Adios, Kopernik
Dziennikarza powinien cechować obiektywizm, dlatego choć tekst ten chciałam napisać wczoraj musiałam napisać go dziś, żeby nie rzucać tu słowami powszechnie uważanymi za obraźliwe… Oprócz tego, bowiem, że próbuję pałać się dziennikarstwem, jestem tylko zwykłym kibicem, którego szlag trafia, gdy patrzy na wyczyny piłkarzy i to, co wyczyniają. Dlatego dopiero dziś chłodnym okiem i mniej ciętym piórem jestem gotowa opisać beznadziejność człowieka trudniącego się trenowaniem zespołu ekstraklasy rozgrywającego swoje mecze przy ul. Bułgarskiej w Poznaniu.
Ten facet, który był graczem takiej renomowanej marki jak FC Barcelona dzisiaj mówi, najśmiertelniej poważnie oceniając dorobek swojego zespołu na półmetku sezonu, że nie ma powodów do wstydu. Drużyna, która 4 miesiące temu zapowiadała, że będzie walczyć o mistrzostwo, z możliwych do zdobycia 45 punktów ma dzisiaj 22. Nie trzeba być matematykiem z profesurą by zauważyć, że to oznacza ujemy bilans punktowy. Od blisko pięciuset minut, Lech nie strzelił bramki, a mecz z Widzewem Łódź był tak żenujący, że nie dało się na niego W ÓGÓLE patrzeć.
Kibice dali jasno wyraz swojej dezaprobaty dla poczynań trenerskich jak również dla piłkarzy i wydawało się, że facet z jajami po meczu powinien zrezygnować, wydawało… Rzeczywistość jest jednak tragicznie odmienna. Jose Mari Bakero uważa, że kibicom miało prawo się nie podobać drugie 45 minut meczu, ale to przecież jeszcze nie powód by rezygnować ze stanowiska. Uważa, że Lech gra dobrze, i że realizuje jego założenia. Wynika z tego, że założeniem trenera jest by drużyna spadła z Ligi „pięknie grając”. Problem niestety polega na tym, że drużyna nie gra pięknie. Gra nieporadnie, bez ładu i składu i niestety nic nie zapowiada zmian. Co gorsza, facet nie rozumie, że kolejny raz jego drużyna najprościej rzecz ujmując dała dupy po całości. Bo kibiców nie obchodzi już tłumaczenie, że jest dobry styl – zwłaszcza, że go nie ma, nie obchodzi ich już również tłumaczenie, że drużyna solidnie podchodzi do meczu, – bo nie ma efektów. Jednocześnie absolutny brak pomysłu na wyjaśnienie braku skuteczności zespołu jest kolejną okolicznością, która skreśla trenera Bakero w roli szkoleniowca.
Nic nie przemawia już na korzyść „Kopernika” jak mówią o nim kibice, a jednak on jest z siebie zadowolony i mówi, że wykonuje swoje obowiązki. Nie ma żadnego racjonalnego powodu by tego faceta dalej trzymać w zespole i płacić mu grubą kasę za jego rzekome profesjonalne umiejętności. Tym gorsze wydaje się, to, że zarząd zdaje się nie rozumieć problemu i kompletnie nie liczyć ze zdaniem kibiców chcąc zostawić tego faceta w klubie na kolejne lata i zapewniając o swym bezgranicznym zaufaniu do tego typa. Jacek Rutkowski ( właściciel klubu ) mówi, że Lech nareszcie gra tak jakby sobie tego życzył, a Bakero wpisuje się w jego wizję szkoleniowca. Jeśli tak to oznacza, że Pan Rutkowski powinien jednak zacząć bywać na meczach swojego klubu i zobaczyć, jaka jest ta jego genialna myśl i schemat …
Swego czasu przeczytałam na jednym z portali coś, co brzmiało mniej więcej tak „Bakero utrzymał już Polonię, utrzymał Lecha, mógłby jeszcze spróbować utrzymać Wisłę, ale lepiej niech już wraca do Hiszpanii” No i faktycznie, niej już wraca, bo utrzymanie w lidze drugi raz z rzędu nie będzie chyba dla nikogo w Poznaniu satysfakcjonujące…
Violetta Bocian
- Komentarz może zostac usunięty, jeżeli zostanie stwierdzone
naruszenie przez niego Regulaminu.
- Komentarze nie mogą m.in.:
- zawierać informacji sprzecznych z prawem
- zawierać danych osobowych lub teleadresowych
- zawierać szkodliwej zawartości mogącej wpływać na
stabilność działania Serwisu
- Odpowiedzialność za swoje Komentarze ponosi każdy Użytkownik
Wybrany wątek nie został jeszcze skomentowany.
Reklama










