Adrian Mierzejewski: Mogę podzielić los Sobiecha!
- Wiele osób uważa, że najbliższy sezon powinienem spędzić jeszcze w polskiej lidze, nabrać większej pewności siebie. Doradzają mi, żebym uciekł za granicę po, miejmy nadzieję, udanym Euro - mówi w wywiadzie dla serwisu zpierwszejpilki.com.pl Adrian Mierzejewski, piłkarz Polonii Warszawa i reprezentacji Polski.
Piotr Tomasik: Za nami dwa mecze reprezentacji. Te występy to dobry prognostyk na przyszłość?
Adrian Mierzejewski: Wydaje mi się, że tak. Zmierzyliśmy się ze słabszą Argentyną, ale to zawsze zwycięstwo. Z Francją też pokazaliśmy się z dobrej strony, rywale przyjechali z topowych klubów. Pomimo porażki, gra była niezła i powinniśmy się cieszyć. To właśnie mecze z takim silnym rywalem dają nam bardzo dużo.
Jest niedosyt po wygranej nad trzecim sortem Argentyńczyków?
- Nie patrzyłem na nazwiska, ale kluby, w jakich występują. To były mocne drużyny, jak Villarreal czy FC Porto. To nie byli przypadkowi piłkarze, nie zagrali z nami tylko dlatego, że są Argentyńczykami.
Z nieco mocniejszym, drugim składem Francji już sobie jednak nie poradziliśmy.
- Tak się akurat mecz ułożył. Francja miała silny skład, kilka indywidualności, a nam udało się postawić opór. Stworzyliśmy sobie parę sytuacji podbramkowych, które powinniśmy wykorzystać. Gdyby dopisała nam odrobina szczęścia, osiągnęlibyśmy z nimi taki sam wynik, jak Białorusini [remis 1:1 – przyp.PT]. Zabrakło niewiele.
Przez długi czas nie mogliśmy jednak zagrozić ich bramce, pierwszy celny strzał oddaliśmy w 70 minucie, a Robert Lewandowski był zagubiony.
- Aha... a gdzie jakieś pytanie?
Zgadza się pan, że gra w ofensywie wyglądała mizernie?
- Nie. W wielu sytuacjach zabrakło nam ostatniego podania, kiedy można było dograć tę piłkę nieco lepiej. Łukasz Piszczek miał niezłą okazję, oddaliśmy kilka groźnych strzałów. Czasem brakowało też zimnej krwi, bo powinniśmy pokusić się o remis.
Kadrowicze krytykowali ostatnio taktykę Franciszka Smudy i chcieli kilku zmian. Pan popiera ten pomysł?
- Wydaje mi się, że obecne ustawienie jest optymalne, dopasowane do piłkarzy. W reprezentacji pozycja zgadza się z nazwiskiem. Wiadomo jednak, że Kuba Błaszczykowski lepiej, niż na środku, czuje się na boku pomocy. Mecze towarzyskie są okazją do eksperymentów, być może selekcjoner jeszcze coś zmieni. Chciałbym też zauważyć, że piłkarze Borussii Dortmund rozegrali w sezonie 60 meczów, więc mają prawo być trochę zmęczeni. W najwyższej formie mają być za rok.
Krytyczne opinie na temat taktyki udzielane przez reprezentantów zachwiały atmosferą?
- Była to tylko jedna wypowiedź Roberta Lewandowskiego, który potem zaprzeczył tym słowom. Ja o Smudzie złego słowa nie powiem, on dał mi szansę w kadrze. Atmosfera w zespole jest dobra, nie ma powodów, żeby było inaczej.
Cała otoczka medialna, że Smuda może wylecieć po tych dwóch spotkaniach, jakoś na was wpłynęła?
- Nie, bo to zwykłe plotki. Nie zaprzątamy sobie głowy tego typu doniesieniami. Z Argentyną i Francją zagraliśmy dla siebie i trenera Smudy. Ale nie dlatego, że napisano, iż jego pozycja jest akurat zagrożona. Wszyscy mają do nas pretensje o to, że pokonaliśmy taką Argentynę, gdyby to była nasza wina, że przysłali trzeci skład. Takiego dostaliśmy przeciwnika i się z nim zmierzyliśmy.
