O co kur... chodzi z tym stadionem w Poznaniu?!
Jeden z najlepszych i najbardziej zasłużonych polskich klubów nie ma stadionu. "Poznańskie Ośrodki Sportu i Rekreacji", zakład budżetowy miasta Poznania i właściciel Stadionu Miejskiego przy ulicy Bułgarskiej, zerwały umowę z Lechem ze względu na zaległości finansowe klubu. To wersja oficjalna. Władze klubu twierdzą co innego, rzekomo chodzić ma o imprezę Red Bulla (Red Bull X-Fighters) i o wielkie zyski, jakie dzięki temu "POSiR" sobie zaksięguje. A mając ważną umowę z Lechem trzeba by było odpalić "Kolejorzowi" niemałe odszkodowanie. I o to cała afera?
Generalnie sytuacja jest porypana maksymalnie. Największy poznański klub nie ma gdzie rozgrywać swoich meczów w roli gospodarza. Zaległości finansowe zostały w ciągu dwóch dni uregulowane. Sezon 2011/2012 rozpoczyna się już 29 lipca i co prawda Ekstraklasa poszła nieco na rękę Lechowi i ten swoje pierwsze spotkanie u siebie rozegra dopiero w czwartej kolejce (19-22 sierpnia) - głównie dlatego, że Ruch Chorzów nie zgodził się na zmianę. Ale i tak Stadion Miejski, po imprezie Red Bulla, może być dostępny najwcześniej od 4 września. To oznacza kłopoty nie tylko dla Lecha, ale również dla Warty.
Mamy tu również spór proceduralny. Zarząd Lecha Poznań uznaje wypowiedzenie umowy za nieważne, gdyż nie został dotrzymany rzekomo miesięczny okres wypowiedzenia. Poza tym, jeśli faktycznie chodziło o uregulowanie zaległości finansowych, to najpierw należy wystosować oficjalne wezwanie w tej sprawie. POSiR naturalnie zdanie ma całkowicie odmienne i nie przyjmuje do wiadomości roszczeń klubu. Generalnie POSiR całość sprawy ma głęboko gdzieś, bo na swojej oficjalnej stronie ani słowem nie wspomina o całej sprawie. Natomiast Lech wydał oficjalne oświadczenie (do przeczytania tutaj).
Naturalnie obu stronom chodzi o pieniądze. Poznaniowi przede wszystkim o te od Red Bulla (który przecież musiał przenieść swoją imprezę ze Stadionu Narodowego, który jeszcze nie jest gotowy), z pewnością niemałe. Lechowi zaś o to, że grając na mniejszym stadionie (np. we Wronkach) nie zarobi tyle, ile organizując mecz na Stadionie Miejskim. Prezes Lecha twierdzi, że każdy mecz w roli gospodarza (na obiekcie przy Bułgarskiej rzecz jasna), to milion złotych przychodu dla klubu. Grając we Wronkach, gdzie na trybuny wejdzie 5 tysięcy kibiców, te przychody będą wielokrotnie mniejsze.
Sprawa jest jeszcze bardziej złożona, jeśli dodamy do tego kolejny aspekt. Otóż Lech Poznań i spółka Marcelin Management miały zostać operatorem Stadionu Miejskiego. Co oznacza bieżące nim zarządzanie, dbanie o wszelkie aspekty jego funkcjonowania. Tymczasem okazuje się, że trzeba wykończyć jeszcze strefę kibica - za, bagatela, 32 miliony złotych. Lech i Marcelin oczywiście twierdziły, że ten wydatek musi ponieść miasto, operator może ewentualnie pokryć koszt 11 milionów na wyposażenie. Poznań twierdził, że całość kosztów musi ponieść operator. Poza tym kwestia wymiany murawy na stadionie - wszyscy znamy perypetie związane z nawierzchnią Stadionu Miejskiego w Poznaniu. I znów - miasto twierdziło, że za wymianę ma zapłacić operator, operator - że miasto.
Być może chodziło również o warunki samej umowy - te jednak owiany były tajemnicą.
Tak czy siak sprawa jest kuriozalna i chyba precedensowa w naszym kraju. Nie tak dawny jeszcze mistrz Polski pozostaje bez swojego stadionu. Odnoszę wrażenie, że klub został postawiony przed faktem dokonanym i że jego zarząd jest całkowicie zaskoczony całą sytuacją. Dość powiedzieć, że we wniosku licencyjnym Lech nie wskazał żadnego stadionu rezerwowego. Ekstraklasa raczej z tego powodu problemów robić nie będzie, ale znalezienie odpowiedniego obiektu może się okazać sztuką nie lada.
Całe to zamieszanie ma jeden pozytywny aspekt. Wymianę murawy po zakończeniu swojej imprezy X-Fighters sfinansuje w całości Red Bull (w sumie łaski nie robi, przecież nawiezie na stadion tony piasku).
Krótko podsumowując całość: Lech i miasto muszą się dogadać, bo po pierwsze - klub nie może być bez stadionu. A po drugie - również miasto Poznań nie może sobie pozwolić na to, by taki obiekt stał nieużywany przez zdecydowaną większość roku. I głównie dlatego nie mogę zrozumieć tego całego zamieszania. Wszędzie, tylko nie w stawianym za wzór gospodarności Poznaniu...
No chyba że władze miasta chcą, żeby Lech się wyniósł z Poznania.
Tomasz Szatański
Zapraszamy na:www.footballblog.pl
- Komentarz może zostac usunięty, jeżeli zostanie stwierdzone
naruszenie przez niego Regulaminu.
- Komentarze nie mogą m.in.:
- zawierać informacji sprzecznych z prawem
- zawierać danych osobowych lub teleadresowych
- zawierać szkodliwej zawartości mogącej wpływać na
stabilność działania Serwisu
- Odpowiedzialność za swoje Komentarze ponosi każdy Użytkownik
Wybrany wątek nie został jeszcze skomentowany.
Reklama










