Wolą Lewandowskiego zamiast... Rooneya
Życie przynosi ciekawe i dość nieoczekiwane rozwiązania. Stawia ludzi w najrozmaitszych kontekstach. Jedni tracą, inni zyskują. Jednych zwalniają, innych zatrudniają. Bogaci, syci - przestają się nadawać, a młodzi, jeszcze spontaniczni zaczynają komuś pasować. Niegrzeczni zaczynają wadzić, a kulturalni wręcz przeciwnie. Dość tego przydługiego wstępu. W skrócie - Coca-Cola zrezygnowała z Wayne'a Rooneya i podpisała kontrakt z Robertem Lewandowskim (na zdjęciu). Zaskoczenie? Z jednej strony duże, z drugiej w zasadzie sytuacja wydaje się być jasna.
Coca-Cola to marka, która chce się promować osobistościami, tzw. celebrities. To zresztą sposób powszechnie znany i często stosowany. Jakiś znany ktoś jest postrzegany powszechnie jako człowiek kierujący się w życiu zasadami, które idą w parze z zasadami preferowanymi przez markę. Najwyraźniej Rooney przestał kierować się tymi samymi zasadami, co Coca-Cola. Zresztą nic dziwnego, skoro zdradzał swoją ciężarną żonę z luksusową prostytutką. Że zdradzał, to jeszcze nic. Wszyscy piłkarze zdradzają. Ale wyszło to na jaw. No i koncern nie przedłużył podpisanej w 2007 roku umowy z piłkarzem Manchesteru United, wartej około 600 tysięcy funtów rocznie. Czy Rooney się tym zmartwił - nie wiem. Jedno wiem na pewno - zdradzać Wayne nie przestanie. Kilka innych źródeł dochodów jeszcze mu zostało...
Natomiast niespodzianką dla mnie jest podpisanie kontraktu przez Coca-Colę z Robertem Lewandowskim. Z pewnością opiewa on na dużo mniejszą kasę niż umowa z Rooneyem, ale mimo wszystko Polak nieźle na tym wyjdzie. Kontrakt przewiduje wykorzystanie wizerunku zawodnika do celów promocyjnych i marketingowych marki Coca-Cola. Powodów takiego ruchu koncernu jest kilka. Przede wszystkim podkreśla się wysoką już klasę naszego napastnika w zestawieniu z nienaganną postawą Lewandowskiego zarówno na boisku, jak i poza nim. Cytat: "To bardzo pracowity i ambitny młody człowiek, który dzięki ciężkiej pracy osiągnął w życiu bardzo wiele".
W komunikacie podkreśla się również fakt, iż kariera Roberta Lewandowskiego rozpoczęła się od turnieju Coca-Cola Cup - i nic dziwnego, że Polak został ambasadorem tych rozgrywek.
Powiem szczerze, że mnie ta cała sytuacja trochę rozbawiła. Doskonale rozumiem, że Lewandowski wcale nie ma zastąpić Rooneya w budowaniu wizerunku Coca-Coli. Ale obie informacje pokazały się w mediach niemal w tym samym czasie, więc można było je zestawić i dla zabawy porównać Lewandowskiego z Rooneyem.
Mimo wszystko przyjemnie to się czyta: Coca-Cola rezygnuje z Rooneya i bierze Lewandowskiego:)
Zapraszamy na: www.footballblog.pl
Fot.: CyfraSport
- Komentarz może zostac usunięty, jeżeli zostanie stwierdzone
naruszenie przez niego Regulaminu.
- Komentarze nie mogą m.in.:
- zawierać informacji sprzecznych z prawem
- zawierać danych osobowych lub teleadresowych
- zawierać szkodliwej zawartości mogącej wpływać na
stabilność działania Serwisu
- Odpowiedzialność za swoje Komentarze ponosi każdy Użytkownik
Wybrany wątek nie został jeszcze skomentowany.
Reklama










