ŁKS nie zasługuje na Ekstraklasę
Obejrzałem sobie wczoraj mecz inaugurujący rozgrywki I ligi w rundzie wiosennej. Lider Łódzki Klub Sportowy wybrał się w długą podróż do Szczecina, gdzie miał gładko pokonać słabą w tym sezonie Pogoń.
I być może właśnie ta długa podróż zaszkodziła łodzianom, a może te fatalne przygotowania zimowe - w każdym bądź razie forma ŁKS jest tak daleka od optymalnej. Spotkanie stało na koszmarnie niskim poziomie, dawno już się tak nie zmęczyłem patrząc na piłkę nożną. Ale nie w tym rzecz. Tylko w tym, że "Rycerze Wiosny" nie są mentalnie przygotowani do gry na wysokim poziomie.
O pierwszej połowie meczu nie będzie ani słowa, zbyt szanuję siebie i tych, którzy będą czytać ten tekst. W drugiej ŁKS strzelił ładną barmkę (Kłus) i... przestał grać. Lider tabeli pozwolił się zepchnąć do obrony, często desperackiej i rozpaczliwej. "Portowcy" nie mieli nic do stracenia i rzucili się do huraganowych ataków. Łodzianie zrobili najgłupszą rzecz, jaką można zrobić - przyjęli warunki rywali. Tak nie gra klasowa drużyna. Klasowa drużyna wie, że jednobramkowa przewaga nic nie znaczy. Że trzeba utrzymywać się przy piłce i starać się zdobyć kolejne gole. A ŁKS zagrał tak, jak każda polski zespół - jeden gol i kurczowa obrona wyniku.
Sędzia przedłużył spotkanie o 5 minut. Na 5 sekund (!!!) przed końcem łodzianie byli tak beznadziejnie słabi, że nawet nie dali rady po prostu wybić piłki poza boisko. Klatt zakręcił nimi jak wiatrak i padł w polu karnym. Bezdyskusyjny rzut karny. I nagle w piłkarzy ŁKS jakby ktoś wlał dodatkowe siły, zaczęli protestować, machać łapami przed oczami sędziego. Kolejny przykład głupoty boiskowej, bo każdy wie, że z sędzią się nie dyskutuje. No ale czego oczekiwać od polskich piłkarzy? Kilka żółtych kartek to wszystko, co udało się "wynegocjować". Oczywiście Piotr Petasz gola z jedenastki zdobył i ŁKS stracił dwa pewne punkty. Kolejne protesty po końcowym gwizdku oczywiście były dowodem bezsilności umysłowej zawodników z Łodzi.
Piszę te słowa z bólem, bo ŁKS to mój klub. Ale rozpacz mnie brała, kiedy patrzyłem na zachowanie łódzkich piłkarzy na boisku. Głupia strategia, głupie zachowanie, głupia strata gola na własne życzenie. Dziś Podbeskidzie zapewne spokojnie pokona Kolejarza Stróże i wyjdzie na prowadzenie w tabeli. Mam nadzieję, że ta nauczka ze Szczecina otrzeźwi ŁKS i w kolejnych meczach pokażą, że myślenie nie jest im obce.
Bo w takiej formie łódzki klub na miejscu gwarantującym awans do Ekstraklasy długo się nie utrzyma.
Bramka dla ŁKS (Dariusz Kłus '60):
Bramka dla Pogoni Szczecin (Piotr Petasz '95):
Zapraszamy na: www.footballblog.pl.
- Komentarz może zostac usunięty, jeżeli zostanie stwierdzone
naruszenie przez niego Regulaminu.
- Komentarze nie mogą m.in.:
- zawierać informacji sprzecznych z prawem
- zawierać danych osobowych lub teleadresowych
- zawierać szkodliwej zawartości mogącej wpływać na
stabilność działania Serwisu
- Odpowiedzialność za swoje Komentarze ponosi każdy Użytkownik
Wybrany wątek nie został jeszcze skomentowany.
Reklama










