Smuda zmienną jest.
Muszę przyznać, że wczorajszy występ reprezentacji Polski w meczu z Francją przypadł mi do gustu. Widać było zaangażowanie, wolę walki, a przede wszystkim wolę zwycięstwa w zespole prowadzonym przez Franciszka Smudę. Gdyby nie "pechowy" samobój Tomasza Jodłowca, prawdopodobnie udałoby się naszym kadrowiczom zremisować z ekipą "Trójkolorowych". Co mnie zaskoczyło in minus? Franciszek Smuda i jego zmiany... I nie jestem chyba jedynym, któremu się to nie podobało...
Ciekawi mnie - ilu polskich kibiców od 70 min. przeklinało selekcjonera Smudę, że ten nie wpuścił na boisko Pawła Brożka? Mijały sekundy, minuty, a piłkarz Trabzonsporu nadal nie pojawiał się na boisku, mimo iż był gotowy do wejścia od przeszło kwadransa. Kiedy już pojawił się na boisku (84 min) sam do końca chyba nie wiedział kogo na nim zastąpi - najpierw zejść miał Mierzejewski, następnie Obraniak, ostatecznie Brożek zajął miejsce Błaszczykowskiego.
Naprawdę we wczorajszym meczu widziałem więcej plusów niż minusów. Minusów było naprawdę mało, a największe dwa to: końcowy wynik i... zmienność Franciszka Smudy. W wielu wywiadach, a także w jednej z reklam dyskontu spożywczego, Smuda powtarza, że wypróbować trzeba wszystkich. A że wszystkich trzeba wypróbować pokazał wczoraj Smudzie trener Francuzów - Laurent Blanc, który do czasu pierwszej dokonanej zmiany przez polskiego selekcjonera, zmienił chyba połowę składu. Dlaczego z ławki nie podniósł się Grosicki, który na zmęczonych Francuzów byłby wręcz idealnym rozwiązaniem? Na boisko wchodzi Pawłowski w 90 minucie meczu... Pytam - po co? Żeby wymienić się koszulką z Evrą? Innego sensu tej zmiany nie widzę.
Smudzie trzeba przyznać jedno - reprezentacja wygląda zupełnie inaczej niż jeszcze przed rokiem. Widać to gołym okiem a media, które cały czas stosują nagonkę na polską kadrę, powinny uderzyć się w piersi. Komu służy to ciągłe nadawanie na kadrę? Ani piłkarzom, ani kibicom, ani ogólnemu samopoczuciu całego piłkarskiego narodu. Rok temu przegrywaliśmy z Hiszpanią 0:6, wczoraj przegraliśmy z Francją 0:1... Co będzie za rok? Być może w meczu otwarcia ogramy Anglików? Czasu pozostało jeszcze sporo...
PS. "Faktu" nie czytam, więc to, że nie otrzymali oni akredytacji na mecz z Francją za specjalnie mnie nie ruszyło.
PS2. Kanu w Wiśle, a Morientesa w Legii nie widzę do dziś. Brawa dla Panów z "Faktu" za chwytliwe tytuły. Szkoda tylko, że nie mają one nic wspólnego z rzeczywistością.
Zapraszamy na: sebastianczaplinski.blogspot.com
- Komentarz może zostac usunięty, jeżeli zostanie stwierdzone
naruszenie przez niego Regulaminu.
- Komentarze nie mogą m.in.:
- zawierać informacji sprzecznych z prawem
- zawierać danych osobowych lub teleadresowych
- zawierać szkodliwej zawartości mogącej wpływać na
stabilność działania Serwisu
- Odpowiedzialność za swoje Komentarze ponosi każdy Użytkownik
Wybrany wątek nie został jeszcze skomentowany.
Reklama











