mapa serwisu
kontakt - z pierwszej piłki



sonda
Czy kibicom uda się zebrać 100 tysięcy podpisów pod projektem obywatelskiej ustawy?

Tak
Nie

Tomasz Szatański

« Wróc do listy wątków

Data dodania: 2011-06-10 11:39:47

Gdańsk zemści się na Warszawie?


Mecz otwarcia stadionu w Gdańsku odbył się w Warszawie, natomiast mecz otwarcia Stadionu Narodowego w Warszawie najpewniej odbędzie się w... Gdańsku! Tak paradoksalne sytuacje niosą ze sobą opóźnienia w budowie polskich obiektów na EURO 2012. Spotkanie z Francją, które miało oficjalnie zainaugurować funkcjonowanie PGE Areny w Gdańsku, przeniesiono na stadion Legii przy Łazienkowskiej. Od kilku dni wiemy już, że Stadion Narodowy zostanie oddany z kilkumiesięcznym poślizgiem, co oznacza, iż mecz z Niemcami (6 września) się na nim nie odbędzie.

O kłopotach ze Stadionem Narodowym pisałem już wcześniej (tekst: Kolejny stadion na EURO 2012 z poślizgiem), wtedy jeszcze w trybie przypuszczającym. Teraz to już pewne. Donald Tusk zapowiedział, że budowa najważniejszego polskiego stadionu ma się zakończyć najpóźniej 30 listopada 2011 roku. Umowa z niemiecką firmą Alpine nie zostanie zerwana, jednak w konsorcjum główną rolę ma grać od teraz polska Hydrobudowa.

Wszystko to oznacza, iż mecz towarzyski z reprezentacją Niemiec, który miał uświetnić otwarcie Stadionu Narodowego, musi zostać przeniesiony gdzie indziej. Faworytem do jego organizacji jest właśnie obiekt w Gdańsku - przynajmniej tak twierdzi minister Adam Giersz. Nie odpowiedział jednak na pytanie, czy z kolei PGE Arena na 100% będzie gotowa. I tak Polski Związek Piłki Nożnej oraz władze kraju wystawiają się na pośmiewisko. Tłumaczenie, że Stadion Narodowy kosztuje 2 miliardy złotych, a wadliwe schody to koszt "jedynie" 8 milionów tylko dopełnia fatalnego obrazu sytuacji. Poza tym jeśli "planuje" się pewne opóźnienia, to jakim prawem zaprasza się na niegotowe obiekty jedne z najbardziej utytułowanych reprezentacji w Europie? Odwoływanie i przenoszenie spotkań z nimi jest jawnym świadectwem totalnej niekompetencji. A udawanie, że nic się nie stało to lekceważenie inteligencji opinii publicznej.

Cholernie nerwowy staje się w tej sytuacji premier Tusk. Doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że cały smród wokół EURO 2012 i wszystkich naszych opóźnień (nie tylko stadionowych) to woda na młyn dla sceptyków i opozycji oraz malejące szanse na dobry wynik w październikowych wyborach. I dlatego boję się, że teraz właśnie zacznie się spirala nierealizowalnych obietnic. Jedni i drudzy zaczną to robić na potęgę. Dodatkowo premier będzie prężył muskuły i pozował na Putina. Słaba perspektywa.

Może chociaż reprezentacja Polski nas nie zawiedzie...?


Tomasz Szatański

Zapraszamy na: www.footballblog.pl

 



Lista komentarzy
Dodaj komentarz
Skomentuj wątek

Nick *
Treśc komentarza *
* Pola oznaczone gwiazdką są wymagane

 
Wyciąg z regulaminu:


- Komentarz może zostac usunięty, jeżeli zostanie stwierdzone
  naruszenie przez niego Regulaminu.
- Komentarze nie mogą m.in.:

- zawierać informacji sprzecznych z prawem
- zawierać danych osobowych lub teleadresowych
- zawierać szkodliwej zawartości mogącej wpływać na
  stabilność działania Serwisu

- Odpowiedzialność za swoje Komentarze ponosi każdy Użytkownik




Wybrany wątek nie został jeszcze skomentowany.

Reklama