mapa serwisu
kontakt - z pierwszej piłki



sonda
Czy kibicom uda się zebrać 100 tysięcy podpisów pod projektem obywatelskiej ustawy?

Tak
Nie

Tomasz Szatański

« Wróc do listy wątków

Data dodania: 2011-05-11 09:38:13

Szamo Superstar? Śmiechu warte


Nie tak dawno temu podniecałem się na FootballBlogu golem z ponad 50 metrów autorstwa Michaiła Siwakowa w spotkaniu Lechii Gdańsk z Wisłą Kraków. Tymczasem znalazłem równie piękną bramkę, którą w 2006 roku strzelił niejaki Peter Hlinka w meczu ligi austriackiej pomiędzy Rapidem Wiedeń a Sturmem Graz. W zasadzie na tego przecudnej urody gola trafiłem zupełnie przypadkiem, przeglądając informacje na temat Grzegorza Szamotulskiego. Bo to właśnie naszego bramkarza Hlinka owym strzałem pokonał. A czemu szukałem informacji o "Szamo"? To dopiero ciekawa historia...

Gola Hlinki pokazuję niżej. Najpierw o Szamotulskim. Dlaczego o nim? Ano bo właśnie wyczytałem, jakiego to pecha do sił wyższych ów zawodnik miał w swojej karierze. Gdzież to już prawie nie grał? Ot, choćby miał grać w Borussii Dortmund. Już miał wszystko dogadane, już dogadał warunki, już miał lecieć do Niemiec, już... A tu jakiś menedżer "coś namieszał" i temat przestał być aktualny. No coś takiego!

Później znów miał grać w wielkim klubie. Tym razem w Glasgow Rangers. I znów już wszystko było dogadane, już wszystkie media na Wyspach huczały o tym transferze, już Szamotulski dostał sygnał, żeby się pakować. Już pojechał do Glasgow, już miał podpisywać kontrakt... a tu na papierze jakaś za niska kwota. Jakaś śmieszna kwota! Nie dało się wycisnąć ze skąpych Szkotów więcej i "Szamo" wrócił z niczym. Co za historia!

Teraz znowu ktoś na górze się na niego uwziął! Chciał po powrocie do Polski zagrać znów w Legii. Ale ów "ktoś" z warszawskiej wierchuszki ten transfer zablokował! A już trener Skorża widział Szamotulskiego w składzie... Jaki pech!

No ale to wszystko wina Thierry'ego Henry. Dlaczego? No bo kiedyś tam, kiedy jeszcze nasz bohater grał w Dundee United, jego klub zorganizował sparing z Barceloną. Po tym meczu znakomity Francuz zechciał wymienić się z Grzegorzem koszulkami. Zdjął swoją i wyciągnął rękę po bluzę Szamotulskiego. Ten jednak olał francuskiego mistrza świata i Europy - i powiedział mu sucho "NO"! Wściekły Henry rzucił wtedy zapewne klątwę na naszego Grzesia - "Obyś nie zagrał w żadnym dobrym klubie!". No i spełniło się. Było lekceważyć propozycję takiej gwiazdy?:)

No bo że klątwa się spełniła nikt przy zdrowych zmysłach chyba nie wątpi, prawda? Wystarczy zerknąć na listę klubów, jakie w swojej kilkunastoletniej karierze odwiedził nasz mistrz wielkich przechwałek: Polonia Warszawa, Legia Warszawa, PAOK Saloniki, Śląsk Wrocław, Amica Wronki, Admira Wacker, Sturm Graz, Dundee United, Preston North End, FC Aszdod, Hibernian, Jagiellonia Białystok, DAC Dunajska Streda, Korona Kielce... Kilkanaście klubów w kilkanaście lat? Coś to Państwu mówi?

Oto odpowiedź, dlaczego Grzegorz Szamotulski nigdy nie zrobił kariery, do jakiej był predestynowany. Jego megalomania i trudny charakter w połączeniu ze średnią pracowitością. Takich piłkarzy nikt nie chce i każdy szybko się ich pozbywa. To tyle.

A na deser obiecany gol, który podsumowuje niejako karierę Szamotulskiego. Niby wszystko pięknie, ładnie, bramkarz elegancki, sprawny, młody - a tu nagle strzał z daleka, jakiś Hlinka bierze zamach i z 53 metrów ładuje mu bramę ni stąd, ni zowąd.



I tak piękna kariera wzięła w (łysy) łeb.


Zapraszamy na: www.footballblog.pl



Lista komentarzy
Dodaj komentarz
Skomentuj wątek

Nick *
Treśc komentarza *
* Pola oznaczone gwiazdką są wymagane

 
Wyciąg z regulaminu:


- Komentarz może zostac usunięty, jeżeli zostanie stwierdzone
  naruszenie przez niego Regulaminu.
- Komentarze nie mogą m.in.:

- zawierać informacji sprzecznych z prawem
- zawierać danych osobowych lub teleadresowych
- zawierać szkodliwej zawartości mogącej wpływać na
  stabilność działania Serwisu

- Odpowiedzialność za swoje Komentarze ponosi każdy Użytkownik




Wybrany wątek nie został jeszcze skomentowany.

Reklama