Polska - Niemcy: kilka słów na spokojnie
Emocje opadły, można na spokojnie przeanalizować mecz Polska - Niemcy, który odbył się 6 września w Gdańsku. Wynik 2:2, w sumie sprawiedliwie odzwierciedlający wydarzenia na boisku. Przed meczem zapewne trener, zawodnicy i większość kibiców taki wynik wzięłaby w ciemno. Ja obstawiałem 2:1 dla naszych, przez co nasłuchałem się wiele o swojej naiwności i bujaniu w obłokach. Boiskowa rzeczywistość pokazała, że miałem rację, choć już po doliczonym czasie gry mój dobry nastrój skutecznie popsuli (kolejność nieprzypadkowa) włoski sędzia, Mueller, Wawrzyniak, Glik i Cacau.
Jestem rozczarowany tym remisem. Powinniśmy mecz z Niemcami wygrać minimum 3:1. Wiem, że nasi rywale zmarnowali więcej sytuacji niż nasi (o Peszce jeszcze napiszę), ale po to w bramce stoi ktoś taki jak Wojciech Szczęsny, żeby bronić strzały rywali. A taki Peszko biega po boisku po to, żeby wykorzystać przynajmniej jedną z trzech stuprocentowych sytuacji, jakie wypracowali mu koledzy z drużyny.
Sparing z Niemcami udowodnił jedno: polska reprezentacja potrafi spiąć się i pokazać charakter w pojedynczych meczach. Żeby była pełna jasność - dla mnie wczorajsze starcie o niczym nie świadczy. Będzie można mówić o tendencji wzrostowej, jeśli takie zaangażowanie w mecz, taką determinację, taką walkę i takie serce do gry będę widział w każdym kolejnym meczu. Więc nie generalizujmy. Mam nadzieję, że tak walczącą reprezentację Polski będę już oglądał zawsze.
To jeszcze kilka słów o dobrych stronach tego meczu. Znakomita gra z kontry naszego zespołu, całkiem niezły pressing (nie widziałem Niemców tak często wyprzedzanych i tak często źle podających do partnerów). Na plus oczywiście gra Szczęsnego oraz Roberta Lewandowskiego. Małe plusiki dla Błaszczykowskiego (za drugą połowę), Perquisa (początek niepewny, ale później zdecydowanie najlepszy w naszych szeregach obronnych) oraz Dudki (głównie za akcję przy pierwszej bramce) i Brożka (wypracowany karny w końcówce meczu). Mimo wszystko również plus dla Smudy - dobrze reagował na wydarzenia na boisku, robił całkiem przemyślane zmiany (choć na gorąco mnie one irytowały) i odpuścił sobie Małeckiego. No i jeszcze gra w osłabieniu - zupełnie nie było widać, że ostatnie 15 minut Niemcy grali z przewagą jednego zawodnika.
Mankamenty - te muszę wypunktować.
1. Gra obronna. Niestety, to wciąż największa bolączka polskiej kadry (naturalnie pomijając bramkarza). Głowacki z Wasilewskim i Warzyniakiem co chwila prokurowali (sami!) groźne sytuacje pod naszą bramką. Totalnie się nie rozumieli, spóźniali krycie, biegali jakby mieli na głowach foliowe torebki ograniczające im pole widzenia. Zgłupiał nawet najbardziej doświadczony Głowacki, który zawiódł w kolejnym ważnym meczu. Najpierw faulował Muellera (tu nie wrócił Wawrzyniak), później dostał drugą żółtą kartkę i wyleciał z boiska osłabiając zespół w ważnym momencie. Rezerwowy Glik z kolei zupełnie odpuścił krycie Cacau, kiedy ten zdobywał drugiego gola dla Niemców.
2. Zrozumienie między formacjami obrony i pomocy - brak.
3. Umiejętność wyprowadzenia piłki przez naszych obrońców - brak.
4. Gra kombinacyjna, prowadzenie gry, utrzymywanie się przy piłce - brak. Wciąż brakuje nam zawodnika, który przytrzyma piłkę, rozejrzy się, czasem zwolni grę, czasem ją przyspieszy. Najlepszym polskim podającym jest Robert Lewandowski, nominalny napastnik! Ten facet naprawdę dużo na boisku widzi. No ale takie rzeczy ma wykonywać środkowa formacja. Lewandowski sam sobie piłki nie poda.