To nie wasza wina, ale PZPN, który organizował mecz na ostatnią chwilę.
- Albo to wina Argentyńczyków, którzy nie chcieli przyjechać w pierwszym składzie. Jakbyśmy przegrali, to byłoby źle. Jak wygraliśmy, to też wszyscy narzekają.
Z kim się pan najbardziej trzymał podczas tego zgrupowania?
- Ze wszystkimi po trochu. W reprezentacji nie ma żadnych podziałów, wszyscy jesteśmy w podobnym wieku i dobrze się dogadujemy.
Myślałem, że z Pawłem Brożkiem, bo mówi się o pana transferze do Trabzonsporu.
- Mieliśmy przyjemność rozmawiać o Trabzonie. To ja chciałem poznać jego opinię zarówno o samym klubie, jak i lidze tureckiej. Paweł namawiał mnie na przeprowadzkę, wskazał więcej plusów, niż minusów.
Prawdą jest, że po meczu z Francją rozmawiał pan z Senolem Gunesem, trenerem Trabzonu?
- Nie, to nieprawda. Nie wiem w ogóle, skąd to wyszło.
Jak blisko jest pan transferu do Turcji?
- Swoje szanse oceniam na jeden procent. W tym temacie nic nie jest zależne ode mnie, wszystkie decyzje podejmuje prezes Józef Wojciechowski. Ze mną nikt nie rozmawiał, ja nie otrzymałem żadnej oferty. Propozycje wpływają, ale do klubu, na biurko prezesa.
To nie jest idealny moment dla najlepszego piłkarza Ekstraklasy, żeby spróbować sił za granicą?
- Nie wiem. Wiele osób uważa, że najbliższy sezon powinienem spędzić jeszcze w polskiej lidze, nabrać większej pewności siebie. Doradzają mi, żebym uciekł za granicę po, miejmy nadzieję, udanym Euro.
Nie chce pan teraz wyjechać za granicę?
- Jestem otwarty na propozycje. O wszelkich ofertach, które są w klubie, dowiaduję się z mediów. Jeśli Polonia którąś z nich zaakceptuje, dopiero wtedy zacznę myśleć o plusach i minusach.
Prezes Józef Wojciechowski zmienił system premiowania zawodników i teraz 20 proc. każdej pensji będzie „zamrożone”. Pan podpisał już nowy kontrakt?
- Nie, niczego jeszcze nie podpisałem.
Godzi się pan na takie rozwiązanie?
- Nie chcę rozmawiać na temat kontraktu.
Wie pan, co się stało z Arturem Sobiechem, który nie zgodził się na tę zmianę?
- Wiem, rozmawialiśmy na ten temat. To jego zdanie, będzie się go trzymał i chyba pozostanie nieugięty. Szkoda, bo Artur to bardzo dobry napastnik, jest ważną częścią zespołu. Mam nadzieję, że sprawa zakończy się tak, iż obie strony będą zadowolone.
Może pan podzielić losy Sobiecha?
- Być może, ale nie jest to nie jest pytanie do mnie. W tej chwili jestem na urlopie i przez dwa najbliższe tygodnie nie zamierzam się tym zajmować.
Gra pan na czas?
- Nie, po prostu nie było kiedy porozmawiać o tym z prezesem. Ostatnio byłem na zgrupowaniu reprezentacji Polski, więc nie zajmowałem się takimi sprawami.
Co pan w ogóle myśli o takim pomyśle?
- Ciekawe rozwiązanie i duża motywacja dla piłkarzy. Jest trochę do stracenia, ale też sporo do zyskania.
Pan zaryzykuje?
- Jeszcze nie wiem.
ROZMAWIAŁ: PIOTR TOMASIK
Fot.: CyfraSport
- Komentarz może zostac usunięty, jeżeli zostanie stwierdzone
naruszenie przez niego Regulaminu.
- Komentarze nie mogą m.in.:
- zawierać informacji sprzecznych z prawem
- zawierać danych osobowych lub teleadresowych
- zawierać szkodliwej zawartości mogącej wpływać na
stabilność działania Serwisu
- Odpowiedzialność za swoje Komentarze ponosi każdy Użytkownik
Wybrany wątek nie został jeszcze skomentowany.
Reklama










