Ręce opadają
Zajście pomiędzy Jakubem Rzeźniczakiem a jednym z kiboli Legii Warszawa odbiło się szerokim echem w całej Polsce. Całą sytuację opisałem między innymi tutaj, chodzi o to, że piłkarz został uderzony w twarz. Psioczyłem na brak reakcji klubu - i wygląda na to, że chyba Legia faktycznie nie zajmie stanowiska w tej sprawie, zostawiając wszystko Stowarzyszeniu Kibiców Legii Warszawa.
Haniebna i żenująca postawa kierownictwa klubu skłania mnie do refleksji, że rządzą tam same mięczaki i pospolici tchórze. Ludzie bez jaj. Żałośni oportuniści. Wstyd, panowie!
Tymczasem po swojemu rozwiązało sprawę SKLW. Poniżej oświadczenie (za: zyleta.info):
"SKLW informuje, że (tu pada nazwisko kibola, którego nie zamierzam promować - admin FootballBloga) i Kuba Rzeźniczak w dniu dzisiejszym się spotkali i wyjaśnili wszystkie nieporozumienia. Obie strony stwierdziły, że działały w afekcie - jeden za dużo powiedział, a drugi nie był w stanie się powstrzymać od czynu, który nie powinien mieć miejsca. Dla wszystkich, którym dobro Legii Warszawa leży na sercu emocje w aktualnej sytuacji muszą być zrozumiałe. Stowarzyszenie wyraża satysfakcję z tego, ze zarówno dla piłkarza, jak i kibica dobro Legii stoi na pierwszym miejscu".
Same nieścisłości znajduję w tym oświadczeniu:
- Wyjaśnili sobie nieporozumienia? Zajście, podczas którego kibol bije piłkarza, nie jest "nieporozumieniem". Nieporozumienie jest wtedy, kiedy ja niewłaściwie kogoś zrozumiem. A jeśli ktoś komuś przyłoży w pysk, to jest to pobicie. Myślałem, że kibole lubią nazywanie spraw po imieniu. Czyżby coś się zmieniło?
- Strony działały w afekcie? W afekcie mógł działać piłkarz, który pyskował lżącym go kibolom. Jednak pobicie Rzeźniczaka miało miejsce w momencie, kiedy piłkarze wychodzili na tzw. rozbieganie po meczu, zatem już po upływie jakiegoś czasu od spotkania. Było sporo czasu na uspokojenie nerwów. Na pewno kibol nie działał w afekcie.
- Kibolom dobro klubu leży na sercu? Wolne żarty. A nawet jeśli, to cholernie osobliwie to okazują. Lżąc i bijąc piłkarzy. Kibolom coś faktycznie leży, ale nie na sercu. Tylko na mózgu. Móżdżku.
- Emocje muszą być zrozumiałe? O tak, emocje tak. Ale nie bicie. Bicie nie jest zrozumiałe.
- W ostatnim zdaniu pada określenie "kibica". Panowie z SKLW - "kibola". Prawdziwy KIBIC nie bije zawodników klubu, któremu kibicuje.
Żenująca sytuacja. Pękła kolejna granica, kibole zaczynają bić piłkarzy. Ciekawe, co będzie dalej. Rząd, PZPN ciągle coś obiecują. Panowie, czas obiecanek minął bezpowrotnie. Zacznijcie wreszcie działać.
A panów z kierownictwa Legii Warszawa zapraszam do "Biedronki" - tam jaja najtaniej.
Zapraszamy na: www.footballblog.pl.
- Komentarz może zostac usunięty, jeżeli zostanie stwierdzone
naruszenie przez niego Regulaminu.
- Komentarze nie mogą m.in.:
- zawierać informacji sprzecznych z prawem
- zawierać danych osobowych lub teleadresowych
- zawierać szkodliwej zawartości mogącej wpływać na
stabilność działania Serwisu
- Odpowiedzialność za swoje Komentarze ponosi każdy Użytkownik
Wybrany wątek nie został jeszcze skomentowany.
Reklama










