mapa serwisu
kontakt - z pierwszej piłki



sonda
Czy kibicom uda się zebrać 100 tysięcy podpisów pod projektem obywatelskiej ustawy?

Tak
Nie

Tomasz Szatański

« Wróc do listy wątków

Data dodania: 2011-02-11 12:52:04

Dajcie Smudzie spokój do EURO!


Już dawno nie słyszałem takiego narzekania na poziom gry naszej reprezentacji, jak po trzech ostatnich zwycięstwach (z Wybrzeżem Kości Słoniowej 3:1, Mołdawią 1:0, Norwegią 1:0). Kiedyś narzekano, że nasi nieźle grają, ale pięknie przegrywają - a wszyscy wiemy, że za przyjemne wrażenia wizualne punktów w futbolu się nie przyznaje. Teraz narzeka się, bo nasi co prawda wygrywają, ale tylko w meczach towarzyskich, z niezmotywowanymi przeciwnikami, w kiepskim stylu. No i powraca jak podniszczony bumerang oskarżenie, że Smuda to fatalny trener.

smuda franciszek
Fot.: Maciej Gillert / gillupress.pl

Argumenty wobec obecnego selekcjonera reprezentacji są znane od lat: bez warsztatu, naturszczyk, kiepski medialnie, zbyt emocjonalny, bez wizji prowadzenia drużyny. Gaduła niedotrzymujący słowa. Chwiejny i słaby psychcznie. No i największy zarzut oponentów - Smuda zdobył wszystko to, co zdobył w futbolu, wyłącznie dzięki szczęściu, nieprawdopodobnemu zbiegowi okoliczności oraz... korupcji (tu pada zawsze przykład pamiętnego meczu z czerwca 1997 roku, kiedy to Widzew zdobył trzy gole w pięć ostatnich minut meczu z Legią, wygrał 3:2 i został mistrzem Polski - tu można to sobie przypomnieć).

Zarzuty w stosunku do Franciszka Smudy można by mnożyć. Przoduje w tym przede wszystkim naczelny krytyk wszystkich i wszystkiego w Rzeczypospolitej, nieudacznik co się zowie - Jan Tomaszewski. Nie chce mi się pastwić na jego dokonaniami po zakończeniu kariery piłkarskiej, więc przejdę od razu do meritum.

Franciszek Smuda to trener jak każdy inny. Ma swoje podejście do piłki, swoją oryginalną filozofię futbolu. Nie wszystkim musi ona pasować, nie zawsze sam trener kurczowo się jej trzyma. Dostał srogą nauczkę od Hiszpanów (0:6) i mam wrażenie, że po niej zmądrzał. Już nie prze do przodu za wszelką cenę, stara się dostosowywać taktykę meczową do klasy przeciwnika nie zapominając o zasadzie, że im więcej my mamy piłkę, tym mniej ma ją przeciwnik.

Smuda objął posadę po Leo Beenhakkerze i mówił, że zastał spaloną ziemię. Z tym się akurat nie zgodzę, ale faktycznie psychicznie kadra była rozbita. Selekcjoner potrafił drogą prób i błędów wygenerować niemal kompletny kręgosłup nowej kadry - oprócz pary stoperów mamy na wielu pozycjach naprawdę klasowych zawodników (Szczęsny/Fabiański, Piszczek, Matuszczyk, Błaszczykowski, Lewandowski, Obraniak). Zarzut, że takiego szkieletu drużyny nie ma jest kompletnie nieuzasadniony. Dodać oczywiście należy jeszcze na lewą obronę kontuzjowanego obecnie Boenischa.

Obalam również tezę, jakoby Smuda nie miał wizji drużyny. Wręcz przeciwnie, właśnie on, jako jeden z nielicznych, ją ma. Można się z nią zgadzać lub nie, ale z pewnością ona istnieje. Chodzi oczywiście o wynajdowanie jak najlepszych zawodników z zagranicy, którzy prezentują wysoki poziom i mają polskie korzenie. W ten sposób w kadrze znaleźli się już Boenisch, Matuszczyk i Obraniak, za chwilę trafi do niej zapewne Perquis. Wszyscy z dobrymi genami (bo polskimi) i cenieni w swoich klubach. Naturalnie wiele można zarzucić Smudzie w kwestii dyplomacji, nie wszystkie akcje były udane, niektóre niepotrzebnie nagłaśniane (np. Aquafresca czy Polanski) - ale efekt jest taki, że w kadrze mamy świetnego defensywnego pomocnika (Matuszczyk), bardzo dobrego lewonożnego ofensywnego pomocnika (Obraniak) i rewelacyjnego lewego obrońcę (Boenisch). Jeśli trafi do kadry Perquis, połowicznie rozwiąże się problem obsady środkowych obrońców.

