Kukułcze jaja Orlika
Najwyższa Izba Kontroli sprawdziła Orliki. Inspektorzy odwiedzili 31 gmin i zgłosili szereg zarzutów związanych z budowaniem tych minikompleksów sportowych. Główne uwagi to nieprawidłowości w planowaniu i rozliczaniu inwestycji przez samorządy, niestaranne wykonanie lub niedostosowanie obiektów dla potrzeb niepełnosprawnych. Jedynie w dwóch przypadkach NIK nie dopatrzył się żadnych uchybień. Generalne zarzuty dotyczyły zatem prac samorządów lokalnych, a nie Ministerstwa Sportu. Jednak to, że samorządy mają problemy ze zrozumieniem wytycznych, o ministerstwie świadczy niedobrze.
Fot.: www.bydgoszcz.pl
Oczywiście raport NIK spowodował reakcję Adama Giersza, ministra sportu. Natychmiast przypomniał on, że wybudowano już ponad 1800 boisk, że dzieci mają teraz łatwiejszy dostęp do sportu, że Orliki to sukces. Jednak faktem jest, że sporo gmin przeliczyło się z prognozami budżetowymi i zapłaciło za budowę więcej niż planowało. Minister zapowiedział również zmiany w finansowaniu rządowej części inwestycji dla najbiedniejszych gmin. Tam, gdzie dochód na mieszkańca nie przekroczy 1000 złotych, gmina będzie zobowiązana do pokrycia jedynie 1/5 całości kosztów, a nie 1/3 jak do tej pory.
Jednak niektóre województwa autonomicznie ograniczają wysokość kwot. Na przykład sejmik województwa lubuskiego ograniczył wysokość przekazywanej samorządom kwoty z 333 do 300 tysięcy złotych - a i to tylko tam, gdzie jeszcze Orlika nie ma. Jeśli o pieniądze zwróci się samorząd, na terenie którego Orlik już funkcjonuje, na budowę kolejnego otrzyma z sejmiku jedynie 150 tysięcy. Co na to minister Giersz?
Póki co minister oświadczył, że rząd nie jest w stanie dopilnować, by Orliki były budowane zgodnie z wytycznymi. Śmiać mi się chce z tego oświadczenia, bo o ile jestem w stanie zrozumieć, że udało się wybudować całkiem sporo tych obiektów, to nie wyobrażam sobie, by dając ponad 300 tysięcy publicznych złotych na każdy z nich, nie dopilnować racjonalnego ich zużytkowania. Co mnie obchodzi, że ministerstwo nie ma takich mocy przerobowych? Trzeba było zaplanować jakiś mechanizm, który by taką kontrolę regulował.
Mam nadzieję, że sztuczne boiska wejdą na stałe do naszego krajobrazu, nawet niekoniecznie w formie Orlików. Chciałbym, żeby Orliki przestały być czymś wyjątkowym, żeby te boiska nie były zamykane. Za mojej młodości podwórkowej graliśmy głównie na betonie, teraz pora na nawierzchniową rewolucję. Oby tylko było komu grać na tych boiskach - bo teraz dzieciaki już od maleńkości siedzą w komputerch i internecie, a ruch fizyczny stał się jakby passe.
Dlatego rząd musi wziąć pod uwagę zarówno raport NIK, jak i głos rozsądku. Żeby za jakiś czas nie okazało się, że Orliki trzeba zaorać.
A, i jeszcze jedno. Strona, którą ostatnio minister Giersz się chwalił (www.orlik2012.pl) przestała działać. Żenujący przykład niekompetencji działu PR.
Zapraszamy na: www.footballblog.pl.
- Komentarz może zostac usunięty, jeżeli zostanie stwierdzone
naruszenie przez niego Regulaminu.
- Komentarze nie mogą m.in.:
- zawierać informacji sprzecznych z prawem
- zawierać danych osobowych lub teleadresowych
- zawierać szkodliwej zawartości mogącej wpływać na
stabilność działania Serwisu
- Odpowiedzialność za swoje Komentarze ponosi każdy Użytkownik
Wybrany wątek nie został jeszcze skomentowany.
Reklama










