Osiołkowi w żłoby dano, czyli dylematy polskich kopaczy
Wiarygodność piłkarza buduje nie tylko jego postawa na boisku, ale również zachowanie poza nim. Wypowiadane słowa, postawa, konteksty. Do tej pory jakoś nie miałem problemów z klasyfikowaniem naszych polskich piłkarzy pod tym względem - wydawali się być względnie uczciwi (pomijając kwestie korupcyjne) i prostolinijni. Co mówili, to potem starali się zrobić, zrealizować. Może poza Dawidem Nowakiem, którego postawa przy transferze (nieudanym) do Polonii Warszawa kazała mi mocno zweryfikować zdanie na jego temat. W ostatnich dniach miało jednak miejsce kilka niepokojących zjawisk.
Po pierwsze - Wojciech Kowalewski. Wydawać by się mogło, że poważny facet. Wielki, łysy, czasem coś niegłupiego powie w telewizji. Miał trafić z Sibiru Nowosybirsk do Arki Gdynia. Był już po słowie z włodarzami klubu, jego agent (mający pełne plenipotencje bramkarza) złożył oświadczenie, że Kowalewski będzie zawodnikiem gdyńskiego klubu i taka informacja poszła w świat. Strony się dogadały. I nagle były reprezentacyjny golkiper wysłał pisemko do Arki, że... znalazł sobie lepszy klub i rezygnuje. Okazało się, że Kowalewski został bramkarzem cypryjskiego Anorthosis Famagusta. Naturalnie fajniejszy klimat, zapewne lepsza kasa i w ogóle. Ale czy dla takich rzeczy warto robić sobie z gęby cholewę? Warto tracić twarz i dobre imię za parę "ojro" więcej? Oczywiście wykiwany i wystawiony na pośmiewisko agent natychmiast zrezygnował z reprezentowania polskiego zawodnika, Arka Gdynia natomiast upubliczniła pełną treść negocjacji, jakie były prowadzone z Kowalewskim. Frapująca i żenująca lektura.

Fot: www.arka.gdynia.pl
Po drugie - Kamil Poźniak. Pomocnik GKS Bełchatów o nazwisku dokładnie nicniemówiącym nawet średnio zorientowanym w polskiej piłce kibicom, dostał ofertę przejścia do lidera Ekstraklasy, czyli Jagiellonii Białystok. Według przekazów prasowych (które przecież nie wzięły się z powietrza) zawodnik podpisał z "Jagą" czteroletni kontrakt. Później okazało się, że to kluby podpisały umowę transferową, a z piłkarzem Jagiellonia ustaliła indywidualne warunki. Nowy klub Poźniaka czekał na niego na zgrupowaniu w Gutowie Małym, a tu niespodzianka. Piłkarz się rozmyślił. Jakie podał uzasadnienie? Otóż dość zaskakujące: "Obawa przed rywalizacją w drużynie o miejsce w podstawowej jedenastce oraz wątpliwości co do szans właściwego rozwoju"! Ja wiem jedno - z Poźniaka nigdy nie będzie dobrego futbolisty. Skoro boi się rywalizacji i martwi o to, czy jego rozwój będzie odpowiedni w drużynie lidera Ekstraklasy... A zostań sobie koleś w tym GKS-ie Bełchatów. A najlepiej zakończ karierę. Wtedy już o nic nie będziesz musiał się martwić.
Po trzecie - Szymon Pawłowski. To dopiero aparat! Facet gra w Zagłębiu Lubin i zrobił wrażenie na paru lepszych polskich klubach. Najkonkretniejszy okazał się Lech Poznań, czyli aktualny jeszcze mistrz Polski i jedyna polska drużyna w europejskich pucharach. Niby się dogadali, ale Pawłowski koniec końców podpisał nowy kontrakt z "Miedziowymi" z sumą odstępnego w wysokości 1,5 miliona euro. Naturalnie "Kolejorz" nigdy w życiu nie zapłaci takich pieniędzy. Ale nie w tym rzecz. A w tym, jak z kolei pan Pawłowski uzasadnił swoje nieprzejście do Lecha: "Uznałem, że Zagłębie to dla mnie najlepsze miejsce na powrót do stabilnej, wysokiej formy. Mam nadzieję, że na transfer do mocniejszego klubu przyjdzie jeszcze czas". Normalnie wymiękam czytając takie bzdety. Bo Szymon Pawłowski nie ma 17 lat, żeby mieć "jeszcze czas na transfer do mocniejszego klubu". Ten człowiek ma lat 25 i niczego w polskim futbolu jeszcze nie osiągnął. Jeśli teraz rezygnuje z Lecha, to pokazuje swoją pospolitą słabość i lęk przed wyzwaniami. Tacy zawodnicy porządnej kariery nigdy nie zrobią. Powtórzę jak w przypadku Poźniaka: kończ waść, wstydu oszczędź.

Fot.: www.zaglebie-lubin.pl
Mówią jedno, robią co innego. Rezygnują z dobrych szans na rozwój. Boją się wyzwań. Kręcą, mataczą. To nie są wzorce do naśladowania przez najmłodszych, którzy garną się do futbolu. Do tych najmłodszych mam apel - nie bierzcie przykładu z Kowalewskiego, Poźniaka i Pawłowskiego. Bierzcie przykład z Messiego i innych naprawdę młodych i ambitnych piłkarzy, którzy w wieku niespełna 20 lat decydowali o obliczu wielkich klubów czy reprezentacji (w Polsce też było kilku takich). Nie bójcie się wyzwań, ryzyka - bo inaczej skończycie swoje kariery na (z całym szacunkiem) Kolejarzach Stróże czy OKS Otwock. I dbajcie o swój wizerunek w pełni profesjonalnych piłkarzy. Nie ma nic gorszego (no, może jest, ale naprawdę niewiele) niż dorosły mężczyzna, który łamie dane słowo lub boi się panicznie podjęcia męskiej decyzji czy podjęcia wspomnianego już ryzyka. Bez podjęcia ryzyka nie ma szans na rozwój. I tyle.
Szkoda słów, panowie kopacze.
Zapraszamy na: www.footballblog.pl
- Komentarz może zostac usunięty, jeżeli zostanie stwierdzone
naruszenie przez niego Regulaminu.
- Komentarze nie mogą m.in.:
- zawierać informacji sprzecznych z prawem
- zawierać danych osobowych lub teleadresowych
- zawierać szkodliwej zawartości mogącej wpływać na
stabilność działania Serwisu
- Odpowiedzialność za swoje Komentarze ponosi każdy Użytkownik
Wybrany wątek nie został jeszcze skomentowany.
Reklama










