Józefa Wojciechowskiego problemy z obsadą bramki
Józef Wojciechowski nie daje o sobie zapomnieć. Nie ukrywam, że to mój ulubiony prezes z Ekstraklasy, uwielbiam jego ułańską fantazję, choć większości działań nie rozumiem. Ostatnio głośno zrobiło się o tym, że najprawdopodobniej Hanna Gronkiewicz-Waltz łaskawszym okiem zerka na jego zapędy wybudowania na Konwiktorskiej nowego stadionu z całym kompleksem sportowo-handlowym. Ale to akurat rozumiem, z punktu widzenia biznesu takie działanie jest jak najbardziej zrozumiałe. Już mniej rozumiem medialne poszukiwanie nowego bramkarza.

Fot.: www.weszlo.com
Najpierw opowiedział w mediach, że chce kupić Przemysława Tytonia. Abstrahuję od całej absurdalności tej sytuacji, bo przecież Tytoń to obecnie "najgorętszy" golkiper w Holandii, który prawdopodobnie od nowego sezonu będzie grał w Ajaksie Amsterdam. Kto w takiej sytuacji wybrałby Polonię Warszawa? Nikt rozsądny. Tytoń okazał się rozsądny i ofertę prezesa wyśmiał. Zapowiedział, że do Polski wróci może za kilkanaście lat.
Potem wypłynęła sprawa Roya Carrolla, byłego bramkarza Manchesteru United. Golkiper miał przyjechać do Warszawy na badania lekarskie, ale sprawa stała się nieaktualna, bo ponoć prezes dowiedział się o hazardowo-alkoholowych problemach Anglika. Ale nie przeszkodziło to by media żyły tą sprawą przez niemal tydzień.
No i teraz Jerzy Dudek. Rezerwowy bramkarz Realu Madryt najprawdopodobniej z końcem rundy wiosennej odejdzie z drużyny "Królewskich". Oczywiście przyznaje w mediach o zainteresowaniu wyrażonym przez Józefa Wojciechowskiego, ale nic więcej powiedzieć nie chce. Poza tym, że faktycznie planuje już powrót do Polski na stałe. No i znów będzie temat na parę dni.
Nie wiem, dlaczego Józef Wojciechowski działa w piłce zupełnie inaczej niż w biznesie. A przecież panują tu dokładnie takie same prawa - jednym z nich jest dyskrecja przed podpisaniem umowy. Bo takie zapowiadanie Bóg wie jakich transferów, z których później nic nie wychodzi, naraża tylko na szwank dobre imię kontrahentów. Zwłaszcza, jeśli z zapowiadanego dealu wyjdzie guzik z pętelką. Jest to niepoważne, by nie rzec - żałosne. W ten sposób nie buduje się ani swojego autorytetu, ani drużyny.
Obecnie Polonia ma dwóch niezłych bramkarzy - Przyrowskiego i Gliwę, aczkolwiek bądźmy szczerzy, żaden z nich nie zapewnia spokoju w defensywie stołecznej drużyny. Pierwszy potrafi puścić totalnego, drugi to jeszcze niedoświadczony młokos. Dlatego rozumiem ciśnienie Theo Bosa (mylnie zwanego przez Michała Pola w telewizji "Hugo Bossem") w kwestii obsady bramki. Jednak nie tak dokonuje się transferów panowie, nie tak.
Już pomijam psychologiczny aspekt całej tej sprawy - jak to wszystko musi negatywnie wpływać na Przyrowskiego i Gliwę. Dostają jasny sygnał, że klub nie jest z nich zadowolony. Co będzie, jeśli mimo wszystko Polonia nowego bramkarza nie kupi? Pozostanie jej dwóch frustratów. A gdzie jak gdzie, ale na bramce musi stać facet, który czuje się silny, który wie, że trener jest do niego przekonany. I że stawia na niego dlatego, bo zna jego wartość. A nie ktoś, kto czuje, że za chwilę kupią kogoś nowego i on usiądzie na ławce albo w ogóle z klubu wyleci.
Polonia Warszawa wznawia rozgrywki w rundzie wiosennej już w niedzielę 27 lutego meczem z Górnikiem Zabrze.
EDIT: Aaaaa, zapomniałbym jeszcze o Arkadiuszu Onyszce... No ale ten bramkarz akurat u Wojciechowskiego jest całkowicie spalony:)
Zapraszamy na: www.footballblog.pl.
- Komentarz może zostac usunięty, jeżeli zostanie stwierdzone
naruszenie przez niego Regulaminu.
- Komentarze nie mogą m.in.:
- zawierać informacji sprzecznych z prawem
- zawierać danych osobowych lub teleadresowych
- zawierać szkodliwej zawartości mogącej wpływać na
stabilność działania Serwisu
- Odpowiedzialność za swoje Komentarze ponosi każdy Użytkownik
Wybrany wątek nie został jeszcze skomentowany.
Reklama










