Kłopot z Barceloną
Tekst o Barcelonie, ale zacznę od Interu Mediolan. Bo to swego rodzaju paradoks - klub Morattich zdobył w tym sezonie chyba wszystkie najważniejsze trofea w światowej: mistrzostwo Włoch, Puchar Włoch, Ligę Mistrzów oraz Klubowe Mistrzostwo Świata. Dlaczego więc piszę o paradoksie? Bo wszyscy wiedzą, że najlepszą piłkę na świecie gra zupełnie inny klub. Inter zdobył trzy pierwsze trofea dlatego, bo miał Mourinho, a czwarte dlatego, bo trafił na bardzo słabych przeciwników. Najlepszym klubem świata jest teraz Barcelona. Zespół, który o lata świetlne wyprzedza obecnie wszystkich swoich przeciwników.
Po pierwsze - gra w lidze, która jest dla niego zwyczajnie za słaba. Primera Division z takimi klubami jak Real Madryt, Sevilla, Valencia, Atletico Madryt czy Vaillarreal, które w każdej innej lidze walczyłyby o tytuł mistrzowski, to nędzne tło dla wyczynów Messiego, Xaviego, Iniesty, Villi i spółki.
Po drugie - Liga Mistrzów, potraktowana mimo wszystko minimalnym nakładem sił, to również kiepski sprawdzian dla umiejętności "Blaugrany". Zdecydowane zwycięstwo w swojej grupie, bez najmniejszego wysiłku.
Po trzecie - Gran Derbi. Wielki mecz z Realem Madryt, odwiecznym rywalem. Który tym razem przystąpił do meczu wzmocniony trenerskim geniuszem Jose Mourinho. Efekt? Druzgocące zwycięstwo Barcelony, ani przez moment niezagrożone.
Po czwarte - "Złota Piłka" FIFA, przyznawana po raz pierwszy z redakcją "France Football". W ścisłym finale znalazło się... trzech zawodników Barcelony. Andres Iniesta, Xavi i Lionel Messi. A czwarte miejsce zajął (według nieoficjalnych przecieków) kolejny z podopiecznych Pepa Guardioli, David Villa. O graczach Interu Mediolan cicho...
Po piąte - mistrzostwo świata. Na mundialu w RPA Hiszpanie nie znaleźli godnego siebie rywala, a w składzie reprezentacji w meczu finałowym przeciwko Holandii znalazło się aż siedmiu zawodników Barcelony (Pique, Puyol, Xavi, Iniesta, Busquets, Villa i Pedro). Gola zapewniającego Hiszpanii w finale zdobył oczywiście piłkarz Barcy (Andres Iniesta).
Można by mnożyć powody, dla których Barcelona na teraz to najlepsza drużyna piłkarska świata. Więc pomnóżmy te powody:
Sezon 2010/2011, rozgrywki lokalne w Hiszpanii:
- Racing Santander - Barcelona 0:3
- Barcelona - Hercules Alicante 0:2
- Atletico Madryt - Barcelona 1:2
- Barcelona - Sporting Gijon 1:0
- Athletic Bilbao - Barcelona 1:3
- Barcelona - Real Mallorca 1:1
- Barcelona - Valencia 2:1
- Real Saragossa - Barcelona 0:2
- Barcelona - Sevilla 5:0
- Getafe - Barcelona 1:3
- Barcelona - Villarreal 3:1
- Almeria - Barcelona 0:8
- Barcelona - Real Madryt 5:0
- Osasuna - Barcelona 0:3
- Barcelona - Real Sociedad 5:0
- Espanyol - Barcelona 1:5
Sezon 2010/2011, Liga Mistrzów:
- Barcelona - Panathinaikos 5:1
- Rubin Kazań - Barcelona 1:1
- Barcelona - Kopenhaga 2:0
- Kopenhaga - Barcelona 1:1
- Panathinaikos - Barcelona 0:3
- Barcelona - Rubin Kazań 2:0
Podsumujmy (stan na dzień 19 grudnia 2010): 22 mecze, 18 zwycięstw, 3 remisy i 1 porażka. Na 66 możliwych punktów zdobytych 57. Stosunek goli - 65 do 12. Co oznacza, że średnio w każdym meczu Messi i spółka zdobywają niemal 3 bramki, a tracą około pół gola.
Wystarczy, bo mnie boli. Myśląc o obecnej Barcelonie przychodzi mi na myśl drużyna, która ponad pół wieku temu zdominowała totalnie Serie A - czyli AC Torino, zwane "Grande Torino". Wtedy nie było jeszcze rozgrywek międzynarodowych, żadnych europejskich pucharów, więc gwiazdorzy z Turynu gromili wszystkich na Półwyspie Apenińskim, i to gromili bezwzględnie - np. w sezonie 1947/48 zdobyli 125 goli! Niestety, cała drużyna AC Torino zginęła w katastrofie lotniczej 4 maja 1949 roku (historię "Grande Torino" opisałem tutaj).
A dlaczego mam problem z Barceloną? Bo ona gra w całkiem innej lidze niż cała reszta Primera Division i zdecydowana większość klubów świata. Bo odnoszę wrażenie, że ten zespół się męczy ogrywając kolejnych rywali, często bawiąc się na boisku. Świetnie podsumował to Fabio Capello: "...piłkarze Blaugrany mają wspaniałe umiejętności techniczne, których nie posiadają inne drużyny na całym świecie. Z tego powodu nie możesz starać się grać tak, jak oni. To jest po prostu niemożliwe". Nic dodać, nic ująć. Barcelona wymyka się wszelkim kanonom oceny gry zespołów piłkarskich. Stworzyła unikalny własny styl gry, absolutnie nie do podrobienia, do którego dobiera idealnie dopasowanych zawodników. Maszyna niemal perfekcyjna.
Ja to podsumuję inaczej: jaki klub na świecie wyrzuciłby (z własnej woli) ze składu Zlatana Ibrahimovicia?
PS. Wbrew pozorom nie jestem fanem Barcelony, aczkolwiek pewną słabość do drużyny czuję...
Zapraszamy na: www.footballblog.pl
- Komentarz może zostac usunięty, jeżeli zostanie stwierdzone
naruszenie przez niego Regulaminu.
- Komentarze nie mogą m.in.:
- zawierać informacji sprzecznych z prawem
- zawierać danych osobowych lub teleadresowych
- zawierać szkodliwej zawartości mogącej wpływać na
stabilność działania Serwisu
- Odpowiedzialność za swoje Komentarze ponosi każdy Użytkownik
Wybrany wątek nie został jeszcze skomentowany.
Reklama










