mapa serwisu
kontakt - z pierwszej piłki



sonda
Czy kibicom uda się zebrać 100 tysięcy podpisów pod projektem obywatelskiej ustawy?

Tak
Nie

Tomasz Szatański

« Wróc do listy wątków

Data dodania: 2011-04-20 16:36:36

Maskotka Górnika Zabrze bije na łeb


Byłem niedawno w Zabrzu na meczu Górnika. Widziałem żałosne widowisko na żałosnym, zaniedbanym stadionie. Teraz widzę, że to nie koniec żałosnych rzeczy związanych z tym jakże zasłużonym dla polskiej piłki klubem.

Zainspirowany donosem kolegi eintrachta postanowiłem odnieść się do maskotki, jaką już niedługo oficjalnie Górnik zaprezentuje całemu światu. Jakoś udało mi się już opanować atak śmiechu i kilka słów o tej jeszcze nienazwanej maskotce mam zamiar właśnie napisać. Wiem, że o gustach się nie dyskutuje, ale tym razem po prostu nie mogę się opanować...

Zacznijmy od zdjęcia. Żeby nie było, że piszę o czymś, czego nikt nie widział. Proszę bardzo, oto nowa maskotka Górnika Zabrze w całej okazałości:

Maskotka


Znów mną wstrząsnęło. Zacznijmy od góry (hihihi, normalnie nie mogę)...

1. Czapka górnicza z pióropuszem, czyli miotełką. Biały kolor oznacza sztygara, czyli prawdziwą górniczą szyszkę. Ciekawe czemu maskotka nie ma klasycznego, czarnego pióropusza, który oznacza zwykłego górnika? Wszak klub nazywa się "Górnik", a nie "Sztygar"? No ale może sztygara łatwiej skompromitować, nie wiem...

2. Oczy, a właściwie wytrzeszcz oczny. Sztygar zapewne przed chwilą zobaczył poziom, jaki prezentuje obecnie Górnik i nie może dojść do siebie. Poza tym nie wiem, czy istnieje taka jednostka chorobowa, która charakteryzuje się zanikiem powiek. Jeśli tak, to nasz sztygar cierpi na nią niewątpliwie.

3. Zarost. Lekko przyszarzony, jakby nieco siwy, ale sam nie wiem... Może chodzi o przyprószenie lekką pylicą? No bo przecież nikt normalny nie ma zarostu tego koloru. Sama forma zarostu, wielka mikołajowa broda, ma się chyba kojarzyć z Bożym Narodzeniem? Ale jakoś nie widzę wielkiego wora z prezentami dla kibiców i piłkarzy Górnika.

4. Język - różowiutki, nieco figlarnie wysunięty. Jednak nieprzesadnie, by nikomu nie przyszło na myśl, że nasz sztygar komuś go niecnie pokazuje. Albo żeby nie być posądzonym o lubieżność, głównie chyba w stosunku do nieletnich. Aż mnie dziwi, że nie kapie mu tam ślinka... Nie wiem, czy taka maskotka nada się, jak chcą projektanci, do pracy z dziećmi w ramach akcji "Młody kibic". O zgrozo, akcja ta ma zostać rozszerzona również na przedszkola!

5. Koszulka "młynowa" - cokolwiek to znaczy. Chyba nie chodzi tu o koszulkę młynarza, bo ta raczej powinna być biała?

6. Brzuch piwny - no tego nie mogło zabraknąć. Piwo na Śląsku leje się strumieniami i większość mężczyzn takie brzuchacze posiada. Ale znowu - czy to dobry przykład dla dzieci i młodzieży? Ok, załóżmy, że brzuch nie jest wynikiem wchłaniania piwa, ale zwykłego siedzącego trybu życia. Ale to również słaby przykład dla najmłodszych, trzeba się ruszać i dbać o siebie. Wielki brzuch nie świadczy o zdrowym trybie życia...

7. Kilof (oskard?). Trzymany tak, jakby nasz sztygar szykował się do tego, by komuś zdrowo przyłożyć. W sumie nie dziwię mu się, gdybym tak wyglądał, też miałbym ochotę trzepnąć kilofem kogoś w łeb.

8. Tandetne, dresowe spodnie. Idealnie do młyna. Twarzowe. Cudne.

Szkoda, że nie widać obuwia. Pewnie nasz sztygar ma jakieś obłocone gumioki. Pasują.

Nie wiem, ręce mi opadły. Coś nie mamy szczęścia do maskotek. Najpierw te koszmarony, które "promują" nasze EURO, teraz ten "sztygar". I nie ma znaczenia, czy projektują je zawodowcy (jak w przypadku maskotek na EURO 2012), czy kibice-amatorzy (jak w przypadku "sztygara"), efekt jest dokładnie taki sam - czyli żałosny. Ja wiem, że zaprojektowanie naprawdę fajnej maskotki to sztuka - dlatego jeśli już naprawdę nie można się bez maskotki obejść, trzeba ją zrobić porządnie. A nie tak, żeby się później narażać na śmiech, drwiny i kpiące komentarze.

Kiedyś to wymyślali maskotki... Na przykład taki "Naranjito" z mundialu w Hiszpanii (1982):

Naranjito

Albo "Pique", maskotka mundialu w Meksyku (1986):

Pique

 

A Górnik Zabrze zafundował sobie zaprojektowanego przez własnych kibiców sztygara o wyglądzie kiepskiej podróbki Świętego Mikołaja z wytrzeszczem i w koszulce z młyna. Jaki klub, taka maskotka?


Zobacz także: Żenujące widowisko w Zabrzu - czyli wpis o meczu Górnik Zabrze - Lechia Gdańsk.



Zapraszamy na: www.footballblog.pl.



Lista komentarzy
Dodaj komentarz
Skomentuj wątek

Nick *
Treśc komentarza *
* Pola oznaczone gwiazdką są wymagane

 
Wyciąg z regulaminu:


- Komentarz może zostac usunięty, jeżeli zostanie stwierdzone
  naruszenie przez niego Regulaminu.
- Komentarze nie mogą m.in.:

- zawierać informacji sprzecznych z prawem
- zawierać danych osobowych lub teleadresowych
- zawierać szkodliwej zawartości mogącej wpływać na
  stabilność działania Serwisu

- Odpowiedzialność za swoje Komentarze ponosi każdy Użytkownik




Wybrany wątek nie został jeszcze skomentowany.

Reklama