EURO 2012: Warszawo, nie idź tą drogą! Ale obciach...
No i mamy kolejny gniot made in Poland związany z EURO 2012. Tym razem spot promujący Warszawę. Filmik, który w swoim założeniu na przyciągać do naszej stolicy kibiców, gości i zapewne inwestorów, wszystko w kontekście zbliżających się mistrzostw Europy. Koszmarny, wtórny, fatalny pod względem technicznym i realizacyjnym. Wzbudzający zażenowanie i niesmak. Na dodatek przywodzący na myśl pogoń zdesperowanego gwałciciela za uciekającą przed nim blondynką. Wszystko w opustoszałych realiach polskiej stolicy. Jeden wielki zonk. Za publiczne pół miliona złotych.

Zanim sam filmik, kilka słów informacji od autorów. Pozwoliłem sobie zacytować wybrane fragmenty, choć przyznaję, było trudno. To lepsze niż Monty Python.
"Przekonaj się, jak Warszawa przyciąga na EURO 2012". "Warszawski poranek. Z hotelu na poranny jogging wychodzi obcokrajowiec. Gdy zastanawia się, w którym kierunku się udać widzi uśmiech mijającej go w biegu blondynki. Dziewczyna ogląda się, a on już wie, w którą stronę za chwilę pobiegnie. W ten sposób rozpoczyna się spot promujący Warszawę jako miasto aktywne, dynamiczne - miasto, w którym można się zakochać. Swobodny, poranny bieg wkrótce przeradza się w wyścig z elementami parkour - widowiskowego poruszania się w przestrzeni miasta. Śledząc pogoń widzimy bohaterów odwiedzających najbardziej atrakcyjne i widowiskowe miejsca stolicy. Bohaterowie poruszają się prawami filmowej logiki, a pogoń jest pretekstem do pokazania głównego bohatera spotu jakim jest Warszawa z jej różnorodną - sportową i kulturalną ofertą, ze Stadionem Narodowym i miejscami związanymi z Fryderykiem Chopinem na czele".
Wystarczy. Pozostawię to bez komentarza. A teraz to, co z tego wszystkiego wyszło.
Do zarzutów, które wcześniej postawiłem, można dodać kolejny: plagiat. A przynajmniej bardzo poważne, wręcz dosłowne inspirowanie się produkcjami innych twórców. Choćby tej, dla Fujitsu:
Podobne? Dla mnie ciut za bardzo.
Nie wiem, kto to zlecał, kto to akceptował, kto za to płacił. Ponoć całość kosztowała ponad 500 tysięcy złotych. Nie wątpię, że kasa poszła ze środków publicznych. Pół bańki wyrzucone w błoto.
A przecież można inaczej. Dynamiczniej, z jajem, z sensem. Jak Poznań:
Tomasz Szatański
Zapraszamy na: www.footballblog.pl
- Komentarz może zostac usunięty, jeżeli zostanie stwierdzone
naruszenie przez niego Regulaminu.
- Komentarze nie mogą m.in.:
- zawierać informacji sprzecznych z prawem
- zawierać danych osobowych lub teleadresowych
- zawierać szkodliwej zawartości mogącej wpływać na
stabilność działania Serwisu
- Odpowiedzialność za swoje Komentarze ponosi każdy Użytkownik
Wybrany wątek nie został jeszcze skomentowany.
Reklama










