Japońskie kobiety grają jak Barcelona
Obejrzałem kolejny mecz na Mistrzostwach Świata kobiet w Niemczech, tym razem spotkanie Japonii ze Szwecją na stadionie we Frankfurcie. I powiem wprost - kobiety grają naprawdę piękny futbol! Patrząc na ten mecz miałem wrażenie, że oglądam styl gry męskich drużyn sprzed 30-40 lat. Elegancja ruchów, świetna technika, dużo miejsca na boisku na przyjęcie piłki i jej rozegranie. Wzorowa kultura osobista i wszechobecny duch fair play. No i to, co kibice lubią najbardziej - wielka ambicja i wspaniałe bramki. A Japonia naprawdę gra jak Barcelona!
Przypomnę, że Japonia wcześniej pokonała stuprocentowe faworytki do tytułu i jednocześnie gospodynie turnieju, czyli Niemki. Okazało się, że to nie był przypadek. W półfinale Japonki trafiły na dobrze prezentujące się Szwedki i początek meczu wskazywał na to, że Skandynawki łatwo poradzą sobie z Azjatkami. Tym bardziej, że już na samym początku totalna blondynka Josefine Oqvist (ta sama, która wywołała taką burzę wymianą koszulek z kibicem) wykorzystała błąd Japonek w defensywie i pięknym strzałem (mierzonym!) wyprowadziła Szwedki na prowadzenie
Ale to szybkie prowadzenie uśpiło Europejki. A Japonki zaczęły grać swoją piłkę, prawie tak jak Barcelona: dziesiątki krótkich podań związały szwedzkie futbolistki i zmusiły do biegania za piłką. Cierpliwie rozpracowywały defensywę Szwedek i w końcu dopięły swego. Najpierw Kawasumi zdobyła bardzo dziwną bramkę z najbliższej odległości, a w drugiej połowie Japonki dobiły rywalki. Sawa wykorzystała niepewną interwencję szwedzkiej bramkarki, a w 64 minucie genialną bramkę zdobyła ponownie Kawasumi. Co to był za gol! Z niemal 40 metrów perfekcyjny strzał ponad bezradną (kolejny raz) Hedvig Lindahl.
Co mnie najbardziej zaskoczyło podczas tego meczu (choć i wcześniej też to było widać), to... brak fauli. Kobiety się rzadko faulują. Ponadto nie wykłócają się z sędziami, podporządkowują się ich decyzjom. Grzecznie zostawiają piłkę i biegną na pozycje. NIE SYMULUJĄ I NIE WYMUSZAJĄ RZUTÓW KARNYCH! Podczas tego meczu miała miejsce taka sytuacja, że Japonka została sfaulowana (przypadkowo) tuż przed linią pola karnego. Mężczyzna z pewnością by zanurkował jak najdalej w pole karne, a gdyby arbiter mimo wszystko pokazał rzut wolny zamiast karnego, wtedy cała drużyna pobiegłaby do sędziego domagając się "jedenastki". Tutaj nie. Piękna sprawa, to naprawdę czysty futbol.
Odpocząłem patrząc na ten mecz. I chyba dobrze zrobiło mi to, że nie mam Polsatu Sport, bo gdybym miał, to pewnie zamiast meczu Japonia - Szwecja gapiłbym się na męczarnie Wisły w Rydze.
W drugim półfinale Amerykanki wybiły jakiekolwiek marzenia o sukcesie Francuzkom (3:1). Szykuje nam się naprawdę smakowite spotkanie w meczu finałowym - atletyczne i siłowo grające rodaczki Baracka Obamy staną naprzeciw filigranowym i technicznym Japonkom. Przypominam, że finał Mistrzostw Świata kobiet odbędzie się już 17 lipca. Dzień wcześniej spotkanie o III miejsce - Francja kontra Szwecja.
Ważne: Sprawdź więcej informacji o Mistrzostwach Świata kobiet w piłce nożnej Niemcy 2011
Patrząc na tę świetnie zorganizowaną imprezę, na komplety widzów na trybunach (na meczu Japonia - Szwecja było ich ponad 45 tysięcy!) aż żal tu i ówdzie ściska, kiedy człowiek dowiaduje się, jak w Polsce jest traktowana piłka kobieca. Otóż właśnie się okazało, że mistrz Polski w piłce nożnej kobiet, Unia Racibórz, otrzymał puchar za mistrzostwo... pocztą! Zero jakiegoś uroczystego wręczenia, zero jakiejś okolicznościowej imprezy, nic. PZPN wysłał puchar pocztą i leje równo na wszystko. Wstyd.
Tomasz Szatański
Zapraszamy na:www.footballblog.pl
- Komentarz może zostac usunięty, jeżeli zostanie stwierdzone
naruszenie przez niego Regulaminu.
- Komentarze nie mogą m.in.:
- zawierać informacji sprzecznych z prawem
- zawierać danych osobowych lub teleadresowych
- zawierać szkodliwej zawartości mogącej wpływać na
stabilność działania Serwisu
- Odpowiedzialność za swoje Komentarze ponosi każdy Użytkownik
Wybrany wątek nie został jeszcze skomentowany.
Reklama