5. Peszko. Dla tego pana oddzielny punkt. Jak on znalazł zatrudnienie w Bundeslidze? Trzy razy był sam na sam z Wiese i trzy razy kompletnie zawiódł. Najpierw strzelił wprost w bramkarza, potem w boczną siatkę, by podsumować swoją nieudolność fatalnym przyjęciem piłki i staranowaniem golkipera Werderu Brema. Totalne zero. Mam gdzieś opinie, że biegał, że umiał się ustawić i że potrafił dojść do takich sytuacji - w piłce liczą się bramki. Cztery nerki nie pomogły.
6. Brak mentalności zwycięzców i piłkarskiego zdrowego cwaniactwa. Prowadząc 2:1 w 93 minucie i mając rzut rożny, trzeba zagrać najnudniejszy futbol świata: maksymalnie spowalniać grę, utrzymywać się przy piłce tak, by arbiter szybko zakończył mecz nie chcąc zanudzić na śmierć siebie, kibiców i widzów przed telewizorami. Trzeba podejść do wykonawcy rzutu rożnego, pokazać mu się, chronić piłkę - wręcz jak to kiedyś robił Włodzimierz Smolarek. Nie dopuścić do sytuacji, żeby rywal przejął inicjatywę. W meczu z Niemcami w pobliżu wykonującego rzut rożny Rybusa był tylko Paweł Brożek - jak słusznie napisał greg, reszta stała na własnej połowie i czekała na akcję Niemców. Czekała! Zamiast samemu grać, my czekaliśmy... No to się doczekaliśmy.
7. Brak w składzie Ludovika Obraniaka. Nie wiem, o co chodzi. Niemcy zagrozili, że jeśli Obraniak wybiegnie na boisko, złożą oficjalny protest - bo piłkarz otrzymał czerwoną kartkę w poprzednim meczu towarzyskim. Nie chodzi mi o to tak do końca, że Obraniak nie zagrał, ale o nieudolność i nieznajomość przepisów w naszej reprezentacji. No bo jeśli go Smuda wystawił, to znaczy, że nasi uważali, iż może Obraniak zagrać. Więc czemu przestraszyli się ostrzeżenia ze strony ekipy niemieckiej? Dziwna sprawa.
Tak podsumowując już ostatecznie - fajnie było popatrzeć na Niemców, którzy nie wiedzieli, co się dzieje. Przyjechali po łatwe zwycięstwo, a tu mały figiel i by przegrali. Ta ich radość po strzeleniu wyrównującej bramki była naprawdę słodka. Mimo wszystko. To nie są nadludzie, można z nimi grać i wygrywać. I można odczuwać niedosyt po remisie z nimi.
Mam tylko powoli dość meczów, w których naszym najlepszym zawodnikiem jest bramkarz.
- Polska - Niemcy 2:2 (zobacz relację na gorąco i gole z tego meczu)
Gole: (POLSKA) Lewandowski, Błaszczykowski - (NIEMCY) Kroos, Cacau
Moje oceny piłkarzy reprezentacji Polski w meczu z Niemcami (skala 0-10):
- Wojciech Szczęsny - 9
- Marcin Wasilewski - 5
- Damien Perquis - 6
- Arkadiusz Głowacki - 1
- Jakub Wawrzyniak - 3
- Jakub Błaszczykowski - 6
- Dariusz Dudka - 6
- Rafał Murawski - 5
- Adrian Mierzejewski - 5
- Sławomir Peszko - 1
- Robert Lewandowski - 8
- Kamil Glik - 2
- Adam Matuszczyk - 4
Szymon Pawłowski, Maciej Rybus i Paweł Brożek grali za krótko, aby ich ocenić. Ale Ci dwaj ostatni mieli kapitalny i kluczowy udział przy drugiej bramce dla Polski. Najpierw Rybus przeskoczył wyższego o dobre 20 cm niemieckiego piłkarza i zgrał piłkę głową w pole karne Niemców, a tak błyskawicznym sprintem popisał się Brożek, którego sfaulował Wiese - rzut karny wykorzystał Błaszczykowski.
Zapraszamy na footballblog.pl
- Komentarz może zostac usunięty, jeżeli zostanie stwierdzone
naruszenie przez niego Regulaminu.
- Komentarze nie mogą m.in.:
- zawierać informacji sprzecznych z prawem
- zawierać danych osobowych lub teleadresowych
- zawierać szkodliwej zawartości mogącej wpływać na
stabilność działania Serwisu
- Odpowiedzialność za swoje Komentarze ponosi każdy Użytkownik
Wybrany wątek nie został jeszcze skomentowany.
Reklama