Zarzut, że Smuda ma szczęście uznaję za argument za poparciem Smudy. Po co nam dobry trener, ale pechowy?

Franciszek Smuda trafił na kiepski okres - nie gra żadnych meczów o punkty. Z jednej strony trener może sobie poeksperymentować, ale z drugiej ciężko zweryfikować prawdziwą formę naszej reprezentacji. Moim zdaniem Smuda dobrze sobie z tym poradził - popróbował, pokombinował, rzucił się raz z motyką na słońce (wspomniane już 0:6 z Hiszpanią). Ma swoją grupę wybrańców, teraz szuka uzupełnień i zmienników. W tym roku będzie zgrywał reprezentację w spotkaniach z naprawdę mocnymi przeciwnikami, ale paradoksalnie - wciąż nie będziemy mądrzejsi, wciąż nie będziemy znali klasy naszej kadry. Bo sparingi to zawsze sparingi. Bo nawet jeśli wygramy z Niemcami na Stadionie Narodowym, to odezwie się chór wiecznie niezadowolonych, że to tylko mecz towarzyski.

No właśnie, i teraz dochodzę do sedna tego tekstu. Nie można żądać dymisji selekcjonera na podstawie meczów towarzyskich. Menedżera zatrudnia się do wykonania konkretnego zadania. Zadaniem Smudy jest bardzo dobry występ na EURO 2012 oraz zbudowanie takiej reprezentacji, która również później będzie osiągać sukcesy. Nie wiem, czy PZPN ustanowił jakiś minimalny pułap dla Smudy na EURO - czy ma zostać mistrzem Europy, czy wystarczy pierwsza czwórka? Intuicyjnie wszyscy wyczuwamy, że awans do półfinału do plan minimum. Nikogo nie usatysfakcjonują piękne porażki.

Pewnie niektórzy pamiętają (bądź o tym czytali), jak słabe wyniki w sparingach przed Mistrzostwami Świata w RFN (1974). Już do anegdoty przeszła porażka (0:1) z hiszpańską słabiutką Malagą. Na trenera Górskiego i piłkarzy spadła w kraju lawina krytyki, wielu żądało dymisji selekcjonera albo nawet wycofania Polski z imprezy, w obawie przed kompromitacją. Jak to się skończyło, pamiętają już chyba wszyscy.

Póki co porównywanie Smudy do Górskiego to nadużycie i wcale nie będę tego robił. Chciałbym jedynie, aby obecnego selekcjonera oceniać dopiero po efektach. Efekty będą, powtarzam, na EURO 2012. Teraz Smuda ciężko pracuje i trzeba dać mu wszelkie możliwe wsparcie. Bo nie wyobrażam sobie, aby komuś nie zależało na sukcesach biało-czerwonych.

Mam jedynie nadzieję, że Smuda wytrzyma. Czasem odnoszę wrażenie, że już mu cholernie ciężko, kiedy zewsząd jest atakowany praktycznie o wszystko. Widać to w mediach, selekcjoner jest bardzo słabym aktorem i wszystkie emocje ma wypisane na twarzy. Zdarza mu się również palnąć coś na gorąco i potem to mozolnie odkręcać. Ale ja Smudę lubię i trzymam za niego kciuki.

Zatem, już na sam koniec, apel: zostawcie Smudę w spokoju. Krytykujcie konstruktywnie, wytykajcie błędy, pokazujcie alternatywy. Ale w atmosferze życzliwości, poczucia wspólnego celu. Bo to nie jest reprezentacja Franciszka Smudy.

To jest reprezentacja Polski.



Zapraszamy na: www.footballblog.pl.



Lista komentarzy
Dodaj komentarz
Skomentuj wątek

Nick *
Treśc komentarza *
* Pola oznaczone gwiazdką są wymagane

 
Wyciąg z regulaminu:


- Komentarz może zostac usunięty, jeżeli zostanie stwierdzone
  naruszenie przez niego Regulaminu.
- Komentarze nie mogą m.in.:

- zawierać informacji sprzecznych z prawem
- zawierać danych osobowych lub teleadresowych
- zawierać szkodliwej zawartości mogącej wpływać na
  stabilność działania Serwisu

- Odpowiedzialność za swoje Komentarze ponosi każdy Użytkownik




Wybrany wątek nie został jeszcze skomentowany.

Reklama