mapa serwisu
kontakt - z pierwszej piłki



sonda
Czy kibicom uda się zebrać 100 tysięcy podpisów pod projektem obywatelskiej ustawy?

Tak
Nie

Tomasz Szatański

« Wróc do listy wątków

Data dodania: 2011-08-17 17:16:12

Łódzki Klub Spadkowy


Jest takie powiedzenie Kazimierza Górskiego: "To dobry trener, tylko wyników nie ma". Można to powiedzenie sparafrazować w odniesieniu do wyników osiąganych w obecnym sezonie przez Łódzki Klub Sportowy. Łodzianie awansowali do Ekstraklasy spokojnie z pierwszego miejsca w ubiegłym sezonie i wydawało się, że powalczą o środek tabeli. Tymczasem nic z tego. Z klubu odeszło co prawda kilku kluczowych zawodników (Kosecki, Mączyński, Mowlik), ale kilku kluczowych pozostało (Wyparło, Łabędzki, Adamski, Mięciel, Smoliński, Bykowski, Kłus). No i doszło kilku z głośnymi nazwiskami.

 

ŁKS

Ci z głośnymi nazwiskami to oczywiście Marek Saganowski oraz Sebastian Szałachowski. Jak na klub, który boryka się od lat z wielkimi problemami finansowymi, nie ma własnego porządnego stadionu (mecze w roli gospodarza rozgrywa gościnnie na obiekcie GKS Bełchatów) oraz klasowego trenera (z całym szacunkiem, ale Andrzej Pyrdoł to trener dla juniorów, a obecny - Dariusz Bratkowski - musi się jeszcze bardzo dużo uczyć), nazwiska piłkarzy mogą robić wrażenie. Jednak same nazwiska nie grają - a w przypadku ŁKS można powiedzieć, że same nazwiska nie strzelają bramek. Bo o ile sama gra Łódzkiego Klubu Sportowego jest znośna, o tyle jego skuteczność (zarówno w ofensywie, jak defensywie) - tragiczna.

ŁKS potrafi utrzymać się przy piłce, rozegrać niezłą akcję, stworzyć podbramkowe sytuacje. ŁKS nie potrafi strzelić gola (samobójczych nie biorę pod uwagę) oraz nie potrzafi zachować czystego konta po stronie strat. Dlatego można spokojnie napisać: "To dobry zespół, ale wyników nie ma". I niestety - to prawda. Wystarczy zerknąć na rezultaty meczów Łódzkiego Klubu Sportowego w T-Mobile Ekstraklasie na początku rundy jesiennej sezonu 2011/2012:

Bilans: 3 mecze, 0 zwycięstw, 0 remisów, 3 porażki, gole 0:11. Ja wiem, że ŁKS grał z drużynami, które mają wielkie ambicje i zamierzają w tym sezonie walczyć o mistrzostwo Polski. Ale szczerze? Gówno mnie to obchodzi. Nie po to gra się w piłkę, nie po to walczy się i wreszcie awansuje do Ekstraklasy, żeby stulić uszy po sobie i dać sobie mecz w mecz wbijać worek bramek. Walczy się o najwyższe cele, bo taka jest mentalność prawdziwego piłkarza. Nie "walczy" się o utrzymanie czy o środek tabeli. Bez względu na wszystko walczy się zawsze o zwycięstwo. Nie szuka się tanich wymówek.

Niestety, na chwilę obecną nie widzę w ŁKS-ie nikogo z mentalnością zwycięzcy. Trochę może próbują Wyparło i Saganowski, ale bądźmy szczerzy - to już starsi panowie u kresu swojej kariery. W Łodzi potrzeba (kolejność nieprzypadkowa):

  1. Porządnego i bogatego właściciela, zakochanego w futbolu.
  2. Charyzmatycznego trenera z wizją i umiejętnościami (kogoś takiego jak Juergen Klopp w Borussii Dortmund).
  3. Kilku dobrych piłkarzy w kwiecie wieku.
  4. Normalnego, nowoczesnego stadionu.
  5. Sponsorów z prawdziwego zdarzenia.

Oczywiście łatwo powiedzieć, trudniej zrobić. Ale trzeba dążyć do takiego stanu rzeczy, walczyć o klub, lobbować wśród lokalnych polityków, chodzić na spotkania z bogatymi ludźmi i firmami. Nie wątpię, że działacze ŁKS tak właśnie robią - ale robią to nieskutecznie. I efekty widać. Zresztą wystarczy przejechać się na domowy stadion ŁKS (własność MOSiR), żeby się przekonać, w jakim stanie jest cały Łódzki Klub Sportowy. "Estadio da Gruz" - to żałośnie żartobliwe określenie tego obiektu mówi samo za siebie.

Gdybym był złośliwy, mógłbym napisać, że mimo wszystko widać postęp w wynikach sportowych ŁKS-u w tym sezonie. Drużyna może i wszystko przegrywa, ale traci coraz mniej goli... Co więcej, traci je w sytuacjach zupełnie przypadkowych i kuriozalnych - jak w meczu z Polonią Warszawa (pierwszy gol - rykoszet, drugi - piękny samobój Adamskiego). Ale złosliwy nie jestem i biorę wszystko na poważnie.

Łódzki Klub Sportowy to obecnie najpoważniejszy kandydat do spadku z Ekstraklasy. I powiem więcej - jeśli ŁKS w tym sezonie spadnie do I ligi, długo do niej nie awansuje. Działacze klubu mają coraz mniej czasu, żeby wypełnić 5 wspomnianych przeze mnie wyżej punktów.

Chyba że chcą być działaczami amatorskiego, podrzędnego lokalnego klubiku.

EDIT: Żeby obraz nędzy i rozpaczy był pełny, drużyna ŁKS w Młodej Ekstraklasie też dostaje łomot od wszystkich i wszędzie. Z Lechem 1:4, ze Śląskiem 0:1, z Polonią Warszawa 0:3. No comments.

PS. Oczywiście wierzę zarówno w utrzymanie ŁKS-u w Ekstraklasie, jak i w lepsze dni dla tego najstarszego klubu w Łodzi. Moje teksty to przejaw troski o klub, w któym spędziłem niemal 10 swoich pięknych lat.


Tomasz Szatański

 

Zapraszamy na: www.footballblog.pl

 



Lista komentarzy
Dodaj komentarz
Skomentuj wątek

Nick *
Treśc komentarza *
* Pola oznaczone gwiazdką są wymagane

 
Wyciąg z regulaminu:


- Komentarz może zostac usunięty, jeżeli zostanie stwierdzone
  naruszenie przez niego Regulaminu.
- Komentarze nie mogą m.in.:

- zawierać informacji sprzecznych z prawem
- zawierać danych osobowych lub teleadresowych
- zawierać szkodliwej zawartości mogącej wpływać na
  stabilność działania Serwisu

- Odpowiedzialność za swoje Komentarze ponosi każdy Użytkownik




Wybrany wątek nie został jeszcze skomentowany.

Reklama