza się, aby pierwszy bramkarz doznał kontuzji, a zaraz po nim - również i drugi. No, ale piłka nożna jest nieprzewidywalna.
W wielkich drużynach bramkarzem numer 3 zawsze jest młody chłopak. Jest on jeszcze nieograny, ale ma przed sobą wiele. Przede wszystkim korzysta jednak z tego, że może trenować z kolegami bardziej doświadczonymi. Każdy trening ma być dla niego wartościową lekcją. To, że z dnia na dzień staje się piłkarzem pierwszego składu, to akurat sytuacja wyjątkowa. Wojtkowi Szczęsnemu dopisało szczęście.

Fot.: www.goalkeeper.pl
Dziś Szczęsny znalazł się w podobnej sytuacji, co Iker Casillas kilka lat temu, gdy wchodził do bramki Realu Madryt. Wydawało się, że nie udźwignie ciężaru tej odpowiedzialności. Między słupki nie wchodził jednak dlatego, że wygrał rywalizację. Po prostu była taka konieczność, ale poradził sobie wyśmienicie. Szczęsnemu, tak jak Casillasowi, z rolą tego pierwszego przychodzi zmierzyć się znacznie szybciej, niż wszyscy się spodziewali i on sam oczekiwał. Choć to również i dla niego zaskoczenie, jest on do tej roli bardzo dobrze przygotowany.
Szczęsny, jak na swój wiek, jest bowiem bardzo dojrzały. Już kilka lat temu sprawiał wrażenie osoby znacznie bardziej rozwiniętej od rówieśników. To powoduje, że radzi sobie w trudnych sytuacjach. Jego cechy psychiczne sprawiają też, że presja czy duża odpowiedzialność go nie deprymują. Z Barceloną, z którą na dniach zmierzy się Arsenal, też sobie poradzi.
Kiedyś, gdy miał 15 lat, był u mnie na zgrupowaniu razem z Łukaszami Fabiańskim i Załuską. Miałem dużo wątpliwości, czy zdoła szybko się zaaklimatyzować i skupić na treningach. Obawy rozwiał bardzo szybko, bo mądrze... zorganizował sobie wypranie sprzętu sportowego. Jako jeden z nielicznych sam na to wpadł. Zagadał recepcjonistkę, zapewne „przekupił” czekoladą. Gdy wszyscy mieli oddać pranie za dwa dni, on załatwił to od razu. Na trening jako jedyny wyszedł więc w czystym stroju.
Sporym sukcesem Szczęsnego jest już to, że gra w Arsenalu. Żeby tam trafić, nie wystarczy być tylko dobrym bramkarzem. To za mało. Trzeba umieć sobie radzić z całą otoczką, wziąć ciężar odpowiedzialności na własne barki. Poza tym, jest się poddawanym ciągłej presji, ostrej krytyce mediów, co pokazał przykład Fabiańskiego. Nie każdy jest w stanie sobie z tym poradzić. Jak jesteś dobrym bramkarzem, a nie masz charakteru, to nic nie osiągniesz.
Wojtek, jako człowiek o uzasadnionej pewności siebie, poczuciu ogromnej wartości własnej osoby, jest skazany na sukces. Ma wszelkie predyspozycje do tego, aby zostać jednym z najlepszych bramkarzy w Europie.
Młodego Szczęsnego bardzo często porównuje się do jego ojca, Macieja. Jak ja to widzę? W tym wieku na pewno Wojtek zaszedł znacznie dalej, ma większe możliwości. Ale musi jeszcze sporo spotkań rozegrać, żeby można było ich porównać. Jeśli ktoś chce być pewien, że lepszy jest Wojtek, to ten musiałby zagrać w ćwierćfinale Ligi Mistrzów. Ale nie z tak mocnym klubem, jak Arsenal. Póki co wspólnie z zespołem „Kanonierów” o tę 1/4 zagra z Barcą.
WYSŁUCHAŁ PIOTR TOMASIK
- Komentarz może zostac usunięty, jeżeli zostanie stwierdzone
naruszenie przez niego Regulaminu.
- Komentarze nie mogą m.in.:
- zawierać informacji sprzecznych z prawem
- zawierać danych osobowych lub teleadresowych
- zawierać szkodliwej zawartości mogącej wpływać na
stabilność działania Serwisu
- Odpowiedzialność za swoje Komentarze ponosi każdy Użytkownik
Wybrany wątek nie został jeszcze skomentowany.
Reklama










