Boruc imponuje, Dżeko powala
Uwielbiam Artura Boruca. To absolutnie nietuzinkowa osobowość, facet z jajami i własnym zdaniem. Nie chcę wracać do jego sukcesów czy wpadek, chcę zwrócić uwagę na słowa, które wypowiedział w jednym z ostatnich wywiadów telewizyjnych. Bramkarz Fiorentiny wypalił, że prawdziwe życie to on zacznie dopiero po zakończeniu swojej kariery piłkarskiej, teraz to on ma sielankę. Który z futbolowych "królów życia" myśli w ten sposób? Zdecydowana większość z nich boi się życia po zakończeniu zawodowej gry w piłkę, Boruc sprawia wrażenie, jakby do tej chwili wręcz tęsknił.
Nie mam pojęcia, czym Boruc będzie się zajmował za 10 lat. Pewnie zostanie celebrytą, ekspertem zapraszanym masowo do komentowania wydarzeń piłkarskich - jak to z reguły dzieje się z byłymi zawodnikami, którzy mają niewyparzony język. Może w ogóle usunie się w cień i zajmie się np. inwestowaniem zarobionych pieniędzy albo słodkim życiem rentiera. Może zajmie się działalnością charytatywną i wspomaganiem głodujących dzieci w Somalii. A może napisze kilka książek, niekoniecznie tworzonych przez ghostwritera wspomnień w stylu Wayne'a Rooneya.
Dobrze, że w polskiej piłce mamy takich ludzi. Potrafiących powiedzieć coś więcej, niż te wszystkie okrągłe i nudne do wyrzygania słówka, jakimi raczy nas 99% futbolistów. Pokazujących, że piłka nożna to również wielkie emocje, a piłkarze przeżywają swoje sukcesy i porażki przynajmniej tak samo, jak normalni ludzie. I przywracających wiarę w to, że zawodowi gracze w futbol mają w głowie coś więcej niż tylko fury, dupy i wielki szmal.
A Edin Dżeko? Bośniak pokazuje, co to znaczy porządny transfer. Nie jakieś "transferunie" za 700 tysięcy euro (Peszko) czy nawet 2,5 miliona euro (nierozłączni bracia Brożkowie), którymi żyje się w Polsce przez długie tygodnie. Nie - Edin Dżeko przechodzi z Wolfsburga (Niemcy) do Manchesteru City (Anglia) za... konkretne 30 milionów funtów! Krótka piłka - świetny strzelec (ponad 100 goli przez 3 lata dla "Wilków"), wielki transfer. I co z tego, że szejkowie z City kupują zawodników prawdopodobnie przepłacając, żeby potem ich sprzedawać za połowę kwoty, jaką na nich wydali. Nie miałbym nic przeciwko temu, żeby przepłacili tak samo za jakiegoś polskiego zawodnika. Tylko jakoś nie chcą...
A Manchester City chyba w końcu zrobił jakiś przemyślany krok. Do tej pory działanie tego klubu cechowała, delikatnie mówiąc, nonszalancja. Wydawanie ogromnych kwot na piłkarzy z wielkimi nazwiskami, ale słabą motywacją do gry (co można było obserwować np. w starciach z Lechem w Lidze Europejskiej) już się szejkom najwyraźniej znudziło. To zły sygnał dla rywali z Premier League, bo jeśli podobnym rozsądkiem włodarze "The Citizens" wykażą się przy kolejnych transferach (a będą na pewno, bo z klubu mają odejść np. Adebayor, Bridge, Wright-Phillips, Santa Cruz czy Jo), to może nastąpić era Manchesteru City, zresztą nie tylko na Wyspach.
A może szejkowie kupią Artura Boruca?
Zapraszamy na: www.footballblog.pl
- Komentarz może zostac usunięty, jeżeli zostanie stwierdzone
naruszenie przez niego Regulaminu.
- Komentarze nie mogą m.in.:
- zawierać informacji sprzecznych z prawem
- zawierać danych osobowych lub teleadresowych
- zawierać szkodliwej zawartości mogącej wpływać na
stabilność działania Serwisu
- Odpowiedzialność za swoje Komentarze ponosi każdy Użytkownik
Wybrany wątek nie został jeszcze skomentowany.
Reklama










